Smog może zabijać błyskawicznie. 64 lata temu w Londynie ludzie mieli w płucach kwas siarkowy

Smog nie jest tylko zanieczyszczeniem, które stopniowo szkodzi pogarszając nasze zdrowie. Czasem może zabić zdrowego człowieka w ciągu kilkunastu godzin.

Polska ma najgorsze powietrze w Unii Europejskiej. Owszem, martwimy się tym, ale o problemie myślimy raczej jako o czymś, co nie stanowi bezpośredniego zagrożenia. W końcu oddychać trzeba, jakoś to będzie, nagle nikt nie umrze. 

Jednak historia pokazuje, że to złudny spokój. W Londynie w 1952 roku wydarzyło się coś, co do dziś budzi grozę. 

Straszna mgła

Największym problemem było to, że w Londynie mgła to rzecz zwyczajna. Tak zwyczajna, że nawet gdy trwa kilka dni, nikt się nią specjalnie nie przejmuje. I to właśnie stało się przyczyną śmierci 12 000 osób, które zmarły w wyniku fatalnego połączenia kilku czynników.

Wszystko zaczęło się od nagłego ochłodzenia, które przyszło na początku grudnia 1952 roku. Londyńczycy zaczęli ogrzewać domy węglem mocno zanieczyszczonym siarką. Tańszy i gorszy węgiel był w tym czasie bardzo popularny w Wielkiej Brytanii. Równocześnie nad południe Wysp Brytyjskich nadciągnął antycyklon, który spowodował zablokowanie nad ziemią grubej warstwy powietrza – na kilka dni ustały normalne prądy i wiatry, które odpowiadają za wymianę powietrza.

I w tym momencie pojawiła się mgła. Początkowo była po prostu gęsta. Ale to dla mieszkańców Londynu żadna nowość. Dlatego rząd nie przejął się specjalnie ostrzeżeniami meteorologów, a życie w mieście toczyło się jak zwykle. Przynajmniej dopóki było to możliwe, bo mgła gęstniała z godziny na godzinę. Stopniowo ruch w całym mieście zaczął się zatrzymywać, bo widoczność spadła z kilku do zaledwie jednego metra.

W dodatku z mgłą zaczęło się dziać coś dziwnego. Nadzwyczajnie gęsta dodatkowo stała się żółtawa i śmierdząca. Równocześnie coraz więcej ludzi zaczęło mieć problemy z oddychaniem i, paradoksalnie, zdarzały się one często młodym i aktywnym osobom. Zaczęły też padać zwierzęta – w wielu miejscach widać było zdechłe ptaki czy koty.

Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko. Dziesiątki tysięcy ludzi zaczęły zgłaszać się do szpitali skarżąc się na duszności i ból w klatce piersiowej. Wiele osób zaczęło po prostu umierać – nieprzygotowana służba zdrowia nie dawała sobie rady z taką liczbą pacjentów. Sytuacja w ciągu kilku dni stała się katastrofalna, a miasto zostało sparaliżowane.

 12 000 śmierci

A potem nagle wszystko ustąpiło. W ciągu kilku godzin zmieniła się pogoda i wiatr rozwiał zabójczą mgłę. Tyle, że pozostawiła ona po sobie tragiczną sytuację – w ciągu kilku dni zmarło 4000 osób, a w wyniku powikłań i problemów wywołanych pięcioma dniami londyńskiej mgły umarło w sumie 12 000 ludzi. Ponad 150 000 trafiło do szpitali.

Co właściwie spowodowało tak poważną sytuację? Już wkrótce po wydarzeniach nazwanych Wielkim Londyńskim Smogiem okazało się, że winne było połączenie wyjątkowo gęstej mgły z dymem powstałym podczas spalania zanieczyszczonego siarką węgla. W powietrzu powstała zawiesina kwasu, który wdychany do płuc powodował ich uszkodzenia.

Nie było natomiast wiadomo, dlaczego akurat w tych dniach sytuacja była tak dramatyczna. W końcu to nie pierwszy ani nie ostatni raz, gdy w zadymionym Londynie pojawiła się mgła.

Kwas siarkowy w płucach

Ostateczną odpowiedź dały dopiero badania przeprowadzone ostatnio przez naukowców z Wielkiej Brytanii, Chin i USA. Okazało się, że w 1952 roku w Londynie w powietrzu pojawił się kwas siarkowy, który teoretycznie nie powinien powstawać w takich warunkach. Zasadniczą rolę odegrała obecność dwutlenku azotu, innego produktu spalania węgla kamiennego, który ułatwił powstawanie siarczanów. To one, rozpuszczając się w wodzie, dały zabójczą zawiesinę.

Drugim elementem było długie zaleganie mgły. Początkowo jej krople były duże i rozpuszczające się w nich siarczany tworzyły mocno rozcieńczony roztwór kwasu. Z czasem jednak woda parowała i stężenie kwasu siarkowego rosło. W końcu miasto wypełniły maleńkie kropelki silnego kwasu, który z łatwością docierał do płuc drażniąc je i niszcząc. 

Dramat, jaki rozegrał się w tych dniach w Londynie pokazano w 4. odcinku serialu "The Crown", który można obejrzeć na Netflixie. Mniej tam nauki, są za to pokazane polityczne kulisy całej sytuacji, które przyczyniły się jeszcze do powiększenia zagrożenia. 

Stężenie rakotwórczego B[a]P w Europie w 2012 r.Stężenie rakotwórczego B[a]P w Europie w 2012 r. Fot. European Environment Agency / Population-weighted concentration field of annual mean BaP

Czy do podobnej sytuacji może dojść dziś? Niestety jest to możliwe zwłaszcza tam, gdzie do ogrzewania używa się starych pieców paląc w nim czym popadnie. Czyli - w Polsce. Oczywiście wymaga to zbiegu różnych okoliczności, ale przykład Londynu pokazuje, że nie jest on niemożliwy. Tym bardziej, że już teraz powietrze w Polsce jest ogromnie zanieczyszczone.