Gerhard Schroeder okradziony. Z biura byłego kanclerza Niemiec zniknęły trzy dzieła sztuki

Złodzieje wzięli na cel byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera. Jak podał niemiecki tygodnik "Stern", ich łupem padły dzieła sztuki z prywatnej kolekcji byłego szefa rządu Niemiec, które znajdowały się w jego berlińskim biurze.

Okradzione biuro mieści się w jednym z budynków należących do niemieckiego parlamentu – Bundestagu. Jego rzecznik potwierdził, że doszło do incydentu, a Schroeder zgłosił już sprawę organom ścigania. Nie podano, jaka jest wartość skradzionych przedmiotów.

"Stern" poinformował, że chodzi o dwa drzeworyty niemieckiego malarza Uwe Bremera i jedną grafikę artysty z Chin, którego nazwisko nie jest znane. Od 16 lat wisiały one w ogólnodostępnej części biura byłego kanclerza.

Kradzieże w budynkach Bundestagu, do których nie da się tak po prostu wejść, to zdarzenia bardzo nietypowe. Rzecznik parlamentu powiedział, że jednostka policji działająca przy Bundestagu nie miała do tej pory do czynienia ze znikającymi z budynku parlamentu dziełami sztuki.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo To Niemcy opóźniają pomoc Ukrainie? Tusk: Zaczynam się coraz bardziej obawiać

Schroeder pod pręgierzem. Za przyjaźń z Rosją, odebrano mu finansowanie

Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu Bundestag zdecydował o odebraniu Schroederowi środków na prowadzenie biura i zatrudnienie pracowników. Była to reakcja na kontynuowanie przez byłego kanclerza pracy na rzecz rosyjskich państwowych koncernów energetycznych, nawet po agresji Rosji na Ukrainę. Tylko w ubiegłym roku na utrzymanie biura i pracowników wydano 400 tysięcy euro publicznych pieniędzy.

Prawdopodobnie dopiero groźba obłożenia Schroedera unijnymi sankcjami skłoniła go do rezygnacji, pod koniec ubiegłego tygodnia, z funkcji w radzie nadzorczej firmy Rosnieft. Zapowiedział też, że nie przyjmie nominacji do rady nadzorczej Gazpromu.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Z powodu swoich bliskich relacji z prezydentem Władimirem Putinem, pracy dla rosyjskich koncernów i brakiem jednoznacznego potępienia agresji na Ukrainę, Gerhard Schroeder był w ostatnich tygodniach bardzo ostro krytykowany w Niemczech i za granicą. Szefowa jego macierzystej partii SPD wezwała go publicznie do opuszczenie ugrupowania.

***

(AFP,DPA,DW/szym)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: