Napad na Muranowie. Jak w gangsterskim filmie

Napad na warszawskim Muranowie. Dwaj napastnicy zajechali drogę nissanowi, wybili szybę i ukradli plecak. Napadnięty twierdzi, że była tam duża kwota pieniędzy.

Napad w centrum Warszawy _centrum_Warszawy.html

Po godz. 10 rano na warszawskim Muranowie jadącym nissanem almerą mężczyźnie i kobiecie zajechał drogę fiat. Doprowadził do kolizji. Wtedy wyskoczyło z niego dwóch napastników, wybiło szybę w nissanie i zabrało plecak. Napastnicy uciekli pieszo na pobliskie osiedle. Policjanci ustalają, co było w plecaku, próbują tez ustalić rysopisy napastników.

Według zeznań poszkodowanych w plecaku były pieniądze. Mowa jest o dużej kwocie - informuje policja - nie tylko w złotówkach. Nie chce jednak podawać żadnej kwoty, bo pojawiło się już kilka wersji. Nie odpowiada też, na razie, na pytanie, czy poszkodowani, na przykład wyszli z banku, gdzie mogli być namierzeni przez napastników.

Według TVN 24 skradziono 900 tys. zł. Telewizja informuje też, że był to napad na konwój i że napastnicy oblali napadniętego substancją żrącą. Policja temu zaprzecza. I zapewnia, że nikomu nic się w czasie napadu nie stało.

Trwają przesłuchania poszkodowanych.

W serwisie policyjni.pl także: Przyszedł po wypłatę z maczetą

Więcej o: