Znikający ludzie, czyli jak się manipuluje zdjęciami

Kiedy irańskie media państwowe sprzedały światowym agencjom fotografię, na której dorobiono w Photoshopie startującą rakietę, na całym świecie pojawiły się tysiące artykułów demaskujących propagandową manipulację Teheranu. "Dłubanie" przy zdjęciach i przerabianie ich pod kątem własnych interesów nie jest zjawiskiem nowym i istnieje tak długo, jak istnieje fotografia.

Gdzie zniknął Lew Trocki?

Z bezczelnego manipulowania fotografiami słynął sowiecki rząd. Książka Davida Kinga "Commisar Vanishes: the Falsification of Photographs and Art in Stalin's Russia" drobiazgowo przedstawia pracę fotografów i retuszerów służących Stalinowi. Ze zdjęć wynika przerażająca zależność: ci, którzy znikali z tego świata, znikali z fotografii. Jednym z najsłynniejszych przykładów stalinowskiego retuszu jest zdjęcie z 5 maja 1920 roku, na którym Włodzimierz Lenin stojąc na drewnianym podium, zwraca się do żołnierzy. W oryginale po prawej stronie Lenina stoi Lew Trocki. Fotografię opublikowano jednak bez Trockiego, ponieważ Stalin nie życzył sobie, by lew Trocki był kojarzony z bolszewicką rewolucją.

Hitler usuwa Goebbelsa

Hitler, podobnie jak Stalin, z powodu niskiego wzrostu nie pozwalał fotografować się w otoczeniu, które mogłoby podkreślić jego ułomność. Dbał też, żeby często fotografować się z dziećmi i psami, co miało wykreować "cieplejszy" wizerunek jego osoby. Hitler także posuwał się, choć nie w takiej mierze jak radziecki sąsiad, usuwaniem ze zdjęć niepożądanych osób. Historia jednego z takich zdjęć zdaje się mieć wątki romantyczne - rzecz nietypowa w sytuacjach politycznej inscenizacji. Na fotografii H. Hoffmana, wykonanej w parku przy Kancelarii Rzeszy w Berlinie, widać aktorkę, filmowca, Leni Riefenstal (pierwsza z lewej), Adolfa Hitlera i Josefa Goebbelsa, ministra propagandy. Do dziś nie jest jasne, dlaczego po latach z oryginału fotografii zniknął Goebbels. Najbardziej prawdopodobne, że Hitlerem, związanym wówczas z Leni Riefenstal, powodowała zwykła zazdrość.

Kosmiczna mistyfikacja?

"Ten mały krok człowieka to gigantyczny skok ludzkości" - powiedział Neil Armstrong stawiając stopę na powierzchni księżyca. Dla niektórych to gigantyczna mistyfikacja. Istnieje teoria, że do lądowania na Księżycu w 1969 roku nigdy nie doszło, a fotografie z Księżyca są spreparowane. Pięć lat po księżycowej misji Apollo ukazała książka Biliego Kaysinga "Nigdy nie polecieliśmy na Księżyc", która rozpoczęła falę spekulacji i tropienie rzekomych fałszerstw. Na jednym ze słynnych zdjęć powiewa amerykańska flaga wbita w powierzchnię Księżyca. "Jak flaga może powiewać w miejscu, gdzie którym nie ma atmosfery, a co za tym idzie wiatru? - pytają zwolennicy teorii spiskowej. Na tym samym zdjęciu kwestionują oni cienie, biegnące w różnych kierunkach - jak to możliwe, skoro na powierzchni Księżyca było tylko jedno źródło światła - Słońce?

Cud z piramidami

Głośnym skandalem zakończyło się zmanipulowanie zdjęcia na okładce prestiżowego miesięcznika "National Geographic". Wątpliwości czytelników wzbudziła fotografia z Egiptu w lutowym numerze z 1982 roku - egipskie piramidy znajdowały się na niej zaskakująco blisko siebie. Jak do tego doszło? Redakcja NG posiadała w swoich zbiorach jedynie poziome zdjęcie z Egiptu, a pionowa okładka zmuszała, by zmieścić obie piramidy, więc... przysunięto je tak, żeby dobrze wyglądały. Wydawca pisma, nie chcąc nazywać działania fotomontażem czy, co gorsza, manipulacją, dyplomatycznie określił je "retrospektywnym przesunięciem fotografa" i wyjaśnił, że gdyby jego fotoreporter znalazł się pod piramidami jeszcze raz, na pewno zdołałby uchwycić taki sam kadr.

Czarniejszy odcień O.J. Simpsona

Kolejna głośna sprawa manipulacji na okładkach poczytnych magazynów dotyczyła osoby słynnego futbolisty O. J. Simpsona oskarżonego o zabójstwo żony i jej przyjaciela. Simpson pojawił się jednocześnie na okładkach "Time'a" i "Newsweeka" 1994 roku. Oba tygodniki zamieściły ten sam portret podpisany: BK 4013970061794 Los Angeles Police, jednak okładki znacząco się różniły. "Newsweek" opublikował zdjęcie Simpsona w oryginalnej postaci, tymczasem "Time" rękami fotoedytora Matta Muhurina, podretuszował wizerunek futbolisty. W konsekwencji Simpson na okładce "Time'a" był nieogolony, miał ciemniejszą cerę, wydawał się groźniejszy. Redakcja musiała tłumaczyć się potem czytelnikom ze swojego postępowania i zapewniała, że okładka, nie miała sugerować winy oskarżonego. Koniec końców "projekcje" Time'a okazały się chybione - Simpson został uniewinniony.

Bardzo szczupła Kate Winslet

Aktorka Kate Winslet nigdy nie należała do szczupłych. Kiedy dosłownie wypłynęła z "Titanica" na morze sławy, posypały się propozycje sesji zdjęciowych, także z magazynów dla panów. W 2003 roku w styczniowym numerze brytyjskiego pisma "GQ" ukazało się na okładce zdjęcie aktorki. Zaskoczeni czytelnicy mieli problemy z rozpoznaniem pulchnawej Kate w nienaturalnie wychudzonej postaci na okładce. Sama zainteresowana do dziś utrzymuje, że nie wiedziała, iż magazyn ma zamiar przerobić jej zdjęcie,

Małysz tak, numer nie

Przypadki manipulowania fotografią zdarzały się także w polskiej prasie. 31 grudnia 2007 r. "Przegląd Sportowy" zilustrował swoją okładkę fotografią smutnego Adama Małysza w kombinezonie z nr 3 na piersiach. Tytuł nad zdjęciem: Zabrakło mi sił. Okazało się, że wykorzystane zdjęcie autorstwa Kaia Pfaffenbacha z agencji Reuters w rzeczywistości powstało nie po nieudanych zawodach, ale na treningu, podczas którego Małysz nosił koszulkę z numerem 67. Kilka ruchów w Photoshopie i numer został zmieniony na inny, a gazeta straciła na wiarygodności.

Ile rakiet wystrzelił Iran?

Na początku minionego tygodnia wybuch nowy zdjęciowy skandal. We wtorek i w środę w mediach pojawiła się fotografia z testu irańskich rakiet. Zdjęcie opublikowano m.in. w dzienniku "New York Times". Jedna z rakiet (druga od prawej) w rzeczywistości wcale nie została wystrzelona a na fotografii jest po prostu sklonowanym fragmentem innego zdjęcia.

Fotografia bywa iluzją. Coś, co mamy za pewnik, okazuje się manipulacją. Zdjęcie już dawno przestało być niepodważalnym dowodem. Trzeba zachować czujność.