Wiceszefowa KE: "Alarmujący" raport o praworządności. Do Polski i Węgier: To się skończy

Na początku października ma zostać opublikowany raport o stanie praworządności w UE. Wiceszefowa Komisji Europejskiej Vera Jourova powiedziała "Spieglowi", że wyniki kontroli są "alarmujące", szczególnie w dziedzinie mediów.

W wywiadzie dla niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" Jourova zapewniła, że chociaż przygotowywany raport dotyczy wszystkich krajów Unii Europejskiej, to "reflektor pozostaje skierowany na Węgry i Polskę".

Węgry i Polska w centrum uwagi

"Nasz raport nie zastępuje toczących się postępowań dotyczących praworządności przeciwko Polsce i Węgrom, które w skrajnym przypadku mogą prowadzić do pozbawienia prawa głosu w Radzie UE, ani też licznych postępowań przed Trybunałem Sprawiedliwości UE o naruszenie traktatów. To, że po raz pierwszy porównujemy praworządność we wszystkich krajach UE, pomaga nam w sporze z Węgrami i Polską" – wyjaśniła wiceszefowa KE.

Redakcja udostępniła tekst wywiadu w piątek wieczorem w internecie. Papierowa wersja tygodnika będzie dostępna w kioskach od soboty.

Zdaniem Jourovej rządy Węgier i Polski bronią się przed krytyką według identycznego wzoru: "Raz wskazują na jakąś hiszpańską ustawę, która jakoby jest taka sama jak wprowadzony przez nie przepis, a potem znowu na jakiś przepis w Niemczech. W przyszłości to się skończy. Teraz obowiązuje skala porównawcza. W przypadku praworządności nie chodzi przecież o politykę, nie o prawicę czy lewicę. Chodzi o to, co jest właściwe, a co błędne".

"Sytuacja niezależnych mediów pogorszyła się"

Jourova uznała za „zrozumiałe, że w czasach pandemii rządy dążą do uzyskania dodatkowych kompetencji. Równocześnie podkreśliła, że w takich czasach wzrasta znaczenie niezależnych mediów. Jej zdaniem działalność mediów stała się w wielu krajach UE trudniejsza, a przestrzeń dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego mniejsza. „To nie stało się w ciągu jednej nocy, to proces pełzający” – dodała.

"Wyniki naszej kontroli są jednoznaczne: sytuacja niezależnych mediów pogorszyła się w niemal całej Europie" – powiedziała. Przyczyną jest nie tylko rosnąca presja ekonomiczna na redakcje, lecz także wzrastające wpływy polityczne, w tym na Zachodzie Europy, na przykład na Malcie i w Hiszpanii.

"Sytuacja w węgierskich mediach jest alarmująca” – oceniła wiceszefowa KE w odpowiedzi na uwagę dziennikarzy "Spiegla", że zbliżona do rządu fundacja prasowa KESMA kontroluje dużą część węgierskich mediów. Zastrzegła, że Bruksela nie mogła zastosować dotychczas przepisów o konkurencji, ponieważ sumy, o jakie chodziło przy tych "medialnych fuzjach", były zbyt małe.

Zobacz wideo Jaki krzyczy w PE: Wszystko, co nie jest lewicowe, jest uznawane za naruszanie praworządności. W Polsce nie ma żadnych stref anty-LGBT

"Chora demokracja" Orbana

"Viktor Orban mówi, że buduje nieliberalną demokrację. Ja bym powiedziała, że buduje chorą demokrację" – powiedziała Jourova. Jak dodała, w węgierskich mediach niemal nie pojawia się krytyka rządu. Większość Węgrów prawdopodobnie nie jest w stanie ocenić sytuacji w sposób niezależny. "Obawiam się, że mieszkańcy Węgier pewnego dnia stwierdzą, że poprzednie wybory były ostatnimi wolnymi wyborami" – powiedziała wiceprzewodnicząca KE.

Odnosząc się do zależności między unijnym budżetem a praworządnością, Jourova powiedziała: "Chcemy wydać tak dużo pieniędzy, jak nigdy przedtem. Większe pieniądze wymagają jednak większego zaufania, większego bezpieczeństwa i większej kontroli. Mogę sobie wyobrazić Program Odbudowy dla Europy i wieloletnie ramy finansowe tylko wtedy, gdy uchwalimy skuteczny mechanizm praworządności".

Jourova o "uderzaniu po kieszeniach"

"Jeżeli po raz pierwszy (w historii UE) będziemy mogli uderzyć po kieszeni kraje, które systematycznie naruszają zasady praworządności, to będzie duży sukces" – podkreśliła Jourova. Jej zdaniem istnieje niebezpieczeństwo zablokowania przez polityków w rodzaju Orbana Programu Odbudowy dla Europy, który musi być przyjęty jednogłośnie.

"Ale przecież Węgry i Polska też chcą tych pieniędzy. Nie ma żadnego powodu dla appeasementu. Wręcz przeciwnie, byłby to śmiertelny błąd, gdyby Europa przepuściła teraz okazję do uchwalenia skutecznego mechanizmu przestrzegania praworządności" – stwierdziła Vera Jourova.

W wywiadzie wiceprzewodnicząca KE odniosła się także do sytuacji w Niemczech. Jej zdaniem większość obywateli RFN ma duże zaufanie do niezależności sądów, jednak niemiecki wymiar sprawiedliwości ma też słabe punkty. Wskazała na prawo ministrów sprawiedliwości w krajach związkowych do wydawania poleceń prokuratorom.

"Ministrowie sprawiedliwości są politykami, dlatego wystawieni są na pokusę stosowania politycznych wpływów. Dlatego niemieccy prokuratorzy nie mogą wystawiać europejskich nakazów aresztowania" – wyjaśniła. Jak dodała, postępowanie w pierwszej instancji przed niemieckimi sądami trwa coraz dłużej.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle"