15 europejskich krajów chce wspólnego systemu obrony powietrznej. Polska staje okoniem. Błaszczak: Mamy

Polska zamierza uczestniczyć w ćwiczeniach nuklearnych NATO w przyszłym tygodniu. Nie ma jej jednak w grupie 14 sojuszników NATO i Finlandii, którzy podpisali w czwartek list intencyjny w sprawie rozwoju "Inicjatywy Europejskiej Tarczy" ("European Sky Shield"), której celem jest stworzenie wspólnego systemu obrony powietrznej i rakietowej. Dlaczego?

Posiedzenie Grupy Planowania Nuklearnego było w czwartek (13.10.2022) jednym z głównych punktów obrad ministrów obrony krajów NATO w Brukseli. W przyszłym tygodniu Sojusz Północnoatlantycki zamierza przeprowadzić – przygotowywane jeszcze przed tegorocznym atakiem Rosji na Ukrainę – ćwiczenia odstraszania nuklearnego "Steadfast Noon". Jens Stoltenberg, sekretarz generalny Sojuszu, podkreślał w Brukseli, że to rutynowe i coroczne ćwiczenia, a obecnie ich odwołanie z obawy przed eskalacją byłoby ryzykownym sygnałem słabości NATO.

Szef polskiego MON Mariusz Błaszczak zwracał uwagę na wagę ćwiczeń "w kontekście gróźb Moskwy" związanych z bronią nuklearną. – Odpowiedzią NATO są ćwiczenia z wykorzystaniem atutu, jakim jest posiadanie broni nuklearnej – powiedział Błaszczak. Zadeklarował, że Polska będzie wśród 14 sojuszników uczestniczących "Steadfast Noon", choć z użyciem broni konwencjonalnej.

Zobacz wideo Gen. Bieniek: Broń jądrowa ma to do siebie, że jest bronią odstraszania, ale ma też urok zastraszania

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

NATO zapowiada ćwiczenia "Steadfast Noon". 100 amerykańskich bomb w Europie

Sojusz Północnoatlantycki jako organizacja nie posiada żadnej broni nuklearnej, która pozostaje pod ścisłą kontrolą trzech krajów członkowskich, czyli Stanów Zjednoczonych, Wlk. Brytanii oraz Francji. Jednak Francja obstaje przy swej "niezależności nuklearnej" i dlatego nie uczestniczy w spotkaniach NATO-wskiej Grupy Planowania Nuklearnego. W "Steadfast Noon" zwykle uczestniczą samoloty wojskowe zdolne do przenoszenia ładunków jądrowych, choć podczas ćwiczeń nie ma w nich prawdziwych bomb. Rutynowo w "Steadfast Noon" biorą też udział – to część, do której może dołączyć Polska – samoloty konwencjonalne, obserwacyjne, a także przeznaczone do uzupełniania paliwa podczas lotu.

Obecnie około stu amerykańskich bomb atomowych jest składowane w Niemczech, Belgii, Holandii, Włoszech i być może nadal w Turcji (NATO nigdy oficjalnie nie potwierdza tych danych). Kraje gospodarze w ramach NATO-wskiego programu "Nuclear Sharing" są odpowiedzialne za utrzymanie infrastruktury oraz samolotów do przenoszenia bomb. Decyzja o użyciu tej broni atomowej jest podejmowana jednomyślnie przez wszystkich sojuszników w ramach Grupy Planowania Nuklearnego. Podczas zimnej wojny w Europie było rozmieszczonych ponad 7 tysięcy różnych amerykańskich ładunków atomowych.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Ćwiczenia Rosji: Czy Zachód odróżni je od ataku?

Rosja także planuje swe ćwiczenia nuklearne prawdopodobnie jeszcze w październiku, co może rodzić obawy, czy Zachód zdoła rozróżnić ewentualne przygotowania do ataku na Ukrainę od ćwiczeń. Jednak Stoltenberg uspokajał, że nie ma istotnego ryzyka pomyłki. – Sojusznicy NATO mają bardzo dobry wywiad. Zajmujemy się monitorowaniem rosyjskich sił jądrowych przez dziesięciolecia. I oczywiście będziemy je monitorować bardzo ściśle również podczas nowych ćwiczeń. To także coroczne ćwiczenia Rosjan – tłumaczył dziś Stoltenberg.

Lloyd J. Austin, sekretarz obrony USA, odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy, jak NATO zareagowałoby na rosyjski atak jądrowy w Ukrainie. Jedynie powtarzał, że retoryka Putina jest niebezpieczna, a Sojusz ma wszystkie potrzebne zdolności, by w razie potrzeby odpowiedzieć we właściwy sposób. – Obecnie nie widzę potrzeby wprowadzania jakichkolwiek zmian w sprawach nuklearnych w NATO. Ale jesteśmy skoncentrowani 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Więc jeśli będzie potrzeba wprowadzenia zmian, to na pewno to zrobimy – zapewniał Austin.

Polska obrona powietrzna z USA i Brytyjczykami

Ministrowie obrony 14 sojuszników NATO i Finlandii podpisali list intencyjny w sprawie rozwoju – opartej na Niemczech – "Inicjatywy Europejskiej Tarczy" ("European Sky Shield"), której celem jest stworzenie wspólnego systemu obrony powietrznej i rakietowej poprzez wspólne zakupy sprzętu, broni, rakiet obrony powietrznej przez narody europejskie. Dzięki temu ma zostać wzmocniona Zintegrowana Obrona Powietrzna i Przeciwrakietowa NATO.

– To tym istotniejsze, że jesteśmy świadkami bezwzględnych i masowych ataków rakietowych Rosji w Ukrainie, w których giną cywile i niszczona jest krytyczna infrastruktura. W tym kontekście z dużym zadowoleniem przyjmuję przywództwo Niemiec w uruchomieniu inicjatywy "European Sky Shield" – komentował Mircea Geoana, zastępca sekretarza generalnego NATO.

Wśród 14 członków NATO, którzy postanowili dołączyć do niemieckiej inicjatywy, są Belgia, Bułgaria, Czechy, Estonia, Niemcy, Węgry, Łotwa, Litwa, Holandia, Norwegia, Słowacja, Słowenia, Rumunia, Wlk. Brytania. Media donosiły o próbach przyciągnięcia Hiszpanii, ale Madryt na razie nie jest zainteresowany.

Dlaczego w tej grupie nie ma Polski? – Mamy obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową dzięki współpracy ze Stanami Zjednoczonymi oraz Wlk. Brytanią – odpowiadał minister Błaszczak. Podkreślał, że polskie możliwości w zakresie obrony powietrznej są większe niż plany przedstawiane przez Niemcy.

***

Autor: Tomasz Bielecki

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: