Bruksela ostrzega kraje członkowskie: Ruble za gaz łamią sankcje. Czy Europa wytrwa w jedności?

Po odcięciu Polski i Bułgarii od rosyjskiego gazu UE szykuje się do sięgnięcia po mechanizmy solidarnościowe na rynku energii. Ale czy Europa wytrwa w jedności sankcyjnej wobec Gazpromu?

Gazprom odciął dostawy dla Polski i Bułgarii, tłumacząc to odrzuceniem przez oba kraje żądania Moskwy, by pomimo kontraktów zawartych w euro lub dolarach od kwietnia płacić Rosji za gaz w rublach. Na środowym kryzysowym posiedzeniu unijnej Grupy Koordynacyjnej ds. Gazu przedstawiciele Polski poinformowali, że decyzja Rosji „nie przynosi bezpośredniego zagrożenia dla polskiej gospodarki", a Polska może łatwo poradzić sobie z nową sytuacją, opierając się na „środkach antykryzysowych i operacjach rynkowych". Jednak nad Unią wisi pytanie, czy i kiedy Rosja odetnie dostawy dla innych krajów w Europie.

Zobacz wideo Morawiecki w Sejmie: Z tym pistoletem przystawianym do głowy - poradzimy sobie! Tak, żeby Polacy tego nie odczuli

– Zarówno Polska, jak i Bułgaria otrzymują obecnie gaz od swoich sąsiadów z UE. Świadczy to przede wszystkim o ogromnej solidarności między nami, ale także o skuteczności wcześniejszych inwestycji, na przykład w połączenia międzysystemowe i inną infrastrukturę gazową – poinformowała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, po spotkaniu Grupy Koordynacyjnej ds. Gazu.

Przedstawiciele Polski w Brukseli podkreślali dziś zapełnienie polskich magazynów gazu w 80 proc., krajowe wydobycie gazu oraz możliwość zakupów LNG z USA i Kataru za pośrednictwem terminali w Polsce oraz Litwie, ale też wagę połączeń gazociągowych z siecią unijną. To oprócz zwykłych przepływów pozwala – w sytuacjach kryzysowych – na solidarnościowe dostawy np. z Niemiec do Polski.

– Komisja zintensyfikuje prace z „regionalnymi grupami państw" UE, które mogą zapewnić sobie nawzajem najbardziej bezpośrednią solidarność. Pozwoli to złagodzić wszelkie skutki ewentualnych zakłóceń w dostawach gazu – zapowiedziała von der Leyen. Polska i Bułgaria są od paru lat w gazowej grupie regionalnej SGC m.in. z Niemcami. W sytuacji nadzwyczajnej, na co jednak na razie nie powołuje się Polska, m.in. Niemcy powinny wspierać bezpieczeństwo dostaw gazu co najmniej dla polskich „odbiorców wrażliwych", czyli szkół bądź szpitali.

Jak nie płacić w rublach

Skomplikowany mechanizm nowych płatności przewidziany dekretem Putina, z wymogiem założenie dwóch kont w Gazprombanku (w tym jednego rublowego), został uznany – już we wstępnej interpretacji Brukseli sprzed dwóch tygodni – za sprzeczny z sankcjami UE, zwłaszcza wobec banku centralnego Rosji. Kilka dni temu sprecyzowano to we wskazówkach Komisji Europejskiej, które jednak polska dyplomacja dziś ostro skrytykowała na zamkniętym spotkaniu w Brukseli.

Polacy zarzucili temu dokumentowi Komisji Europejskiej, że „zamiast wyjaśnić krajom Unii, jak odrzucić rosyjskie żądania, raczej pokazał, jak zastosować się do dekretu Putina bez naruszania unijnych sankcji". A to zdaniem władz Polski niepotrzebnie posłużyło Rosji do siania dezinformacji, że Unia się złamała i będzie płacić w rublach. Część niepolskich dyplomatów twierdzi, że wskazówki Komisji istotnie są nieprezycyjne. – Nasze wytyczne w tej sprawie są bardzo jasne. Jeśli to nie jest przewidziane w umowie, płacenie w rublach stanowi naruszenie sankcji. Około 97 proc. wszystkich kontraktów z Gazpromem wyraźnie przewiduje płatności w euro lub dolarach. Firmy, które mają takie kontrakty, nie powinny przystawać na rosyjskie żądania. Stanowiłoby to naruszenie sankcji, co wiąże się z dużym ryzykiem dla firm – podkreślała dziś jednak von der Leyen.

Agencja prasowa Bloomberg cytowała dziś swego anonimowego rozmówcę związanego z Gazpromem i twierdzącego, że czterech europejskich nabywców gazu już zapłaciło za dostawy w rublach, jak zażądał prezydent Władimir Putin. A dziesięć europejskich firm otworzyło już rachunki w Gazprombanku, potrzebne do spełnienia żądań płatniczych Rosji. Jednak na razie nie sposób to zweryfikować. Natomiast dziś gotowość do spełnienia żądań Putnia ponownie zadeklarował szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto, a austriacki kanclerz Karl Nehammer dementuje rosyjskie doniesienia, jakoby Austriacy zgodnie z żądaniem Kremla przechodzili na płatności w rublach za gaz. Nehammer nazwał to „fake newsem".

Część unijnych ekspertów ostrzega, że wymóg opłat za gaz w rublach może być narzędziem do rozbijania jedności sankcyjnej UE za pomocą uchylania tego wymogu dla poszczególnych klientów. Dekret Putina daje taką możliwość, nie precyzując kryteriów pozwalających na dalsze opłaty w euro i dolarach.

Co z rosyjską ropą?

Polska była wśród krajów, które apelowały dziś o przyjęcie kolejnego pakietu sankcyjnego przeciw Rosji jeszcze w tym tygodniu (z „jak najszybszym embargiem na ropę"). Jednak obecnie zanosi się na serię dwustronnych konsultacji Komisji z 27 krajami Unii dopiero w najbliższą sobotę i następnie prace nad konkretnym zestawem nowych sankcji w przyszłym tygodniu. Polska powtórzyła dziś wezwania o wsparcie finansowe dla nowych terminali LNG w Unii, które przyspieszyłyby uniezależnianie się od gazu rosyjskiego.

Wśród opcji sankcyjnych, nad którymi pracuje teraz Bruksela, jest stopniowe zmniejszanie ilości ropy importowanej z Rosji, bez całkowitego zakazu. Ponadto sankcje mogłyby być stosowane w różny sposób w zależności od sposobu dostawy ropy - z rozróżnieniem na ropę importowaną rurociągami i tankowcami. Jednym ze sposobów ograniczenia importu UE mogłoby być np. nałożenie ceł na rosyjską ropę, co zmusiłoby Rosję do obniżenia ceny eksportowanej ropy przed wprowadzeniem ceł, aby utrzymać jej konkurencyjność. Podobne skutki miałby sankcyjny podatek od rosyjskiej ropy.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Więcej o: