Chciwość korporacji i korupcja doprowadziły do największej katastrofy ekologicznej XXI wieku

Setki tysięcy chorych, zniszczone miliony hektarów lasów i zagrożone gatunki zwierząt - oto przerażający bilans pożarów w Indonezji. Co trzeba wiedzieć o tragedii, którą media nazywają "największą katastrofą ekologiczną" tego stulecia?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas1. Wybuchło już ponad 120 tys. pożarów. To w większości celowe podpalenia 2. Wypalanie jest najtańszą formą pozyskiwania terenów pod uprawę palm 3. Korporacje kupują w Indonezji tani olej palmowy 4. Do 2022 roku może zniknąć 98 proc. lasów deszczowych Indonezji - "płuc Ziemi" 5. Setki tysięcy Indonezyjczyków cierpią na choroby płuc wywołane przez dym 6. Ilość uwalnianych gazów cieplarnianych pięciokrotnie przekracza zanieczyszczenie emitowane przez gospodarkę USA

Choć pożary pustoszą Indonezję już od kilku tygodni, informacje na ich temat rzadko przebijają się do mediów - podobnie jak fakt, że winnym katastrofy jest nie wypadek, a człowiek.

Gigantyczne pożary

Od kilku tygodni Indonezję puszy ogień - ponad 120 tys. zarejestrowanych pożarów strawiło tysiące hektarów lasów. W walce z żywiołem nie pomagają złe warunki pogodowe, a także skala zjawiska.

Pożary zarejestrowane w ostatnim tygodniuPożary zarejestrowane w ostatnim tygodniu NASA/fires.globalforestwatch.org NASA/fires.globalforestwatch.org

Pożary nie wybuchają przecież samoistnie; to celowe działania rolników, którzy w ten sposób pozyskują tereny pod uprawy. Dlaczego?

Winni: chciwe korporacje i olej palmowy

Całkowitą odpowiedzialność za to, co dzieje się w Indonezji, ponosi człowiek - a przede wszystkim i rząd i międzynarodowe korporacje, które kupują tani olej palmowy. Ten tłuszcz - często podpisywany jako "olej roślinny" - jest używany zarówno w przemyśle kosmetycznym, jak i spożywczym. Gdzie go szukać? Niemal wszędzie: w składzie wielu słodyczy, margarynach, chipsach, gotowych daniach, mrożonkach.

Uprawa palm olejowych jest bardzo wydajna, a sam surowiec wyjątkowo tani - kosztuje o połowę mniej niż olej słonecznikowy. A firmy mogą oszczędzić jeszcze więcej, gdy założą plantacje w odpowiednim miejscu. Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw usunąć roślinność.

Wypalane lasy = dym...

Najtańszą metodą "oczyszczenia" terenu pod uprawy jest wypalenie lasu. Koncerny chętnie zakładają też plantacje w krajach rozwijających się - dzięki łapówkom mogą tam prowadzić "rabunkową uprawę" i wycinać pod uprawę zagrożone lasy deszczowe.

Tylko w tym roku usunięto w Indonezji pod uprawy ponad dwa mln hektarów dżungli - mniej więcej tyle, ile wynosi powierzchnia woj. podlaskiego. Program Środowiskowy ONZ szacuje, że przy obecnym tempie rozrostu upraw, do 2022 roku może zniknąć 98 proc. naturalnych lasów deszczowych Indonezji.

Choć rząd uchwala prawa zakazujące wypalania, nie są one egzekwowane. A ogień, który często trawi także torfowiska, może tlić się tygodniami - przez cały czas wydzielając toksyczny dym.

...a ten jest przyczyną chorób

Na choroby płuc, wywołane długotrwałym wdychaniem toksycznego dymu, cierpią już setki tysięcy Indonezyjczyków. Gęsty, trujący smog ogranicza widoczność i uniemożliwia normalne funkcjonowanie milionom ludzi. - Dym powoli nas zabija - mówią mieszkańcy. A fotoreporterzy opisują: tak wygląda piekło na Ziemi.

Katastrofalne skutki dla środowiska

Coroczne wypalanie lasów z Indonezji przybrało w tym roku takie rozmiary, że przez ostatni miesiąc niemal każdego dnia ilość uwolnionych do atmosfery gazów cieplarnianych pięciokrotnie przekracza zanieczyszczenie emitowane przez gospodarkę Stanów Zjednoczonych.

Sytuacja jest katastrofalna dla samej Indonezji i jej sąsiadów, którzy cierpią przez chmury smogu, ale też całego świata. Chodzi nie tylko o samą emisję gazów cieplarnianych, ale też niszczenie lasów. Indonezyjskie dżungle stanowią aż 10 proc. światowych lasów tropikalnych i nazywane są "płucami Ziemi". Te płuca mogą zostać doszczętnie zniszczone przez producentów oleju palmowego.

Niemożliwą do odtworzenia stratą dla całego świata może być też wyginięcie gatunków, żyjących w lasach deszczowych Sumatry i Borneo. Indonezja jest piątym na świecie państwem pod względem liczby żyjących gatunków zwierząt. Jednocześnie ponad 1100 z nich jest zagrożonych wyginięciem.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!