Prezydent Rumunii jak Morawiecki: "Pandemia ustała". Teraz padają tragiczne liczby

Niewiele jest krajów w Europie, w których sytuacja pandemiczna jest gorsza niż w Rumunii. Winić można sceptycyzm wobec szczepionek, ale i zaniechania władz.

Nagranie ze szpitala uniwersyteckiego z Bukareszcie ogląda się z bólem. Film pokazuje, że nie ma ani jednego wolnego miejsca na oddziale intensywnej terapii, korytarze są przepełnione oczekującymi pacjentami, a personel przewozi ciała zmarłych pacjentów w czarnych workach.

Karetki jednak ciągle przywożą nowych pacjentów - w większości starszych, w większości niezaszczepionych. Niektórzy są w bardzo ciężkim stanie i ledwo oddychają. Mimo tego są tacy, którzy zapewniają, że nie żałują tego, że się nie zaszczepili. "To efekt zaniedbań polityków. A oni powinni mówić do ludzi wprost, wręcz natarczywie: szczepcie się!" - mówi jeden z lekarzy.

Pozbawiony komentarzy film z rumuńskiego szpitala trwa 16 minut i nosi tytuł "Tak wygląda katastrofa zdrowotna". Rumuński portal śledczy Recorder opublikował go w ubiegłym tygodniu.

Koronawirus w PolsceMZ: 5 592 zakażenia koronawirusem i 46 ofiar śmiertelnych

Tragiczne liczby

Choć nagranie pokazuje jeden, konkretny szpital, podobne sceny rozgrywają się w placówkach w całej Rumunii. Niewiele jest w Europie krajów, które kolejną falę koronawirusa przechodziłyby równie źle. Niemal każdy dzień przynosi tam kolejny, tragiczny bilans. 19 października na przykład odnotowano niemal 19 tys. nowych zakażeń oraz 574 zgony.

To nie pandemia, to prawdziwa katastrofa

- stwierdził Daniel Coriu, szef Rumuńskiej Akademii Medycznej. Niedawno ta uczelnia napisała list otwarty zatytułowany "Krzyk rozpaczy", opisujący katastrofę w systemie opieki zdrowotnej.

Koronawirus w Polsce (zdjęcie ilustracyjne)Koronawirus. Waldemar Kraska podał wytyczne do wprowadzenia obostrzeń

Więcej na temat epidemii koronawirusa na stronie głównej Gazeta.pl.

Niewielu zaszczepionych, wpływowi antyszczepionkowcy

Pandemiczna katastrofa rozgrywa się na tle poważnego kryzysu politycznego w kraju. Po długich sporach w koalicji upadł rząd Florina Cîtu. Kiedy wyłoni się nowy gabinet? Mogą minąć długie tygodnie. HotNews, jeden z głównych lokalnych portali, niedawno opublikował artykuł "Nasze kondolencje!"; i odnosiło się to zarówno do sytuacji w rządzie, jak i do stanu opieki zdrowotnej w kraju.

Trudno powiedzieć, że sytuacja pandemiczna w Rumunii jest zupełnie wyjątkowa na tle kontynentu. Bardzo wysokie wskaźniki zachorowań oraz zgonów są też na Litwie, Łotwie czy w Bułgarii. Tym, co wyróżnia Rumunię, jest jednak to, że żaden kraj Unii nie ma tak przeciążonego systemu opieki zdrowotnej. Wielu lekarzy i dyrektorów szpitali mówi wprost: ten system jest na skraju załamania.

Jednocześnie Rumunia - wraz z Bułgarią - ma jeden z najniższych współczynników zaszczepionych mieszkańców. Tylko ok. 30 proc. osób jest tam w pełni zaszczepionych, to mniej niż połowa średniej z UE. Sceptycyzm wobec szczepionek jest w Rumunii niezwykle rozpowszechniony i podsycany przez nacjonalistycznych polityków, ale i przez wpływowy Kościół prawosławny.

Prezydent kraju Klaus Iohannis określił tę sytuację "narodowym dramatem o straszliwych proporcjach". Głowa państwa zresztą widzi powody tej sytuacji właśnie w dystansie mieszkańców Rumunii wobec szczepień. Zarzucił władzom "brak konkretnych działań" w tym zakresie i zaapelował do Rumunów, by się szczepili.

Wielu komentatorów jednak zarzuca prezydentowi cynizm. Zauważają, że prezydent i popierany przez niego premier dość chaotycznie zarządzali kryzysem pandemicznym, a wielokrotnie sytuację wręcz bagatelizowali. Prezydent Iohannis jeszcze w czerwcu określił kampanię szczepień w kraju jako "sukces" i mówił, że "pandemia ustała". W podobnym tonie wypowiadał się premier, choć już wtedy eksperci ostrzegali przed czwartą falą i zachęcali władze do przygotowania się na tę sytuację.

Adam NiedzielskiCzy cmentarze będą otwarte 1 listopada? Jest odpowiedź Adama Niedzielskiego

"Zombie" po szczepieniu

Rząd miesiącami pozostawał bierny, a wytyczne dotyczące, chociażby maseczek nie były specjalnie przestrzegane. Przede wszystkim jednak nie zrobiono właściwie nic, by walczyć z pojawiającymi się stale fake newsami dotyczącymi szczepionek. Antyszczepionkowcy mogli bez problemu demonstrować w całym kraju, nie mówiąc już o zalewaniu internetu swoimi przekazami.

Niedawno na czołówki lokalnych serwisów trafiło nagranie ze szkoły z miasta Botosani. Uczniowie potajemnie zarejestrowali nauczyciela, który opowiadał o tym, że "szczepienia zamieniają ludzi w zombie" i oskarżył szpitale o "masową eksterminację niczym w Auschwitz".

Przeciw szczepieniom wypowiadali się też otwarcie rumuńscy księża, a nawet biskupi. Wpływowy arcybiskup Teodozjusz sugerował, że szczepienia nie są bezpieczne, a nawet, że wstrzymuje je sama Unia. Tymczasem wobec Kościoła rumuńscy politycy są wyjątkowo ostrożni, to bowiem bardzo wpływowa instytucja w tym kraju. A na prowincji słowo kapłana ma często kluczowe znaczenie.

Solidarność wobec Rumunii

Wobec tak trudnej sytuacji rząd Rumunii musiał po raz pierwszy poprosić inne kraje o pomoc. Mołdawia, znacznie zresztą od Rumunii biedniejsza, wysłała lekarzy i pielęgniarki. Węgry zaczęły natomiast przyjmować rumuńskich pacjentów. To zostało odczytane jako ważny gest, bo stosunki rumuńsko-węgierskie były ostatnio raczej napięte.

Tymczasem eksperci podkreślają, że sytuacja prędko się raczej nie poprawi, a do szczytu czwartej fali jeszcze daleko.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

 
Więcej o: