"SZ": Kompromis z Brukseli to katastrofa. Kaczyński i Ziobro zdemontują resztki państwa prawa

Uzgodniony na szczycie UE mechanizm praworządności przychodzi za późno i jest całkowicie rozwodniony - ocenia "Sueddeutsche Zeitung". Dla liczących na Brukselę Polaków i Węgrów ten kompromis jest katastrofą.

"Nie wiemy, czy autorzy piszący w przyszłości historię Unii Europejskiej uznają kompromis z 10/11 grudnia za krok milowy. Dla żyjących tu i teraz Polaków i Węgrów, którzy od lat na próżno liczą na bardziej zdecydowane działania Brukseli w obronie ich państwa prawa lub jego resztek, ten kompromis jest katastrofą" – pisze Florian Hassel w sobotnim wydaniu dziennika "Sueddeutsche Zeitung".

"To tak, jakby dom stał w płomieniach, a pochodzący z różnych stron spóźnieni strażacy ustalili, że rozpoczną gaszenie pożaru dopiero za kilka lat" – tłumaczy niemiecki dziennikarz.

Jak zaznacza, od końca 2015 w Polsce "wbrew prawu, jeden po drugim obalane są filary niezawisłego wymiaru sprawiedliwości" – od Trybunału Konstytucyjnego poprzez wybór sędziów i prokuratorów przez KRS, aż po Sąd Najwyższy. 

Zobacz wideo Fundusz Odbudowy nie dla Polski? „W 10 lat wygenerowałby 625 miliardów dodatkowego PKB”

Powolna Bruksela

Florian Hassel zarzuca Komisji Europejskiej, że działała za wolno i za późno, nie wykorzystując przez długi czas swojego najskuteczniejszego instrumentu – szybkiej skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej połączonej z idącymi w miliony euro dziennie karami finansowymi.

8 kwietnia 2020 TSUE wreszcie zakazał działalności Izbie Dyscyplinarnej, która może zwolnić każdego sędziego, prokuratora i innego prawnika. "Warszawa do dziś się tym nie przejmuje. Gdyby szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen już latem złożyła wniosek o idące w miliony euro dziennie kary, państwo prawa miałoby być może szansę na przeżycie" – pisze Hassel.

"Mechanizm praworządności przychodzi teraz za późno i jest w dodatku całkowicie rozwodniony" – ocenia autor komentarza. Jak zaznacza, Polska i Węgry mogą zaskarżyć mechanizm do TSUE, chociaż był on przecież przez lata badany przez prawników. Dopiero po orzeczeniu TSUE Komisja Europejska będzie mogła uchwalić dyrektywę do "i tak już zbyt wąsko ograniczonego" zastosowania (mechanizmu). "Gdy to wreszcie zrobi, dojdzie znów do dialogu i konsultacji w gronie szefów państw i rządów" – czytamy w "SZ". 

ZakopaneHotelarz z Zakopanego: Ta władza nie posiada żadnej empatii

Kto wypije piwo?

Zanim mechanizm praworządności zostanie zastosowany, upłyną lata. "Lata, w których Jarosław Kaczyński, faktyczny premier Polski, oraz minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro zdemontują bez żadnego zagrożenia resztki państwa prawa" – przewiduje Hassel. Jak dodaje, prokuratura zapewnia sobie właśnie dostęp do akt wszystkich sędziów, a ostatni niezawiśli sędziowie zostali zawieszeni w oparciu o absurdalne zarzuty.

Do czasu, gdy za kilka lat w ramach mechanizmu praworządności zapadną pierwsze decyzje przeciwko Polsce i Węgrom, rządy Kaczyńskiego i Orbana zostaną w przypadku pesymistycznego scenariusza potwierdzone w kolejnych wyborach lub zostaną odsunięte od władzy, a piwo będą musieli wypić ich następcy. 

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle". 

SaxoAmazon "kupuje" Cypr, a Niemcy ratują Francję. Szokujące prognozy na 2021 r.