Niemcy. Szabrownicy i przestępcy wykorzystują klęskę powodzi. Kilkadziesiąt osób zatrzymanych

Kradzieże, niszczenie mienia, ataki - takie zdarzenia miały miejsce po powodzi, która w lipcu nawiedziła Niemcy. Według ministra spraw wewnętrznych NRW Herberta Reula zarówno powodzianie, jak i niosący pomoc stali się celem przestępców.

Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) Herbert Reul (CDU) przedstawił w środę w komisji spraw wewnętrznych parlamentu krajowego w Duesseldorfie dane dotyczące przestępczości w rejonie klęski powodzi.

Do tej pory ujawniono 65 przypadków kradzieży i 31 szczególnie ciężkich kradzieży [kradzież przedmiotów o znacznej wartości - red.] oraz 12 przypadków oszustw. Ponadto w 15 przypadkach odnotowano uszkodzenie ciała, zniszczenie mienia i przywłaszczenie. - Dlatego też policja jest i pozostanie tam obecna - powiedział polityk. Zatrzymano 23 osoby, a cztery z nich trafiły do aresztu śledczego.

Zobacz wideo Kto odpowiada za ekstremalne zjawiska pogodowe?

Pomocnicy obrzucani błotem

W wielu przypadkach służby ratunkowe były blokowane przez gapiów. - To jest naprawdę nie do zniesienia - cytuje Herberta Reula tabloid "Express". - W żadnym wypadku nie można tolerować wykorzystywania nieszczęścia innych ludzi. Pomocnicy byli nawet obrzucani błotem. Wydano ponad 4300 nakazów opuszczenia miejsca - poinformował minister.

Reul podkreślił jednocześnie, że "większość z tych, którzy teraz przybywają do regionów dotkniętych powodzią, nie chce niczego kraść, ani się wzbogacać kosztem innych, lecz chce pomóc". - I dlatego: ogromne podziękowania dla pomocników - powiedział.

Według polityka zlokalizowano już wszystkich zaginionych, których poszukiwano po powodzi. W regionie Nadrenii Północnej-Westfalii odnotowano w sumie 47 ofiar śmiertelnych katastrofy. Według najnowszych informacji 23 osoby zostały prawdopodobnie pochłonięte przez masy wody na drodze. 23 inne osoby znaleziono martwe w ich mieszkaniach lub piwnicach. W jednym przypadku nie ustalono przyczyny śmierci. Cztery ofiary śmiertelne to strażacy.

Miliardowe straty

W ocenie ministra odbudowa dotkniętych powodzią obszarów będzie trwała bardzo długo. Po zakończeniu akcji ratunkowej i znalezieniu zaginionych zadaniem jest teraz uprzątnięcie, naprawa i odbudowa, co w niektórych miejscach może zająć "tygodnie, miesiące, a czasem lata".

Szkody materialne - zarówno prywatne, jak i publiczne - liczone są w miliardach. Poważnie ucierpiały również dostawy wody pitnej, energii elektrycznej, gazu i sieci telekomunikacyjne, które w niektórych regionach objętych kryzysem nadal nie działają.

 

Reul powiedział, że była to największa katastrofa naturalna, jaka kiedykolwiek dotknęła Nadrenię Północną-Westfalię. Zdaniem ekspertów była to "co najmniej" nawałnica stulecia. Do akcji wysłano do 23 tys. strażaków, organizacje pomocowe, organizacje pomocy technicznej oraz służby kryzysowe.

Tekst pochodzi z serwisu "Deutsche Welle".

Więcej o: