Morderca z Celestynowa był kłusownikiem i recydywistą?

76-letni mężczyzna, który zastrzelił w podwarszawskim Celestynowie żonę i syna, a ranił szwagra i sędzię, według sąsiadów zajmował się kłusownictwem. Posiadał nielegalnie broń w domu, którą sam wyrabiał. Miał też odsiedzieć wyrok za nielegalne posiadanie broni. W domu dochodziło często do kłótni o majątek. Ostatnia zakończyla się tragicznie.

"To był spokojny człowiek"

- W konflikcie byli już od dawna. Mieszkali pod jednym dachem, ale nie żyli razem. On osobno, i żona z synem i wnuczką osobno. Po rozwodzie już byli ze 30 lat. Spór był o jakieś działki, jakieś pobicia się zdarzały - mówią sąsiedzi, którzy mimo wszystko zdziwieni są takim obrotem sprawy. Sąsiedzi mówią też, że mężczyzna miał broń, bo parał się kłusownictwem.

Policjanci nie potwierdzają tej informacji. Mówią, że takie opowieści często są sprzeczne. - Jedna osoba mówiła, że to kłusownik, druga, że myśliwy. Trzecia, że był leśniczym - mówi nam anonimowo jeden z policjantów i radzi czekać na przesłuchanie świadków tragedii. Nie wiadomo jeszcze, czy mężczyzna posiadał pozwolenie na broń.

Przy zgliszczach domu w Celestynowie mówiło się, że do tragedii doszło, kiedy mężczyzna wyciągnął broń. Kiedy adwokat mu ją zabrał, wtedy 76-latek wyciągnąć miał kolejną sztukę broni. Padły strzały, które śmiertelnie raniły żonę i syna, ranna została też sędzia i szwagier napastnika. Mężczyzna podpalił następnie dom. Został z objawami zatrucia tlenkiem węgla odwieziony do szpitala. Ranni również trafili do szpitali. - Sędzia, która prowadziła rozprawę, ma powierzchowne rany, jest w szpitalu w Otwocku. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - mówi sędzia Marcin Łochowski.

Szwagier, 70-letni mężczyzna, przeszedł operację postrzelonej klatki piersiowej i przedramienia - Trudno jeszcze rokować o stanie jego zdrowia - mówi Piotr Dąbrowiecki ze szpitala Praskiego.

Zastrzeliłżonę i syna. Sędzia ranny | wideo