Zamaskowani napastnicy z kijami, rozbite auto i raca. Policja: Nie, nie było bójki na A4

1. Pierwsze doniesienia mówiły o porachunkach pseudokibiców2. Policja zaprzecza, że na autostradzie doszło do bójki3. Nikt nie odniósł obrażeń, jeden samochód jest uszkodzony

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasNa autostradzie A4 na wysokości Mysłowic miało wczoraj wieczorem dojść do bójki miedzy kibolami.

Informowała o tym m.in. katowicka " Gazeta Wyborcza ".

Dwoma samochodami jechali podobno kibice klubu Unia Oświęcim. Kiedy musieli zatrzymać się na poboczu autostrady, zostali zaatakowani przez zamaskowanych napastników. W samochodzie wybito szybę, do środka wrzucono płonącą racę.

Jadący autostradą kierowca zawiadomił policję o rozbitym samochodzie. Na miejscu zjawili się też strażacy.

A poszkodowanych nie ma

Policja na razie próbuje ustalić, co zaszło. - Mogę tylko powiedzieć, że nie było bójki na autostradzie, a jeden pojazd jest uszkodzony - tak nadkomisarz Tomasz Gogolin z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach odpowiada na nasze pytanie, co się wydarzyło na A4.

Policjant nie chciał potwierdzić, czy rzeczywiście napastnicy użyli racy i kijów. Powiedział natomiast, że nikomu nic się nie stało, a w jednym samochodzie wybito szybę. Żaden z poszkodowanych nie zgłosił jednak w tej sprawie zawiadomienia na policję.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!