Rosja reaguje na list Przyłębskiego w niemieckiej prasie. Rzeczniczka MSZ: Absurdalne kłamstwo

Ostra reakcja rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych na list Andrzeja Przyłębskiego. Ambasador Polski w Berlinie stwierdził, że Rosja odniosła korzyści z rezultatu II wojny światowej. Rzeczniczka resortu nazwała to stwierdzenie "absurdalnym kłamstwem".

- To absurdalne kłamstwo - oświadczyła w środę rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa, komentując opublikowany kilka dni temu w jednej z niemieckich gazet list polskiego ambasadora w Berlinie Andrzeja Przyłębskiego na temat historii II wojny światowej i roli ZSRR.

W rozmowie z telewizją państwową Kanał Pierwszy Zacharowa oceniła, że "stwierdzenia, iż Związek Radziecki okupował sam siebie, bo tak można je zakwalifikować" są „kłamstwem, które teraz przedstawiane jest jako fakt historyczny”. - To, że Armia Czerwona nie wyzwoliła Warszawy, to kłamstwo, a że ZSRR okupował Ukrainę i Białoruś, to nie tylko kłamstwo, ale absurdalne kłamstwo - powiedziała Zacharowa. Zaznaczyła, że odnosi się do wypowiedzi "oficjalnej Warszawy, a nie Polski, "bo Polska to Polacy, historycy, eksperci”.

Jak dodała, według jej informacji „polskie struktury prorządowe i organy rządowe odbyły spotkanie w sprawie zneutralizowania materiałów i faktów historycznych", które zamierza przedstawić Moskwa. - Myślę, że niestety zobaczymy jeszcze dużo więcej, ale musimy odpowiedzieć - powiedziała Zacharowa. 

Odpowiedź na wywiad

List polskiego ambasadora w Niemczech, który sprowokował taką reakcję rzeczniczki MSZ, został opublikowany 8 lutego w regionalnej gazecie „Maerkische Oderzeitung”. Sam był odpowiedzią na wywiad tej gazety z ambasadorem Rosji Siergiejem Nieczajewem, który oskarżał Polskę o fałszowanie historii.

Przyłębski wskazuje m.in. że wbrew temu, co twierdził Nieczajew, nikt w Polsce nie umniejsza "decydującej roli Związku Sowieckiego w zwycięstwie nad nazizmem”, nawet biorąc pod uwagę to, że wkład aliantów, w tym dziesiątek tysięcy polskich żołnierzy we wszystkich formacjach, w tym w Armii Czerwonej, był ogromny. 

Agresywna Rosja

"W żaden sposób nie zafałszowuje to historycznego faktu, że Związek Sowiecki zaatakował Polskę 17 września 1939 r., wcielając w życie postanowienia tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow i uniemożliwiając tym samym Polsce dalszą obronę. II wojna światowa rozpoczęła się, panie Nieczajew, w 1939, a nie dopiero w 1941 roku, gdy nazistowskie Niemcy zaatakowały komunistyczną Rosję. Rosja musi wreszcie to zrozumieć: 3 września 1939 r. To Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę nazistowskim Niemcom” - napisał Przyłębski.

Ambasador wskazuje, że Związek Sowiecki przygotował się do wojny z III Rzeszą i "odniósł największe korzyści z jej rezultatu". Wymienia "okupację Ukrainy, Białorusi, krajów bałtyckich, podporządkowanie sobie Polski, Węgier, Czechosłowacji itd…”. Podkreśla też, że „dla nas, Polaków II wojna światowa nie skończyła się w 1945 roku. „Wprawdzie uratowano nas przed zniszczeniem, ale aż do 1989 roku nie mogliśmy odbudować naszego wolnego państwa” - pisze.

Polski dyplomata ocenia też, że działania Rosji na Ukrainie i w Gruzji są dowodem na to, iż "wciąż powracające wypowiedzi” o konieczności ochrony wschodnioeuropejskich krajów NATO przed "agresywnymi dążeniami Rosji” nie są absurdalne.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o: