Rosjanie uciekają, a UE ma problem. "Powinniśmy ich wpuścić" vs. "nie wysyłajmy sygnału dla Putina"

UE nie potrafi uzgodnić podejścia do Rosjan uciekających z kraju przed poborem. Powstrzymuje się od zachęt do dezercji, bo nie ma oferty dla zbiegłych i boi się, że Kreml zacząłby ich ścigać jako "agentów Zachodu".

Sytuacja Rosjan uciekających przed "częściową mobilizacją", którą Kreml zarządził w zeszłym tygodniu, była w poniedziałek 26 września tematem obrad przedstawicieli 27 krajów Unii w Brukseli. Na razie nie zdołali wypracować choćby zarysu skoordynowanego podejścia UE do Rosjan uchylających się od poboru oraz dezerterów.

Przedstawiciele krajów członkowskich zwrócili się jedynie do Fronteksu, unijnej agendy wspierającej ochronę granic, o monitorowanie skali imigracji z Rosji. A także do Komisji Europejskiej o opracowanie wskazówek, jak stosować prawo unijne i międzynarodowe wobec uciekinierów z Rosji.

– To oznacza odwleczenie rozstrzygnięć wskutek podziałów. Komisja kolejnymi interpretacjami reguł azylowych nie rozwiąże twardych politycznych dylematów krajów UE – tłumaczy jeden z naszych rozmówców w Brukseli.

Zobacz wideo Putin ogłasza mobilizację. Komorowski: To przyznanie się do porażki. Operacja specjalna spaliła się na panewce

Więcej aktualnych artykułów na stronie głównej Gazeta.pl

Rosjanie uciekają przed mobilizacją. Odmienne stanowiska w stolicach UE

Charles Michel, szef Rady Europejskiej, już opowiedział się za otwarciem krajów UE dla Rosjan zagrożonych mobilizacją.

– Europa powinna wpuścić obywateli Rosji, którzy chcą uciec ze swego kraju – zadeklarował Michel, wyskakując mocno przed szereg, bo "wpuszczanie obywateli Rosji" jest uwikłane w unijne spory o bezpieczeństwo oraz strategię wobec Kremla, którym daleko do rozstrzygnięcia.

Policja w Petersburgu zatrzymuje uczestnika protestu przeciwko mobilizacji, 24 września br.Policja w Petersburgu zatrzymuje uczestnika protestu przeciwko mobilizacji, 24 września br. Fot. AP

Niemcy czy Holandia – dotychczas dość ogólnikowo – deklarują gotowość do przyjmowania Rosjan uchylających się od walki w Ukrainie. Jednak kraje graniczące z Rosją – podobnie jak podczas debat o zakazie wydawania wiz turystycznych – prezentują jastrzębie stanowisko, powołując się m.in. na względy swego bezpieczeństwa.

– Nie uciekali z Rosji, gdy wydarzyła się Bucza, gdy Kijów był atakowany, gdy w Ukrainie działy się inne przerażające rzeczy. Milczeli. To ich nie obchodziło, a niektórzy z nich nawet to publicznie popierali – przekonywał niedawno Gabrielius Landsbergis, szef litewskiej dyplomacji. Wilno tłumaczy, że Rosjanie – oprócz kierunku unijnego – mają inne drogi ucieczki, czyli m.in. do Gruzji lub Mongolii. Landsbergis wytyka, że wielu z Rosjan pragnących wyjechać teraz do Unii "to nie przeciwnicy wojny, lecz przeciwnicy swego osobistego udziału w walkach".

– W kwestii Rosjan nie mamy luki prawnej w Unii. Mamy przepisy regulujące, jak ubiegać się o azyl. Ale do tego trzeba złożyć wniosek o azyl i dostarczyć dokumenty, które są potrzebne do jego przyznania – przypominał w środę Eric Mamer, rzecznik Komisji Europejskiej.

Jednak z Finlandii dochodziły ostatnio wiadomości, że część Rosjan – pomimo powoływania się na swą ucieczkę przed mobilizacją – nadal chce wjeżdżać do UE na zwykłych wizach schengeńskich.

Finlandia też chce ograniczyć wjazdy Rosjan

Unia na początku września zawiesiła umowę z Rosją o ułatwieniach wizowych, jednocześnie dając polityczne – niewymagane z czysto prawnego punktu widzenia – zielone światło dla krajów granicznych, by same sięgnęły po ostrzejsze restrykcje. W rezultacie Litwa, Łotwa, Estonia i Polska zasadniczo zamknęły się na wjazdy Rosjan z wizami turystycznymi, jednocześnie respektując i nawet wydając wizy humanitarne. Zwłaszcza małe kraje bałtyckie tłumaczyły to troską o swe bezpieczeństwo w kontekście dużego napływu Rosjan. Od podobnych decyzji najpierw wstrzymała się Finlandia, tłumacząc to oczekiwaniem na kolejne wspólne decyzje ogólnounijne.

Jednak pod koniec zeszłego tygodnia Helsinki – wskutek wzmożenia ruchu z Rosji po ogłoszeniu mobilizacji – zapowiedziały, że wkrótce także zakażą wjazdu Rosjanom z schengeńskimi wizami turystycznymi.

– Celem jest znaczne zmniejszenie liczby osób przybywających do Finlandii z Rosji – powiedział prezydent Sauli Niinistö. Zakaz będzie dotyczył wiz wydanych zarówno przez Finlandię, jak i przez inne kraje europejskie.

Dla kogo azyl?

Niewykluczone, że nowe wytyczne Komisji Europejskiej – pomimo zapewnień o "skoordynowanym podejściu" całej Unii – także pozostawią otwartą furtkę do zróżnicowanego (znów tłumaczonego względami bezpieczeństwa) stosowania przepisów azylowych. Bałtowie już przekonują, że podstawą wniosku o azyl nie może być po prostu "ucieczka przed poborem", co obejmowałoby 25 mln Rosjan w wieku mobilizacyjnym. Natomiast wstępem do procedury azylowej może być dowód na wezwanie konkretnej osoby do wojska.

– Nie ogłaszajmy zaproszenia dla 25 milionów młodych Rosjan do Unii. To niebezpieczne. Nie wysyłajmy sygnału dla Putina, by próbował hybrydowego ataku na Europę – tłumaczą niektórzy z dyplomatów w Brukseli.

Ale skoro uchylanie się od poboru lub dezercje osłabiają Rosję w wojnie z Ukrainą, to w niektórych państwach Unii, w tym w Polsce, trwa jednak namysł – niezależnie od ocen postaw i motywów poszczególnych Rosjan – nad ewentualną ofertą dla części uciekinierów. Ponadto Ukraińcy sygnalizują, że mogą wkrótce potrzebować pomocy od krajów Unii, jeśli wzrośnie liczba dezercji Rosjan na froncie, do których apeluje o to prezydent Wołodymyr Zełenski.

– Na razie jako cała Unia nie apelujemy głośno o dezercje w Rosji, bo nie mamy dla nich oferty. A moglibyśmy tylko wzmocnić kampanię przeciw "agentom Zachodu". Szefowie dyplomacji albo i przywódcy krajów Unii zapewne będą o tym na poważnie dyskutować dopiero w październiku – tłumaczy nasz rozmówca w instytucjach UE.

Frontex poinformował w środę, że 66 tys. obywateli Rosji wjechało do UE w ciągu ostatniego tygodnia przez lądowe przejścia graniczne (głównie z Finlandią i Estonią), co stanowi wzrost o 30 proc. w porównaniu z poprzednim tygodniem. A od 24 lutego ponad 1,303 mln obywateli Rosji wjechało do Unii Europejskiej przez granice lądowe, lecz w tym samym czasie ponad 1,273 mln powróciło z UE do Rosji.

***

Autor: Tomasz Bielecki

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: