PiS szuka już "nowego Andrzeja Dudy". Ma być kluczem do realizacji planu Kaczyńskiego

Jacek Gądek
Jarosław Kaczyński szuka kandydata PiS na prezydenta w 2025 r. To właśnie w wyborach prezydenckich prezes PiS widzi klucz do powrotu Zjednoczonej Prawicy do władzy. Na Nowogrodzkiej jest oczywiście lista polityków z pierwszej ligi, gotowych do startu. Ale prezes szuka jednak "nowego Andrzeja Dudy", by otworzyć się na nową rzeczywistość w Polsce.

Na zjeździe Klubów "Gazety Polskiej" Jarosław Kaczyński stwierdził, że obóz PiS musi się zmienić. Dlaczego? - Polska rzeczywiście się zmieniła i zmieniała się także struktura elektoratu. Ten proces prawdopodobnie będzie trwał. Jeśli mamy znów zwyciężyć, to w tej innej Polsce.

Zobacz wideo

Otwarciem na nowych, zmieniających się wyborców mógłby być właśnie nowy, młody, nieoczywisty kandydat w wyborach prezydenckich. Tak też by chciał prezes PiS.

Kaczyński szuka "nowego Dudy". Padają nieoczywiste nazwiska

Wedle informacji Gazeta.pl rozważane są konkretne kandydatury. Powszechnie znane są te: Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, Elżbieta Witek, Mariusz Błaszczak. Jarosław Kaczyński szuka jednak kogoś nowego i młodszego. Tu, jak twierdzą nasi rozmówcy zbliżeni do Nowogrodzkiej, w centrali PiS padają już dwa konkretne nazwiska: Tobiasz Bocheński i Kacper Płażyński. Kolejne są poszukiwane.

Pierwszym potencjalnym kandydatem jest Tobiasz Bocheński. Dziś jest wojewodą mazowieckim, ale niebawem straci to stanowisko - wojewodów wskazuje bowiem rząd, a ten najdalej w grudniu będzie już w rękach bloku Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy. Bocheński pochodzi z profesorskiej rodziny, z Łodzi. Ma obecnie 36 lat. Dla porównania: Andrzej Duda, gdy został namaszczony na kandydata na prezydenta miał 42 lata i był wówczas posłem do Parlamentu Europejskiego. Od 2019 do kwietnia 2023 r. Bocheński był wojewodą łódzkim. Wcześniej był współpracownikiem poprzedniego wojewody prof. Zbigniewa Raua (dziś, acz nie długo już, szefa MSZ). Bocheński jest doktorem nauk prawnych o specjalności doktryny polityczno-prawne - rozprawę "Cato’s Letters. Polityczno-prawny wymiar republikańsko-liberalnej syntezy" obronił w 2019 r.

Jarosław Kaczyński - jak mówią nam osoby bliskie Nowogrodzkiej - lubi gościć Bocheńskiego. Bo jest wykształcony, z profesorskimi manierami. Wojewoda ma jednak swoje minusy: ma opinię panicza, nie wyróżnia się, a gdy straci fotel wojewody, to w ogóle nie będzie go w strukturach państwa.

Bocheńskiego bardzo mocno promowała - podobnie jak i Raua - jedna z najbliższych przyjaciółek prezesa PiS, Janina Goss. O ile wsparcie Goss to jeszcze plus, ale znajomość z Rauem, jest w obozie PiS balastem (Rau bowiem jest obwiniany o to, że swoją nieudolnością i polityką kadrową dopuścił do afery wizowej, która przyczyniła się do porażki wyborczej PiS).

Niemniej w centrali PiS już zapadła decyzja, aby najpierw Bocheńskiego sprawdzić w wyborach na prezydenta Warszawy - te odbędą się wiosną 2024 r. Jeśliby się sprawdził, to mógłby potem zostać namaszczony na kandydata na prezydenta kraju.

Innym nazwiskiem, które zaczęło samoczynnie krążyć najpierw na prawicowych profilach na Twitterze/X, a potem stało się też przedmiotem dyskusji na Nowogrodzkiej, jest Kacper Płażyński. Jest on posłem PiS już drugą kadencję. Posłem z Gdańska, gdzie zdobył bardzo wysoki wynik w wyborach parlamentarnych (procentowo drugi najlepszy w PiS po premierze Mateuszu Morawieckim).

Kacper Płażyński to rocznik 1989. W 2025 r. miałby już wymagane konstytucją 35 lat, by móc kandydować na urząd prezydenta. Jest prawnikiem. Synem Macieja Płażyńskiego (byłego marszałka Sejmu, jednego z liderów Akcji Wyborczej Solidarność, a następnie współzałożyciela Platformy Obywatelskiej, z której jednak szybko odszedł). Wśród atutów Kacpra Płażyńskiego nasi rozmówcy z PiS wskazują żonę posła - Natalię Nitek-Płażyńską. Siłą posła PiS jest jednak w pierwszym rzędzie nazwisko, które w elektoracie nie tylko prawicowym cieszy się dużym szacunkiem. Mankamentem tej kandydatury, jak słyszymy od naszych rozmówców z PiS, jest spora niezależność. - Nazwisko się pojawia w dyskusjach, ale ma słabe notowania na Nowogrodzkiej, bo za bardzo gra na siebie - mówi nam polityk PiS bliski Nowogrodzkiej. 

PiS szuka też innych kandydatów na prezydenta

Czasu do elekcji prezydenta tylko pozornie zostało dużo. A do kampanii prezydenckiej - jeszcze mniej. Wybory odbyć się bowiem mają w połowie 2025 r. Prezes PiS chciałby ponownie iść ścieżką, która obozowi PiS dała zwycięstwo w 2015 r. Wtedy to - już 11 listopada 2014 r. Jarosław Kaczyński ogłosił Andrzeja Dudę kandydatem PiS na prezydenta Polski. Co prawda, wtedy nawet prezes PiS nie zakładał zwycięstwa Dudy, bo celem było wypromowanie go i uczynienie kandydatem na premiera w niewiele później odbywających się wyborach parlamentarnych.

Wybory prezydenckie to, wedle prezesa PiS, klucz do powrotu do władzy, bo ich wygranie nadałoby polityce zupełnie nową dynamikę. Jak w 2015 r.

Ale wedle planu prezesa PiS, o czym już pisaliśmy w Gazeta.pl, wcześniej są inne etapy. Odbyć się ma niedługo kongres PiS, który ma odnowić partię. Kaczyński nakazał też przygotowywać się już do wyborów samorządowych (wiosną 2024 r.) i do Parlamentu Europejskiego (w czerwcu 2024.). Prezes PiS, póki co, stara się powstrzymywać pęd w Zjednoczonej Prawicy do rozliczeń, który zdradzają frakcje w tym obozie. Rozliczenia są jednak nieuniknione, choć odwleczone w czasie. Stanowisko stracił już, będący pod dużą presją, sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski - podał się on do dymisji.

U podstaw porażki wyborczej PiS leżą jednak fundamentalne błędy samego Jarosława Kaczyńskiego: "piątka dla zwierząt", która uderzyła w elektorat PiS; przyzwolenie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji, który zmobilizował elektorat opozycji i ociosał PiS z części elektoratu umiarkowanego; bardzo słabe listy wyborcze, które często miały ociężałe wagony na czele. I jeszcze kampania, którą autoryzował prezes PiS, a która nie utrafiła w nastroje społeczne - tak ta do parlamentu jak i ta referendalna.

Kaczyński zarządził więc już przygotowania do kampanii samorządowej, europejskiej i szuka już kandydata do tej najważniejszej - prezydenckiej.

Więcej o: