Młody polski chirurg założył medyczny YouTube i... wielki sukces!

Dwóch młodych polskich chirurgów wpadło na pomysł, by uruchomić medyczny YouTube. Z własnych skromnych oszczędności zbudowali portal, z którego dzisiaj korzystają tysiące lekarzy z całego świata. Zamieszczone tam transmisje i filmy z operacji pomagają im leczyć najtrudniejsze przypadki. Z sukcesami. ?Obraz potrafi zastąpić 1000 słów? - wychwalają.

Michał Wszoła wymyślił MEDtube cztery lata temu. Był wtedy świeżo upieczonym chirurgiem i miał operować 40-letnią pacjentkę z krwawiącymi żylakami przełyku. Przypadek szczególny, bo nie można było zastosować tradycyjnych metod endoskopowych.

- Jak zawsze przed zabiegiem sprawdziłem atlasy medyczne. Porad szukałem też w internecie. Niestety, w sieci takich informacji brakowało - opowiada dr Wszoła.

- Pomyślałem, że teraz, kiedy internet jest wszechobecny i nie ma problemu z dostępem do kamer HD, powinno się stworzyć multimedialny atlas medyczny. Tak by powstało miejsce wymiany doświadczeń między lekarzami z całego świata. Miejsce dostosowane do współczesnych wymagań i możliwości. Aż dziwne wydało się, że nikt na ten pomysł nie wpadł wcześniej - mówi lekarz.

Pomysłem na stworzenie portalu dr Wszoła zaraził kolegę informatyka. Dołączył do nich jeszcze jeden chirurg - dr Rafał Kieszek. Pieniądze na uruchomienie pionierskiego portalu pochodziły z ich własnych oszczędności. Pierwsze filmy i zdjęcia chirurdzy robili sami, podsyłali je też zaprzyjaźnieni lekarze. Tak powstał MEDtube.

10 tys. filmów. 40 specjalizacji

Dzisiaj w serwisie można znaleźć ponad 10 tys. filmów z 40 specjalizacji. Między innymi filmy z operacji, zabiegów, zdjęcia dokumentujące nietypowe przypadki medyczne, animacje, wywiady, prezentacje i dokumenty.

MEDtube prowadzi też transmisje na żywo z najciekawszych operacji przeprowadzanych w różnych zakątkach świata. Ostatnio przy współudziale kilku polskich klinik serwis stworzył własne edukacyjne produkcje filmowe.

Wszystkie materiały publikowane są za zgodą pacjentów. Lekarze pilnują, by na filmach nie było widać twarzy ani żadnych szczegółów mogących umożliwić rozpoznanie chorych. Serwis nie jest nastawiony na zysk, jest przede wszystkim forum wymiany wiedzy i doświadczenia. Utrzymuje się dzięki sponsorom, firmom, z którymi portal realizuje projekty edukacyjne.

"Gratulujemy wspaniałego pomysłu"

Choć portal przeznaczony jest dla lekarzy, zawiera tylko specjalistyczne treści i nie reklamuje się, odwiedza go ponad 50 tys. użytkowników miesięcznie. 80 proc. materiałów pochodzi spoza Polski. Najwięcej wysyłają medycy z Francji, Włoch, USA i Indii.

"Gratulujemy wspaniałego pomysłu. To zaszczyt dzielić się wiedzą z innymi. Będziemy wysyłać nasze materiały z zakresu neurochirurgii" - napisali lekarze z jednej z amerykańskich klinik. Teraz dr Wszoła dostaje tysiące podobnych listów, ale na początku pojawiały się też sceptyczne głosy.

- Część polskich lekarzy uznała, że na ich krwawicy staram się zostać drugim Zuckerbergiem - wspomina Wszoła. - Ale z czasem także oni docenili MEDtube.

"Obraz potrafi zastąpić 1000 słów"

Teraz portal firmuje wielu wybitnych specjalistów. - W dobie informatyzacji medycyny, wprowadzania robotów do sal operacyjnych nastał czas podzielenia się swoją wiedzą z innymi, wykorzystując do tego najnowszą technikę - obraz i internet. Krótki czas do wykonania zaplanowanych zabiegów w trakcie specjalizacji nie pozwala na porównanie różnych technik operacyjnych stosowanych przez różnych chirurgów. MEDtube może z powodzeniem wypełnić tę lukę i zapewnić wszystkim możliwość nauki, poszerzania wiedzy, prezentacji własnych osiągnięć - stwierdza prof. dr hab. n. med. Adam Dziki, poprzedni prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich.

- W ortopedii obraz potrafi zastąpić 1000 słów, a szczegóły na polu operacyjnym mają fundamentalne znaczenie dla skutecznego operowania i leczenia - pisze prof. dr hab. n. med. Paweł Stanisław Małdyk, prezes Polskiego Towarzystwa Ortopedycznego i Traumatologicznego.

Lekarze piszą też często, że żałują, iż podczas często kilkudziesięcioletniej pracy dydaktycznej nie mieli takich możliwości, jakie daje MEDtube.

Nowe metody i korzyść dla pacjentów

Jak wygląda skuteczność portalu w praktyce? Jeden zabieg można wykonać na kilka, kilkanaście sposobów. - Pewnego dnia przed samą operacją przepukliny brzusznej okazało się, że nie mam tzw. szydełka ułatwiającego mocowanie siatki - nie wróciło na czas ze sterylizacji. Teoretycznie mogłem jeszcze odwołać operację, ale pacjent wróciłby do długiej kolejki oczekujących. Dzięki materiałom filmowym z Francji zamieszczonym na MEDtube udało mi się znaleźć i zastosować inną metodę, która pozwoliła na bezpieczne przeprowadzenie tej operacji. Obecnie czasem również z niej korzystam - mówi Wszoła.

Z komentarzy i informacji, które dostają moderatorzy portalu, widać, jak wielu lekarzy wykorzystało wiedzę z MEDtube w praktyce.

Niedawno znajomy opowiedział Wszole historię, która przytrafiła mu się na zajęciach dla studentów z zakresu ginekologii. - Jeden ze studentów nieoczekiwanie znał dużo szczegółów technicznych operacji, o których nie sposób było dowiedzieć się z podręcznika medycyny. Okazało się, że ów student oglądał filmy z operacji w portalu MEDtube i zapamiętał dużo szczegółów - relacjonuje Wszoła.

Z portalu korzystają jednak głównie doświadczeni lekarze. - Ciekawą historię opowiedział mi pewien lekarz rodzinny, który studiował 20 lat temu. Co jakiś czas kierował pacjentów na operację pęcherzyka, ale sam nigdy jej nie widział, znał ją tylko z podręczników. Teraz, kiedy zobaczył, jak ona wygląda, na MEDtube, może uspokoić pacjentów, którzy dopytują o szczegóły zabiegu - opowiada Wszoła.

Fei: 4-tonowe "monety", które nigdy nie traciły na wartości [ZDJĘCIA] >>