Po raz pierwszy globalne ocieplenie zabiło cały gatunek ssaków

Jeszcze dwa lata temu żyły na piaszczystej wyspie, ale dziś nie ma po nich śladu. To efekty ocieplania się klimatu

Niewielkie, spokrewnione z myszą gryzonie przestały istnieć. Melomys rubicola noszący angielską nazwę Bramble Cay melomys żył na niewielkiej piaszczystej wyspie u południowych wybrzeży Papui Nowej Gwinei. Mieszkał w pobliżu morza i jeszcze w 2014 roku spotykano tam osobniki tego gatunku.

Jednak teraz naukowcy z australijskiego  University of Queensland przeszukali starannie teren i nie znaleźli żadnych śladów gryzoni. Zastosowano również żywołapki i wyzwalane ruchem aparaty fotograficzne, jednak zwierzęta zniknęły. Przyczyną jest, zdaniem badaczy, podnoszący się poziom morza, które zalało siedliska Melomys rubicola oraz gwałtowne sztormy, jakie ostatnio nawiedzały ten rejon. To efekty ocieplenia klimatu - o skutkach, jakie przyniesie Polsce podnoszenie się mórz pisaliśmy niedawno. Do końca tego stulecia poziom oceanów podniesie się prawdopodobnie przynajmniej o 2 metry. 

Jest jeszcze nadzieja, że gryzonie znalazły inne siedlisko, jednak jak dotąd nie znaleziono ich śladów. To pierwszy znany przypadek, gdy gatunek ssaka zniknął na skutek globalnego ocieplenia, jednak wcześniej odnotowywano wywołane tym zjawiskiem wymieranie innych grup zwierząt.