Donald Tusk o reakcji PiS na film Holland: Chciałbym się ugryźć w język, ale muszę powiedzieć

- Chciałbym się ugryźć w język, ale muszę powiedzieć, że oni zachowują się trochę jak stuknięci. Jednej reżyserki tak się boją, że odchodzą od zmysłów - powiedział w Koninie Donald Tusk.
Zobacz wideo Marcin Ociepa: Nie wierzę, że Rafał Trzaskowski zastąpi Donalda Tuska na miejscu lidera KO

- Dzisiaj widzimy z całą ostrością, ile zaniechań, mimo wczesnych ostrzeżeń między innymi Waszyngtonu i ośrodków NATO-wskich, PiS ma na swoim koncie. Nie przygotował Polski do tych zdarzeń, jak napływ milionów uchodźców, lawina towarów - mówił na spotkaniu w Koninie Donald Tusk. Jak dodał, "państwo polskie zostało w tym czasie bez władzy". - Dzisiaj mamy też tego konsekwencje. Apeluję do Jarosława Kaczyńskiego, żeby ocknęli się wreszcie, tu są potrzebne uporządkowane działania - powiedział.

Donald Tusk: Zajmują się filmem, którego większość z nich nie widziała

Szef Platformy Obywatelskiej przekonywał, że "w sprawie relacji polsko-ukraińskich niepotrzebne są emocje". - Nie może być polityki od ściany do ściany: zachwyt i niemalże na kolanach, euforia, "wszystko damy". A później, jak może się to politycznie opłacić - zwrot o 180 stopni. Kaczyński prowadzi taką politykę, że najpierw oddał wszystkie czołgi za darmo sąsiadowi, a później temu sąsiadowi wojnę chce wypowiedzieć. To jest tak głupie i nie muszę tłumaczyć, jak rujnująca jest ta polityka - powiedział. Przekazał, że PO kończy prace nad "czteropunktowym planem stabilizacji relacji polsko-ukraińskich".

W trakcie spotkania Tusk został zapytany o spot, który według zapowiedzi MSWiA ma być wyświetlany we wszystkich kinach studyjnych w Polsce przed filmem "Zielona granica". - Chciałbym się ugryźć w język, ale muszę powiedzieć, że oni zachowują się trochę jak stuknięci. Mamy zawał w energetyce, nie mamy środków europejskich, być może wypadniemy zaraz ze strefy Schengen, bo mamy największą aferę wizową w historii Europy, mamy wojnę na Ukrainie, mamy 3 mln uchodźców, a oni się zajmują filmem, którego większość z nich w dodatku nie widziała. To znaczy, że coś tam mają nie po kolei w głowach - powiedział.

- Wyobrażacie sobie normalny rząd w normalnym państwie, które byłoby w takiej sytuacji jak Polska, który by odgrywał takie cyrki z powodu filmu? Przecież nie są recenzentami, to nie jest ich robota. Nie pierwszy raz widzę, jak trzęsą się im ręce i portki. Oni się nawet jednej reżyserki tak boją, że odchodzą od zmysłów - dodał. 

Więcej o: