Analiza żywej kropli krwi - to badanie zdobywa popularność. Czy warto się mu poddać?

Tak zwana analiza żywej kropli krwi przedstawiana jest jako alternatywa dla typowych badań laboratoryjnych, w których badana ma być „martwa” krew. Na tej podstawie wydawane są zalecenia dotyczące leczenia, diety i trybu życia. Czy powinno się poddać takiej analizie - wyjaśniamy

1. Na czym polega analiza żywej kropli krwi?

Metoda wymyślona została w 1925 roku i polega na pobraniu kropli krwi od badanego i umieszczeniu jej pod mikroskopem. Krew oświetlana jest tak, by widoczne było ciemne tło, a wszelkie obiekty pływające w cieczy świeciły jasnym odbitym światłem. Następnie badający ogląda krew zwykle wyświetlając jej obraz mikroskopowy na ekranie i omawia wraz z badanym to, co widzi. Stara się interpretować obraz tak, by wskazać nieprawidłowe - w swoim przekonaniu - elementy pojawiające się we krwi.

2. Po co przeprowadza się taką analizę?

Takie analizy promowane są przez ludzi związanych z tak zwaną "medycyną alternatywną". Metoda przedstawiana jest jako sposób ma znalezienie chorób i problemów, których normalne badanie krwi rzekomo nie wykrywa. W internecie polecane jest ludziom cierpiącym na najróżniejsze dolegliwości: wypadanie włosów, obniżoną odporność, bóle stawów, chroniczne zmęczenie czy zaparcia. 

3. Jakie wyniki daje analiza żywej kropli krwi?

Z medycznego punktu widzenia - żadne. Ten sposób badania nie ma jakiejkolwiek wartości naukowej czy medycznej. Przeprowadzają je często ludzie, którzy przeszli dwudniowy kurs i kupili kosztowny sprzęt. Bywa, że ich głównym celem jest skłonienie badanego do zakupu produktów mających wyleczyć nieistniejące choroby.

4. Co widać podczas analizy żywej kropli krwi?

Ten sposób pokazuje struktury i kształty, które są błędnie interpretowane przez badającego. Na przykład naturalne podczas wysychania preparatu zlepianie się czerwonych krwinek interpretowane jest jako objaw "zakwaszenia" krwi. Drobiny kurzu czy innych zanieczyszczeń opisywane są jako pasożyty. Maleńkie fragmenty szkła, które mogą pojawić się na szkiełku podstawowym wskazywane są jako kryształy kwasu moczowego lub cholesterolu będące objawem stresu lub zakłóceń krążenia. W rzeczywistości kryształy kwasu moczowego czy cholesterolu nie są widoczne we krwi.

5. Czy takie badanie może być niebezpieczne?

Tak, i to na kilka sposobów. Trudno stwierdzić, czy prowadzący je człowiek zachowuje należyte środki ostrożności. Ponieważ nakłuwany jest palec, można się w ten sposób zarazić na przykład żółtaczką. 

Po drugie nieprawdziwa diagnoza może skłonić badanego do podjęcia niebezpiecznego "leczenia" - szkodliwej diety, zażywania jakichś preparatów lub, co najgroźniejsze, odstawienia zażywanych leków lub zaniechania innej terapii. 

źródła: 1, 2, 3