Angela Merkel: Porozumienie ws. Nord Stream 2 dobre dla Ukrainy

Ważne jest, by Ukraina pozostała krajem tranzytu gazu - powiedziała kanclerz Angela Merkel po zażegnaniu przez Niemcy i USA sporu o gazociąg Nord Stream 2.

Zdaniem szefowej niemieckiego rządu ogłoszone w środę (21.07.2021) porozumienie między rządem Stanów z Zjednoczonych a Niemcami w sporze o gazociąg Nord Stream 2 to „dobry krok, który wymagał gotowości do kompromisu po obu stronach". – Cieszę się, że się udało – powiedziała Merkel na czwartkowej (22.07.2021) konferencji prasowej w Berlinie, przyznając jednocześnie, że kompromis ten „nie likwiduje wszystkich różnic zdań" w tej sprawie.

Według Merkel porozumienie zawiera warunki, „które trzeba zrealizować i jasno pokazać, że także dla Niemiec ważne jest, by Ukraina pozostała krajem tranzytu gazu" oraz by nie wykorzystywano energii do postawienia tego kraju w trudnej sytuacji.

Zobacz wideo Nord Stream 2: Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze?

Dobre dla Ukrainy

Z tego – jak dodała – wynikają pewne zadania dla Niemiec, które muszą zastanowić się, jak zapewnić przedłużenie umowy na tranzyt rosyjskiego gazu przez ten kraj, wesprzeć transformację energetyczną na Ukrainie oraz zwiększyć jej bezpieczeństwo dostaw, np. poprzez odwrócony przepływ gazu. – To porozumienie jest „dobre także dla Ukrainy" – przekonywała.

Merkel wskazała, że w przypadku, gdyby Nord Stream 2 jednak został wykorzystany przeciwko Ukrainie, istnieje m.in. „możliwość nałożenia sankcji". – Rosja dziś powtórzyła, że nie zamiera wykorzystywać energii jako broni. Trzymamy ją za słowo – powiedziała. I dodała, że „nie jesteśmy bezbronni", jeżeli obietnice te nie zostaną dotrzymane. Odrzuciła także sugestię, że obrona Nord Stream 2 pokazuje, iż „Rosja jest ważniejszym partnerem dla Niemiec niż Ukraina i Polska. – Absolutnie nie, o to tu w ogóle nie chodzi – podkreśliła. 

APTOPIX Biden US GermanyUSA i Niemcy dogadały się ws. Nord Stream 2. 'Tego należało się spodziewać'

Krytyka z Warszawy i Kijowa

Już w środę szefowie dyplomacji Polski i Ukrainy Zbigniew Rau i Dmytro Kułeba wydali wspólny komunkat, w którym oceniają, że Nord Stream 2 jest zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa i krytykują pominięcie ich w rozmowach niemiecko-amerykańskich. Jak podkreślają, rezygnacja z prób uruchomienia gazociągu „stworzyła zagrożenie dla Ukrainy i Europy Środkowej w wymiarach politycznym, militarnym i energetycznym, jednocześnie wzmacniając potencjał Rosji do destabilizacji sytuacji bezpieczeństwa w Europie oraz utrwalając podziały w gronie państw członkowskich NATO i Unii Europejskiej".

Porozumienie spotkało się już z ostrą krytyką w Kongresie USA, gdzie panuje ponadpartyjna zgoda, że Nord Stream 2 należy zatrzymać. Nie brak także negatywnych komentarzy w niemieckiej prasie, która pisze nawet o „prezencie pożegnalnym Merkel dla Putina".

Wspólne oświadczenie rządów USA i Niemiec w sprawie Nord Stream 2 ma zażegnać konflikt, który zapoczątkowały w 2019 amerykańskie groźby nałożenia sankcji na podmioty uczestniczące w inwestycji; Stany Zjednoczone argumentują, że rosyjsko-niemiecki gazociąg zagraża suwerenności energetycznej Europy, bo zwiększa jej zależność od gazu z Rosji i daje Moskwie narzędzie szantażu Ukrainy i krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Teraz administracja prezydenta USA Joe Bidena gotowa jest zrezygnować z sankcji i prób powstrzymania ukończonego już prawie gazociągu, a w zamian Niemcy deklarują, że w razie konieczności zastosują sankcję wobec Rosji, jeżeli Nord Stream 2 zostanie wykorzystany do tego, by zaszkodzić Ukrainie albo innemu państwu Europy Środkowej i Wschodniej. Berlin ma też zabiegać o przedłużenie rosyjsko-ukraińskiej umowy o tranzycie gazu poza rok 2024 i wesprze finansowo transformację sektora energii na Ukrainie.

Australijski M1 Abrams podczas ćwiczeń. Załoga oddała strzał zdalnieAbramsy kupione przez PiS będą miały w sobie polską technikę

Zadowolony niemiecki biznes

Według agencji Interfax rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, iż Rosja jest gotowa rozmawiać o przedłużeniu umowy z Ukrainą o tranzycie gazu. Już w środę Merkel rozmawiała telefonicznie z Władimirem Putinem na temat porozumienia w sprawie Nord Stream 2.

Zadowolenia z zażegnania sporu o gazociąg nie kryje niemiecki biznes. „Mamy nadzieję, że osiągnięte porozumienie niemiecko-amerykańskie usunie wieloletni stan niepewności dla uczestniczących w inwestycji firm i wreszcie odblokuje drogę dla tego ważnego europejskiego projektu energetycznego. Nadal uważamy Nord Stream 2 za infrastrukturę kluczową dla przyszłego zaopatrzenia w energię Niemiec i Europy" – oświadczył przewodniczący Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki Oliver Hermes.

Jego zdaniem rosyjsko-niemiecki gazociąg pomoże pokryć większe zapotrzebowanie na gaz w okresie odchodzenia od węgla i energii atomowej, zaś na dłuższą metę może zostać wykorzystany do transportu wodoru i pozwoli „przekształcić wiarygodne partnerstwo energetyczne z Rosją w partnerstwo klimatyczne".

Broń w rękach Putina

Socjaldemokratyczna premier niemieckiego landu Meklemburgia-Pomorze Przednie Manuela Schwesig przypomniała, że jej rząd zawsze popierał budowę gazociągu. – Słuszne jest, że odchodzimy od węgla i atomu i stawiamy na energię ze źródeł odnawialnych. Na okres przejściowy potrzebujemy gazu – oświadczyła w czwartek wschodnioniemiecka polityk. To w jej regionie kończy się rosyjsko-niemiecki gazociąg o dużym znaczeniu dla lokalnej gospodarki. Schwesig dodała, że cieszy się, iż dzięki porozumieniu Berlina z Waszyngtonem Ukraina uzyska dodatkowe pieniądze na ochronę klimatu i środowiska.

Z rezerwą do kompromisu podchodzi przewodniczący komisji spraw zagranicznych w niemieckim Bundestagu, chadek Norbert Roettgen, który w rozmowie z radiem Deutschlandfunk podkreślił, że nadal uważa gazociąg za zły projekt. – To polityczna broń w rękach Władimira Putina – ocenił. Ale – jak dodał – dobrze, że usunięto stały punkt sporny pomiędzy Niemcami a USA.

W czwartek zareagowała także Komisja Europejska, która chce, by porozumienie zostało omówione w UE. – Polityka energetyczna UE nie jest tylko sprawą narodową i wymaga uzgodnień z UE i pomiędzy państwami członkowskimi – powiedział w Brukseli rzecznik KE.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: