Niezwykłe odkrycie naukowców. Znaleźli ludzkie zwłoki w 1000-letniej buddyjskiej figurze

Zmumifikowane ciało znaleziono po zeskanowaniu antycznej, chińskiej statuy. Naukowcy zdołali zidentyfikować zwłoki - to mnich żyjący w okolicach 1100 roku.

Badacze pod przewodnictwem kuratora muzeum etnograficznego w Rotterdamie, Erika Brujina, twierdzą, że ciało wewnątrz figury należało do mistrza Liuquana z Chińskiej Szkoły Medytacji. Mistrz żył w okolicach 1100 roku. Endoskopia wykazała, że w jamie brzusznej mnicha - w miejscu, w którym powinny znajdować się narządy - dziś są bliżej niezidentyfikowane materiały, a także kawałki papieru ze starymi chińskimi literami. Naukowcy pobrali ze zwłok fragmenty kości do badań DNA.

Niewykluczone, że Liuquan poddał się samomumifikacji - dawnej buddyjskiej praktyce religijnej mającej na celu zagłodzenie się w taki sposób, by zwłoki uległy mumifikacji w sposób naturalny. Łączyło się to z dietą opartą m.in. na trujących ziołach i toksycznych naparach, a także na nasionach i orzechach. Chodziło o to, by pozbyć się tkanki tłuszczowej. Mnich poddający się temu procesowi czekał na śmierć w pozycji lotosu.

Do Europy posąg został sprowadzony w zeszłym roku jako element międzynarodowej ekspozycji "Świat Mumii". Część skanów została wykonana jeszcze przed wystawieniem go w Drents Museum w Assen, pozostałe badania zrobiono we wrześniu.

Posąg Buddy opuścił Chiny po raz pierwszy. Jest to jedyna chińska mumia udostępniona zachodnim naukowcom. Skanu dokonano w holenderskiej klinice medycznej Meander.

Obecnie posąg można oglądać w Narodowym Muzeum Historii Naturalnej w Budapeszcie. W maju statua pojedzie do Luksemburga.