Niemcy. Gazety o polityce wobec Rosji: Coraz wyraźniej widać, że kanclerz Scholz jest więźniem. "Musi zdecydować"

Prasa w Niemczech komentuje kolejne działania polityków wobec Moskwy. Największa krytyka spada na Gerharda Schroedera oraz kanclerza Olafa Scholza.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa: "Napastnicza wojna Putina przeciwko Ukrainie wchodzi dziś w trzeci miesiąc. Ale z każdym jej kolejnym dniem dla Ukraińców coraz bardziej palące staje się pytanie, jak długo jeszcze będą w stanie stawiać opór najeźdźcom. Wówczas w grę wchodzi zagranica, w tym także Niemcy. Naprawdę nie brakuje tu gestów solidarnościowych i słów. Amerykanie posyłają teraz do Ukrainy nawet swego sekretarza stanu i sekretarza obrony. Podróże zachodnich polityków do Moskwy nie mają natomiast na razie żadnego sensu. Władimir Putin okopał się w swoim własnym świecie i uważa zachodnich emisariuszy za wrogów. Ciekawe, czy do tej kategorii rosyjski prezydent zaliczy także sekretarza generalnego ONZ. Ale po tej podróży nie należy spodziewać się cudów".

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

"Frankfurter Rundschau" pisze z kolei: "Także sekretarz generalny ONZ António Guterres wie oczywiście, że rosyjski autokrata i jego reżim nie chcą żadnego pokoju w Ukrainie. Dowodzą tego nie tylko dwa miesiące od chwili napaści na nią rosyjskiej armii, niosące śmierć i zniszczenia, ale także nowa faza tego konfliktu militarnego z rosyjską ofensywą na wschodzie Ukrainy. Dlatego słuszne jest, że Guterres – podejmując rozmowy w Stambule, Moskwie i Kijowie – będzie ponownie starał się dokonać rzeczy niemożliwej. 'Nie' w sprawie rozmów o zawieszeniu broni, a nawet zawarciu pokoju, już ma. 'Tak' w tej sprawie, według wszelkiego prawdopodobieństwa, nie dostanie. Ale pewne niewielkie postępy są do pomyślenia. Być może uda mu się nakłonić Putina do wydania zgody na pomoc humanitarną, na przykład dla zdesperowanych mieszkańców Mariupola albo innych miast ukraińskich, o które toczą się walki. Ale nawet tak mało może wiele znaczyć. Guterres podejmuje się zatem niewdzięcznej roli pośrednika, który w zastygłej sytuacji może wygrać tylko trochę".

Zobacz wideo Morawiecki zwrócił się do Scholza i Merkel. "Trzeba przyznać się, że to nie była właściwa polityka"

Niemieckie gazety o polityce wobec Rosji. Scholz jako więzień, Schroeder jako cynik

Zdaniem "Mitteldeutsche Zeitung" z Halle: "Stwierdzenie Schroedera, że uważa tę wojnę za błąd, wypada nad wyraz blado i niewyraźnie, zwłaszcza w ustach polityka słynącego ze swojego 'basta'. Schroeder powiedział także coś, czego wielu od dawna od niego oczekiwało. Zapowiedział, że ustąpi, ale nie wiadomo, czy miał na myśli zrezygnowanie z roli lobbysty. Tak się jednak stanie dopiero wtedy, gdy Rosja przestanie dostarczać gaz do Niemiec i innych państw UE. Dla byłego kanclerza Niemiec dopiero to jest powodem i miarą, by zademonstrować swoje oburzenie. Być może postrzega siebie jako strażnika zaopatrzenia Niemiec w energię i uważa, że Niemcy powinny dziękować mu na kolanach za to, co dla nich robi. Jeśli naprawdę tak sądzi, jest w błędzie".

"Neue Osnabruecker Zeitung" zastanawia się: "Co skłania Schroedera do utrzymywania przyjaźni z Putinem, pomimo tej sprzecznej z prawem międzynarodowym wojny napastniczej, jak również do pozostawania na doskonale płatnych posadach w rosyjskich koncernach energetycznych? Jego sztywne stanowisko w tej sprawie przypomina starczy upór. Być może były kanclerz uważa się za rozjemcę, mogącego doprowadzić do zawarcia pokoju. Jego podróż do Moskwy na początku marca można ostatecznie życzliwie uznać za próbę uczynienia czegoś dobrego, ale w obliczu rozmiarów okrucieństw popełnionych w tej niszczycielskiej wojnie także on, jako ktoś, kto rozumie Putina, być może jako ostatni, powinien przeobrazić się w jego przeciwnika".

"Muenchner Merkur" podsumowuje: "Coraz wyraźniej widać, że kanclerz Scholz jest więźniem przyjaznego wobec Moskwy skrzydła w swojej partii, skupionego wokół byłego kanclerza Schroedera i szefa klubu poselskiego SPD w Bundestagu Muetzenicha, którzy także teraz bronią się wszelkimi sposobami przed wyciągnięciem wniosków z popełnionych przez siebie historycznych błędów. 'Stwierdzenie mea culpa nie jest w moim stylu' - powiedział Schroeder, nie zważając na tysiące osób zamordowanych w Ukrainie. Trudno doprawdy o większy cynizm. Nie tylko zachodni sojusznicy Niemiec i Zieloni nie są dłużej gotowi akceptować polityki SPD. Także w FDP narasta poirytowanie z jej powodu. Na zjeździe FDP największą owację zgotowano dla Marie-Agnes Strack-Zimmermann, najbardziej znanej zwolenniczki zwiększenia dostaw niemieckiej broni dla Ukrainy. Jeśli Scholz w dalszym ciągu będzie bagatelizował błędy popełnione przez Schroedera i Muetzenicha, jego autorytet, a także urząd mogą zostać zagrożone. Scholz musi się zdecydować, po której stronie historii chce stanąć. I musi uczynić to szybko".

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

***

Autorka: Dagmara Jakubczak

Artykuł pochodzi z Deutsche Welle

Więcej o: