Meteorolodzy i politycy: Powódź w Niemczech była do przewidzenia. "Wszyscy wiedzieli, że coś się zbliża"

Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii potwierdził, że ostrzeżenie przyszło dwa dni przed powodziami. W Niemczech trwa dyskusja o kontroli katastrof naturalnych.

Po serii niszczycielskich powodzi Niemcy dyskutują o stanie przygotowania do walki z żywiołem. – Jesteśmy tak samo źle przygotowani, jeśli chodzi o zwalczanie katastrof, jak o ochronę przed pandemią – powiedział poseł i ekspert SPD ds. zdrowia Karl Lauterbach düsseldorfskiemu dziennikowi "Rheinische Post" (wydanie poniedziałkowe). 

Lauterbach wyjaśnił, że Niemcy muszą "dostosować się i przygotować na to, że w przyszłości będzie więcej klęsk żywiołowych, a także regularnych pandemii". W tym celu należy stworzyć i rozbudować infrastrukturę, apelował, dodając, że "obrona cywilna ma tu kluczowe znaczenie".  

Zobacz wideo Największa zapora świata zmaga się z powodzią

Kontrowersyjna centralizacja walki z katastrofami 

Kandydatka Partii Zielonych na kanclerza Annalena Baerbock, opowiada się za przyznaniem rządowi federalnemu większych kompetencji w kwestiach środków zapobiegawczych przeciwko ekstremalnym zjawiskom pogodowym. Konieczne jest „masowe" wzmocnienie prewencji zagrożeń – Moim zdaniem również rząd federalny musi odgrywać tu znacznie silniejszą, koordynującą rolę – oświadczyła Baerbock w poniedziałkowym programie ARD "Morgenmagazin".

W przypadku wydarzeń ponadregionalnych, szczebel federalny musi być w stanie zrobić więcej, powiedziała liderka Partii Zielonych. Pokazała to jej zdaniem również pandemia Covid-19. 

Powódź w NiemczechPowódź w Niemczech. Nowy bilans ofiar. "Katastrofa na historyczną skalę"

Przeciwko centralizacji systemu ochrony przed katastrofami wypowiedział się natomiast przewodniczący Niemieckiej Rady Powiatów Reinhard Sager w rozmowie z "Rheinische Post". – Nie powinniśmy traktować tego nadzwyczajnego wydarzenia jako okazji do fundamentalnego kwestionowania systemu kontroli lub wzywania do przesunięcia uprawnień operacyjnych z powiatów i miast do rządu federalnego – zaznaczył Sager.

W pewnym momencie człowiek staje się po prostu bezsilny wobec tak błyskawicznie działających sił natury – uważa Sager, podkreślając, że "powinniśmy być tego świadomi i to zaakceptować". Opowiedział się za zwiększeniem możliwości ostrzegania przez telefon komórkowy. –Istniejące możliwości techniczne nie są obecnie w pełni wykorzystywane – oświadczył.

Przed powodziami ostrzegano wcześniej

Federalny minister gospodarki Peter Altmaier powiedział w nadawanym przez portal „Bild" talk show "Właściwe pytania", że należy wyjaśnić, czy podjęto wystarczające środki ostrożności: Chodzi o to, "aby w innych częściach Niemiec można było w odpowiednim czasie zapewnić minimalizację zagrożenia dla ludzi".

Polityk przypomniał wcześniejsze powodzie na Odrze i Łabie oraz sztormy w Hamburgu. Tym razem powódź przyszła o niespodziewanej porze roku, więc "ludzie nie mieli godzin ani dni na przygotowanie się". 

Jednak, jak pisze RND (Redaktionswerk Deutschland), Państwowa Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) „nie jest w ogóle zaskoczona" momentem i siłą tego zjawiska: Wszystkie dotknięte gminy i powiaty otrzymały ostrzeżenia najwyższego stopnia – potwierdził serwis pogodowy DWD.

"Wszyscy wiedzieli, że coś się zbliża"

W odpowiedzi na zapytanie gazety "Bild" rząd Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) przyznał: Stan wyjątkowy został wprowadzony już we wtorek 13.07. (w przeddzień powodzi – red.), "ponieważ takie zdarzenie było do przewidzenia". 

Powodzie w EuropieGdzie są powodzie w Europie? Kontynent zmaga się z kataklizmem [MAPA]

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych landu poinformowało "Bild", że "oficjalne ostrzeżenia przed ekstremalnymi burzami" stały się "bardziej konkretne" już o godzinie 10.28 w poniedziałek. Konkretne przygotowania pozostawały jednak w gestii miast i powiatów.

W talk show "Właściwe pytania" minister spraw wewnętrznych NRW Herbert Reul (CDU) powiedział, że "nie wszystko mogło się udać w stu procentach". – Wszyscy wiedzieli, że coś się zbliża. Prawda jest jednak taka, że coraz trudniej jest dokładnie określić, gdzie spadną duże ilości wody – przyznał. 

(DPA,AFP /sier)

Więcej o: