Po bitwie Azjatów w Ursusie

Kilkanaście poranionych osób to wynik awantury, do której doszło w czwartek wieczorem w hotelach robotniczych w Ursusie.

Przeczytaj także: Jak dojechać na warszawskie cmentarne parkingi

Uczestnicy bijatyki nie przebierali w środkach: policja zabezpieczyła deski, aluminiowe elementy konstrukcji mebli i wyposażenia magazynów. Na odgrodzonym policyjną taśmą parkingu i trawniku przed jednym z kilku hoteli robotniczych przy pl. Czerwca 1976 r. (tuż obok centrum handlowego Factory) zauważyliśmy nawet złamaną poziomicę budowlaną i wygięty od uderzenia metalowy pręt.

Według świadków do awantury doszło ok. godz. 18. Wzięło w niej udział kilkudziesięciu emigrantów z krajów azjatyckich. Zaczęło się w autobusie, którym jechała grupa tych osób. Doszło do przepychanki, później bójka toczyła się już przed hotelem. Było krwawo - świadkowie opowiadają o kursujących karetkach pogotowia i mnóstwie strażników miejskich, którzy pojawili się na miejscu awantury. - Efekt bójki to piętnaście pobitych osób - mówi Agnieszka Kubicka ze straży.

Wszyscy trafili do szpitali na Banacha, Lindleya i Bielańskiego. Przynajmniej dwie osoby są w ciężkim stanie - jedna nieprzytomna, druga z ciężkim urazem głowy. Wieczorem policja przy pomocy tłumaczy "co najmniej trzech języków" - jak zaznaczył rzecznik stołecznej policji Marcin Szyndler - przesłuchiwała kilkadziesiąt zatrzymanych osób.

Przeczytaj także: Kryminalna zagadka nad Wisłą