Nadzwyczajne posiedzenie NATO po eskalacji w Syrii. To szósty taki przypadek w historii

W nalocie bombowym w prowincji Idlib zginęło 33 tureckich żołnierzy. W odwecie Turcja zaatakowała wojska syryjskiego reżimu i domaga się od NATO wsparcia, grozi też otwarciem granic dla uchodźców.

Po zaostrzeniu się konfliktu między Turcją i Syrią zwołane zostało na piątek (28.02.2020) nadzwyczajne posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej. Poprosiła o nie Turcja powołując się na artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zgodnie z nim każdy z członków Sojuszu może się zwrócić z prośbą o konsultację, jeżeli jego zdaniem „zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron”.

Ataki na „wszystkie znane cele reżimu”

Rada Północnoatlantycka jest najwyższym organem decyzyjnym Sojuszu. Spotyka się z reguły raz w tygodniu na szczeblu ambasadorów państw członkowskich NATO i co pół roku na szczeblu ministrów obrony i spraw zagranicznych. Jest to szósty raz od utworzenia NATO w 1949 r., że któryś z członków Sojuszu sięga po art. 4 Traktatu.

W czwartek wieczorem w nalocie bombowym na turecki konwój wojskowy w północnosyryjskiej prowincji Idlib zginęło co najmniej 33 żołnierzy, a 36 zostało rannych. Turcja obciążyła odpowiedzialnością syryjski rząd i w odwecie rozpoczęła zmasowane ataki. Turecka armia będzie operowała z ziemi i powietrza, atakując „wszystkie znane cele wojsk al-Assada”, poinformowała oficjalne Ankara.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało ponadto, że syryjskie samoloty zbombardowały konwój tureckiego wojska na południe od ważnego strategicznie miasta Sarakib. Dopiero w czwartek (27.02.2020) Sarakib został zdobyty przez protureckich bojowników. Sukces ten może być jednak krótkotrwały, ponieważ w tym samym czasie inne części objętej walkami prowincji Idlib zajęły wojska al-Asada.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zwołał w trybie nadzwyczajnym trwające ponad dwie godziny posiedzenie kryzysowe. W wydanym po nim oświadczeniu Ankara ogłosiła odwet.

Wiceprezydent Turcji Fuat Oktay powiedział, że syryjski prezydent zapłaci wysoką cenę za ten nalot. „Assad przejdzie do historii jako zbrodniarz wojenny”, cytuje Oktaya turecka agencja Anadolu.

AKP grozi otwarciem granic dla uchodźców

Jak podała ta sama agencja, rzecznik partii Erdogana AKP Ömer Celik bez ogródek zagroził otwarciem tureckich granic dla milionów uchodźców, by mogli przedostać się do Europy. „Nasza polityka uchodźcza się nie zmieniła, ale mamy tutaj inną sytuację. Nie możemy dłużej trzymać uchodźców”, powiedział. W mediach społecznościowych krążą pogłoski, że granice już są otwarte. W minionych latach Turcja przyjęła 3,7 mln syryjskich uchodźców.

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, USA i zachodni sojusznicy domagali się przy okazji posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ od stron syryjskiego konfliktu natychmiastowego przerwania walk. Wpływowy senator USA Lindsey Graham zażądał w obliczu eskalacji w Idlibie ogłoszenia tej prowincji strefą zakazu lotów i bezzwłocznego zastopowania „podłej” ofensywy prowadzonej przez reżim al-Asada, Rosję i siły wspierane przez Iran. ONZ rozważa, jak w najlepszy sposób można pomóc Ankarze.

Zobacz wideo >>> Dlaczego Turcja wkroczyła do Syrii? Konflikt trwa od lat:

Niemcy piętnują zbrodnie wojenne w Syrii

Dramatyczną sytuację w Idlibie skrytykował też minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas. „Strony konfliktu są zobowiązane do ochrony ludności cywilnej. Zamiast tego bombardują infrastrukturę, jak szpitale i szkoły. Kroki podejmowane do zwalczania terroryzmu nie uwalniają nikogo od przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego”, powiedział szef niemieckiego MSZ na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Mówiąc „bombardują” miał na myśli syryjską armię rządową i Rosję. Maas zdecydowanie napiętnował ich działania. „Ataki na ludność cywilną są zbrodnią wojenną”, podkreślił, dodając, że winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

Idlib jest ostatnim dużym obszarem kontrolowanym przez walczących z reżimem rebeliantów. Turcja wspiera w syryjskim konflikcie przeciwników Baszara al-Asada, Rosja – reżim w Damaszku. Właściwie powinno obowiązywać w regionie zawieszenie broni wynegocjowane w połowie ubiegłego roku pomiędzy protureckimi rebeliantami a syryjską armią. Ciągle jednak jest naruszane. W grudniu syryjskie wojska rządowe wspierane przez Rosję rozpoczęły w prowincji Idlib operację „Odkupienie”, ofensywę mającą na celu przejęcie kontroli nad tym ostatnim bastionem rebeliantów.

Milion ludzi zmuszonych do ucieczki

Kryzysowy region opuściło już milion ludzi szukając ochrony w pobliżu tureckiej granicy. Turcja już przed tygodniami zamknęła jednak granice. Ludzie koczują na wolnym powietrzu w minusowych temperaturach. Brakuje wszystkiego – dachu nad głową, żywności, opieki medycznej.

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

>>> Chcesz wiedzieć więcej o sytuacji w Syrii? Polecamy nasz tekst:

Więcej o: