Unia Europejska z własną armią. Niemcy chcą stanowić trzon sił szybkiego reagowania

UE ma dysponować do 2025 roku nowymi siłami szybkiego reagowania liczącymi do 5 tys. żołnierzy. Niemcy zaproponowały, że Bundeswehra może stanowić ich trzon. Nowe siły mają się składać ze znacznie zmodyfikowanych grup bojowych UE oraz innych sił zbrojnych państw członkowskich.

Do 2025 roku UE ma dysponować nowymi siłami szybkiego reagowania liczącymi do 5 tys. żołnierzy - zdecydowali w poniedziałek (21 marca) w Brukseli ministrowie obrony 27 krajów UE.

Niemiecka minister obrony Christine Lambrecht zaproponowała partnerom unijnym, że Niemcy będą stanowić trzon nowych sił w 2025 roku. - Ważne, aby wysłać jasny sygnał, że bronimy się nawzajem - powiedziała w Brukseli polityczka SPD. Lambrecht określiła planowane siły szybkiego reagowania jako "militarne centrum" koncepcji, która oficjalnie nosi nazwę Kompasu Strategicznego.

Pierwsze projekty koncepcji, zainicjowane przez Niemcy, istniały na długo przed atakiem Rosji na Ukrainę. Według dyplomatów plany te zostały teraz zrewidowane. W wersji, która została obecnie przyjęta, wyraźniej zaznaczono, że UE musi również radzić sobie z zagrożeniem jądrowym. I że należy "pilnie" poprawić mobilność sił europejskich.

Armia UE (zdjęcie ilustracyjne)UE chce mieć własną armię i podaje termin. "Kompas strategiczny"

Wojna w Ukrainie. "Kompas Strategiczny nie jest odpowiedzią, ale jest jej częścią"

Nowa strategia została opracowana przez szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella. Zdanie, które miało umożliwić współpracę z Moskwą w wybranych kwestiach, zostało usunięte bez zastąpienia go innym. - Kiedy rozpoczynaliśmy prace, nie mogliśmy sobie wyobrazić, że sytuacja będzie tak zła w momencie przyjęcia (strategii) - powiedział Borrell. Dodał, że obecnie należy zastanowić się nad zdolnością Europy do radzenia sobie z takimi wyzwaniami jak wojna. - Kompas Strategiczny nie jest odpowiedzią na wojnę w Ukrainie, ale jest jej częścią - powiedział Borell.

W skład nowych sił mają wchodzić nie tylko wojska lądowe, ale także siły powietrzne i morskie, w zależności od potrzeb. Chodzi o to, by mieć różne możliwe do połączenia "moduły" - wyjaśnił Borrell. Różne scenariusze użycia mogą obejmować na przykład interwencję w konflikcie zbrojnym, ewakuację ludzi lub zabezpieczenie lotniska.

Zobacz wideo Jakie są szanse Ukrainy na wejście do Unii Europejskiej?

Unia Europejska z własną armią, a to dopiero "początek podróży"

Dyskusje na temat utworzenia takich sił, zdolnych do szybkiego przemieszczenia się w sytuacji zagrożenia czy kryzysu, toczą się w UE od dłuższego czasu. Podsyciła je zależność wojskowa od USA podczas misji ewakuacyjnej w Afganistanie latem ubiegłego roku. Następnie Niemcy, wraz z innymi państwami UE, przedstawiły plan utworzenia sił szybkiego reagowania. Przewidywał on przekształcenie istniejących już grup bojowych UE w mocne siły reagowania kryzysowego, które można by rozmieścić w krótkim czasie. Mają one obejmować także zdolności kosmiczne i cybernetyczne, a także siły specjalne i zdolności strategicznego transportu powietrznego.

Piotr GlińskiWicepremier Gliński: Nie wierzę w europejską armię, to zły pomysł

Idea ta jest obecnie uwzględniona w Kompasie Strategicznym. W związku z tym nowe siły mają się składać ze znacznie zmodyfikowanych grup bojowych UE oraz innych sił zbrojnych państw członkowskich. Dotychczasowa koncepcja grupy bojowej przewiduje, że dwie jednostki, każda licząca około 1500 żołnierzy, będą utrzymywane w stałej gotowości - na zmianę co sześć miesięcy w różnych państwach członkowskich UE. Ostatnio jednak pojawiały się problemy z zebraniem wystarczającej liczby oddziałów. Siły UE nigdy jeszcze nie zostały użyte.

Innym deklarowanym celem jest uelastycznienie i uproszczenie działań wojskowych w kontekście UE. Ułatwione ma zostać na przykład korzystanie z niestosowanego do tej pory art. 44 Traktatu UE. Mówi on o tworzeniu koalicji chętnych do przeprowadzenia operacji wojskowej. Minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevics przestrzegł jednak przed poprzestaniem na nowej koncepcji. Jak zaznaczył, Kompas daje UE zestaw narzędzi, dzięki którym może ona z NATO stać się prawdziwym geopolitycznym podmiotem w dziedzinie obrony i bezpieczeństwa. To dopiero "początek podróży" - powiedział Rinkevics. Wiele zależy od tego, jak skuteczne będzie wsparcie dla Ukrainy w wojnie z Rosją.

(AFP, DPA/dom)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: