Liberalizacja aborcji. Mucha: "Politycy tej sprawy nie załatwią". Wspomniała o referendum

Katarzyna Rochowicz
- Jestem sporo lat w Sejmie, widzę, co się mówi w mediach, w rozmowach między sobą i uważam, że politycy tej sprawy nie załatwią. Uważam, że ona musi zostać załatwiona przez obywateli - mówiła w "Porannej rozmowie Gazeta.pl" posłanka Polski 2050 Joanna Mucha o liberalizacji ustawy aborcyjnej.

Podczas wtorkowej "Porannej rozmowy Gazeta.pl" prowadzący Jacek Gądek poruszył kwestię złożenia przez Lewicę dwóch projektów ustaw dotyczących przerywania ciąży, ale także obywatelskiego projektu ws. in vitro. - Temat liberalizacji aborcji, która jest dzisiaj właściwie niedostępna w Polsce legalnie, jest bardzo ważna dla polskich kobiet. Jestem głęboko przekonana, że powinniśmy zająć się tymi projektami bardzo szybko - powiedziała posłanka Polski 2050 Joanna Mucha.

Zobacz wideo Marta Lempart o Hołowni i Kosiniaku: Poszli na rozmowy koalicyjne i nakłamali, że wszyscy ich członkowie są za zakazem aborcji

Joanna Mucha o wyroku TK: Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, by kwestia aborcji została rozwiązana

Polityczka przyznała, że według jej informacji istnieją możliwości unieważnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego. - Trzeba to robić na zasadzie takiej, że jeśli jakieś wyroki zapadły na korzyść obywatela, to powinny zostać utrzymane. Ale jeśli zapadały z pewnego rodzaju wadami, a te wady polegają na błędnym obsadzeniu TK, to one są do podważenia i tutaj większość prawników nie ma wątpliwości - mówiła Mucha w Gazeta.pl. 

W kwestii "odwrócenia negatywnych skutków" wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku ws. aborcji posłanka zapowiedziała, że "wydarzy się kilka kroków i prób". - Minister zdrowia, który obejmie ten urząd, będzie miał szansę poprzez akty niższej rangi, czyli nie ustawy podpisywane przez prezydenta Dudę, wprowadzić całkiem sporo różnego rodzaju "rozszczelnień". Zalecenia medyczne, ale też organizacyjne związane z klauzulą sumienia. Sumienia nie może mieć szpital, może mieć je człowiek. Jeżeli szpital jako instytucja podpisuje z NFZ kontrakt, to powinien też zapewnić, że świadczenia zdrowotne będą tam wykonywane, niezależnie od tego, jacy pracują tam lekarze - mówiła.

- Drugą kwestią jest obalenie wyroków [Trybunału Konstytucyjnego - red.], które zapadły z wadą prawną. Jestem przekonana, że jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, by kwestia aborcji została rozwiązana. Naszym podstawowym postulatem w tym zakresie jest referendum, ze względu na to, że zdajemy sobie sprawę, że liberalizacji ustawy Andrzej Duda nie podpisze - dodała. 

Aborcja w Polsce. Posłanka Polski 2050: Mam nadzieję, że przekonamy posłów PO do referendum

Posłanka oceniła również, że Sejm powinien wrócić do prezydenckiego projektu ustawy, który zakładał możliwość przerwania ciąży w razie wystąpienia wad letalnych u płodu. - Powinniśmy wrócić do tego projektu. On pozwala na to, żeby najbardziej drastyczne sytuacje rozwiązać. Kraj, w którym nie można dokonać aborcji, kiedy płód ma wady letalne, skazuje kobiety na tortury. Ten projekt powinien być szybko procedowany. Wyobrażam sobie, że i PiS zagłosuje za tym projektem, i prezydent Andrzej Duda bez mrugnięcia powieką go podpisze. To pierwszy krok, mały krok, ale niezbędny, dlatego powinniśmy go procedować - zaznaczyła Joanna Mucha.

Zapytana, czy znalazłaby się w tej kwestii większość w Sejmie, odparła: - Jestem głęboko przekonana, że traktując ten projekt jako naprawdę drobny krok, nie traktując go jako rozwiązanie problemu, uważam, że znalazłaby się większość - powiedziała posłanka. 

Jeśli chodzi o liberalizację ustawy aborcyjnej, Joanna Mucha powiedziała, że "politycy tej sprawy nie załatwią". - Jestem sporo lat w Sejmie, widzę, co się mówi w mediach, w rozmowach między sobą i uważam, że politycy tej sprawy nie załatwią. Uważam, że ona musi zostać załatwiona przez obywateli - powiedziała. - Gdyby tak się stało, że te ustawy, które już trafiły do Sejmu, czyli depenalizacyjna i liberalizująca, nie uzyskają podpisu pana prezydenta, to mam nadzieję, że będziemy w stanie przekonać również posłów PO do tego, że pragmatycznym rozwiązaniem jest referendum - dodała.

Prawo aborcyjne w Polsce. "Zrobimy wszystko, by przekonać naszych koalicjantów"

W ubiegłym tygodniu Lewica złożyła w Sejmie dwa projekty ustaw ws. aborcji. Dotyczą one legalnego przerywania ciąży do 12. tygodnia i dekryminalizacji pomocy w aborcji. Na liberalizację prawa jest jednak nikła szansa - choć deklaracje padły zarówno ze strony Lewicy, jak i Koalicji Obywatelskiej, wszystko wskazuje na to, że Trzecia Droga pomysł zablokuje. - Jedyne, na co możemy się zgodzić, to powrót do tzw. kompromisu, czyli do ustawy sprzed zaostrzenia prawa aborcyjnego - mówił Marek Sawicki w rozmowie z "Newsweekiem". Czy Polki i Polacy ponownie wyjdą na ulice? I czy polityczki i politycy, którzy wcześniej deklarowali poparcie dla sprawy, wyjdą razem z nimi? Zapytaliśmy o to posłanki i posłów Lewicy.

- Uważam, że społeczeństwo obywatelskie, które się stworzyło przez ostatnie lata, wymusi na konserwatywnych politykach liberalizację prawa antyaborcyjnego - mówi nam Anna Maria Żukowska. Posłanka na pytanie, czy wzięłaby udział w ewentualnych demonstracjach, odparła: "Oczywiście, że wyszłabym na ulicę". Zadeklarowali to również Joanna Scheuring-Wielgus, Barbara Nowacka, Daria Gosek-Popiołek oraz Tomasz Trela. 

A co z większością w Sejmie? Żukowska przyznała, że nie widzi obecnie na to szans. - Ale będziemy starać się przekonywać polityków i polityczki Trzeciej Drogi o konieczności zmian - podkreśliła. Bardziej optymistycznie do sprawy podchodzi Daria Gosek-Popiołek. - Nie wyobrażam sobie, by Sejm tej kadencji nie zliberalizował prawa aborcyjnego w Polsce - zaznaczyła. - Wypowiedzi konserwatywnych polityków były do przewidzenia, ale to mnie nie zniechęca do tego, aby ich przekonywać. Rozumiem, że jeszcze nie zrozumieli, czym jest wolny wybór - wskazała z kolei Joanna Scheuring-Wielgus. 

- Jako Lewica mówimy jasno od samego początku, to kobieta powinna sama o sobie decydować, co potwierdziliśmy złożonymi już do Sejmu pierwszymi projektami ustaw o legalnej aborcji. W 2020 roku byłem na ulicach razem z protestującymi kobietami, wspierałem je i zawsze będę wspierał w walce o ich prawa. Zrobię absolutnie wszystko, żeby przekonać naszych koalicjantów do poparcia naszych projektów ustaw - zadeklarował Tomasz Trela.

Więcej o: