Hiszpania. Fala upałów i bezprecedensowa susza. "Straż pożarna pracuje na granicy możliwości"

W Hiszpanii szaleją fale upałów i niezliczone pożary. Bezprecedensowa susza i temperatury rzędu 46 stopni stają się potężnym wyzwaniem dla sił ratowniczych.

Victor Dominguez nie ma zbyt wiele czasu na rozmowę. Właśnie został wysłany z ekipą Czerwonego Krzyża do kolejnego pożaru w gminie Casas Miravete w prowincji Extremadura, oddalonej kilka godzin jazdy na południowy zachód od Madrytu.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Czym się różni pogoda od klimatu? „Są jak nastrój kontra charakter"

O drugiej w nocy trzeba było ewakuować 66 osób. Potrzebowali spokojnego miejsca, wody, jedzenia i opieki psychologa. - Ludzie są na ogół bardzo nerwowi. We wczesnych godzinach porannych musieli zostawić wszystko i przyglądać się wielkiemu pożarowi szalejącemu wokół ich wioski – mówi Dominquez.

Od kilku dni wraz z innymi ratownikami niestrudzenie pracuje w różnych miejscach, gdzie panuje pożar. Również w Ladrillar, gdzie płomienie strawiły już co najmniej 4000 hektarów ziemi, setki mieszkańców były zmuszone opuścić swoje domy.

"Czujemy się bezradni"

- To jest bardzo trudny tydzień. Temperatura ekstremalnie wysoka. Wiatr stale zmienia kierunek. Straż pożarna pracuje na granicy możliwości, dając z siebie wszystko – mówi Viktor Dominquez. – Ale momentami czujemy się bezsilni. Nie mamy wpływu na pogodę. A to ma fundamentalne znaczenie dla opanowania pożaru – dodaje.

Hiszpania w lipcu przeżywa drugą długą falę upałów z temperaturą do 46 stopni, utrzymującą się przez kilka dni, a nawet ponad tydzień. Pierwsza fala przyszła już w czerwcu, niezwykle wcześnie i doprowadziła też do kilku pożarów lasów. Jeden z nich zniszczył 30 tys. hektarów w rezerwacie przyrody Sierra da la Culebra. Obszar ten jest nie tylko ostatnim bastionem wilka w Europie Zachodniej, ale jest także ważny dla rolnictwa i turystyki.

Tego lata kryzys klimatyczny jest bardziej widoczny niż kiedykolwiek dotąd - z upałami, pożarami, suszą i dużymi stratami plonów. Dopiero niedawno państwowa służba meteorologiczna Aemet w Hiszpanii opublikowała badania i zapisy z ostatnich dekad. Najwyraźniej można to zauważyć w okresie letnim. Lato stało się o pięć do sześciu tygodni dłuższe niż w latach 80. A w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba gorących dni i czas trwania fal upałów podwoiły się.

"Pierwsza fala upałów najgroźniejsza"

Zmiany te prowadzą nie tylko do ekstremalnych susz. Zwiększają ryzyko pożarów lasów i wpływają na zdrowie ludzi. W Hiszpanii co roku z powodu ekstremalnych upałów umiera co najmniej 1300 osób.

Jak wyjaśnia meteorolog Beatriz Hervella, doświadczenie pokazuje, że pierwsza fala upałów w roku jest również najbardziej niebezpieczna. - W tym czasie organizm zazwyczaj nie jest jeszcze przyzwyczajony do ciepła. Osoby wrażliwe lub cierpiące na choroby przewlekłe nie są w stanie wytrzymać stresu cieplnego. Dochodzi do przedwczesnych zgonów, chociaż mogliby żyć dłużej. Dlatego ważne jest, aby zrozumieć, że pierwsza fala upałów to ta, w której trzeba zachować wyjątkową ostrożność - podkreśla ekspertka.

Szczególnie dotknięci tym problemem są mieszkańcy północnych regionów Hiszpanii. - Nie są oni tak przyzwyczajeni do wyższej temperatury, jak mieszkańcy południowych obszarów - mówi meteorolog.

Na przykład miejscowość Olivenza znajduje się na południowym zachodzie kraju w prowincji Extremadura, niedaleko Portugalii. Niedawno gmina została ochrzczona mianem "patelni Hiszpanii" z rekordową temperaturą rzędu co najmniej 45,5 stopnia. 

Wymarłe ulice

Nie tylko w Olivenza widać wymarłe ulice. Ludzie nie wychodzą z domów, jeśli nie jest to konieczne, a jeśli już, to tylko wcześnie rano lub późnym wieczorem.

Juan Pablo Marredo ma zamiar wyjąć ostatni ładunek ze swojej betoniarki. Pracownik budowlany właściwie nie narzeka na upał. - Lato jest takie samo jak zawsze. Ludzie jednak bardzo szybko zapominają o ubiegłorocznej fali upałów. No, może lato jednak jest rzeczywiście teraz nieco dłuższe - mówi.

Podobnie jak inni jego koledzy z budowy i rolnicy, Marredo przerywa pracę przed godziną 15:00. Popołudniowe słońce jest zbyt mocne, by pracować.

Nieco dalej, w delikatesach Mar Cayado, wentylatory i klimatyzacja pracują na pełnych obrotach. Właścicielka ma wachlarz, ale nic to nie daje. - Jesteśmy wyczerpani. Od czterech dni jest tak gorąco - wyjaśnia. Mar Cayado martwi się o rachunek za energię elektryczną i obawia się, że polityka wszystkich zawiedzie. - W końcu muszę chłodzić sklep za pomocą wentylatorów i klimatyzacji. No i oczywiście swoje mieszkanie też - dodaje.

Mimo wiadomości o dłuższych i bardziej ekstremalnych upałach przeprowadzka w nowe miejsce nie wchodzi dla niej w rachubę. - Nawet przy 46 stopniach nigdy bym się nie przeprowadziła. Extremadura to Extremadura. Znamy tu takie lata. Musimy więc po prostu poradzić sobie z tym w sposób najlepszy z możliwych. I patrzeć w przyszłość - mówi.

Olivenza demonstruje odporność. Choć pożary na północy Extremadury i w wielu innych regionach Hiszpanii przedstawiają przerażający scenariusz. Strażak Victor Dominquez nie ukrywa, że jego zespół jest wyczerpany. - To są długie dni. Widok poszkodowanych chwyta za serce. Zwłaszcza gdy wychodzą z domu i widać, że są przerażeni - opowiada.

Pracownicy służb ratowniczych są spięci. Mimo to, jak zapewnia Dominquez, raz po raz ogarnia go uczucie wdzięczności. – Gdy dajesz zmęczonemu strażakowi butelkę zimnej wody, uświadamiasz sobie, że twoja praca ma sens. I nie przestajesz pracować. Bez względu na cenę.

***

Autor: Nicole Ris

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: