Dał policji 114 minut na ewakuację szpitala dziecięcego

- Macie 114 minut na ewakuację Szpitala Dziecięcego w Kluczborku - z taką informacją zadzwonił mężczyzna na policję. Po dokładnym przeszukaniu szpitala nie znaleziono żadnych ładunków wybuchowych. 25-letni sprawca fałszywego alarmu chciał w ten sposób "uratować" 16-letniego kolegę, który przebywał tam po zatruciu alkoholowym.

Do zdarzenia doszło wczoraj około godziny 23:00. Mężczyzna dzwonił dwukrotnie, podając dokładny czas, jaki pozostał policjantom na ewakuację chorych i pracowników.

Funkcjonariusze powiadomili pozostałe służby ratunkowe. Decyzją dyrektora szpitala nie ewakuowano pacjentów, jednak wszystkie pomieszczenia w szpitalu zostały sprawdzone przez grupę pirotechniczną. Nie znaleziono jednak żadnych materiałów wybuchowych.

Dzwoniącego udało się namierzyć już po dwóch godzinach. Jak się okazało, był nim 25-letni Marek G. Sprawca fałszywego alarmu twierdził, że chciał w ten sposób "uratować" swojego 16-letniego kolegę, który do szpitala trafił z zatruciem alkoholowym po wcześniejszej imprezie. Mężczyzna zaplanował, że wejdzie do szpitala i zabierze kolegę podczas zamieszania, jakie będzie towarzyszyło ewakuacji, a wtedy rodzice 16-latka na pewno nie dowiedzą się, że ich syn pił alkohol.

Teraz Markowi G. za powiadomienie policji o niepopełnionym przestępstwie grozi do 2 lat więzienia.

Serwis policyjni.pl poleca: Gangster-amator-idiota. Nagrywał wymuszenia komórkš

Więcej o: