Pozew dotyczył słów Jarosława Kaczyńskiego z ubiegłego tygodnia. Prezes PiS stwierdził w odniesieniu do "Zielonej granicy", że "ci, którzy robią takie filmy, są armią Putina". Dodał, że "każdy, kto tego nie potępi, znajduje się po antypolskiej stronie". - To jest strona tych, którzy chcą z naszego kraju zrobić kondominium naszych sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, a Polaków zmienić z obywateli w ludność, podporządkowaną ludność - mówił.
Pozew w trybie wyborczym w tej sprawie złożyła kandydatka do Sejmu z list Lewicy Iwona Kaźmierska-Małyska. We wtorek Sąd Okręgowy w Sieradzu oddalił jednak jej wniosek. Uznano, że Jarosław Kaczyński nie musi prostować swoich słów, ponieważ wyraził swoją opinię, a zdania na temat sytuacji na granicy polsko-białoruskiej są podzielone. Zdaniem sądu wypowiedź prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie wprowadza wyborców w błąd.
Kaźmierska-Małyska złożyła zażalenie na decyzję sądu. PAP przekazała, że Sąd Apelacyjny w Łodzi oddalił w piątek to zażalenie. Decyzja w tej sprawie jest zatem prawomocna.