Brudziński o Tusku: główny nienawistnik polskiej polityki. "Nie odmawiam polskości nikomu"

- Nie odmawiam polskości nikomu. Nikomu nie odmawiam prawa do tego, by Polskę miał w swoim sercu, a nie tylko na swojej klapie - stwierdził w sobotę w rozmowie z Gazeta.pl szef sztabu PiS Joachim Brudziński zapytany o przewodniczącego PO Donalda Tuska. Brudziński nazwał jednocześnie lidera PO "głównym nienawistnikiem polskiej polityki".

- Na nic starania tych wszystkich, którzy stoją murem za tym głównym nienawistnikiem polskiej polityki, na nic starania również tych wszystkich jego medialnych pomocników, którzy próbują przemycać do polityki tylko i wyłącznie złe emocje, na nic oczekiwania i naiwna wiara tych wszystkich, również jego medialnych pomocników, którzy liczą na to, że, jak kiedyś Ostachowicz mówił, Tusk przeciągnie kijem po kracie i rozdrażniony tygrys będzie się rzucał - tak na pytanie o przekaz sobotniego wiecu w Bogatyni mówił w rozmowie z Gazeta.pl europoseł PiS, szef sztabu partii Joachim Brudziński.

Zobacz wideo Joachim Brudziński o Tusku: Nie odmawiam polskości nikomu

Jak dodał polityk, "polska polityka może mieć wymiar merytoryczny, polska polityka i polskie sprawy mogą opierać się o program i odpowiedzialność, a nie tylko i wyłącznie o złe emocje i inwektywy". - Donald Tusk, będąc szefem Rady Europejskiej, miał agendę, to jest moja opinia, która w sposób oczywisty służyła interesom Berlina. Dla mnie jest to oczywiste, że to stanowisko zawdzięczał decyzji kanclerz Angeli Merkel. (...) Straszył następny, kolejny rząd, że jeżeli nie będziemy realizowali agendy Angeli Merkel, chociażby w odniesieniu do jej skrajnie niemądrej, nieodpowiedzialnej polityki migracyjnej, to polski rząd i polscy obywatele będą ponosili kary finansowe - przekonywał Brudziński.

Zapytany o to, czy odmawia Donaldowi Tuskowi polskości, europoseł PiS odpowiedział: "Nie złapie mnie pan redaktor na tego typu chwyty rodem z podręcznika chodnikowego akwizytora". - Ja nie odmawiam polskości nikomu. Nikomu nie odmawiam prawa do tego, by Polskę miał w swoim sercu, a nie tylko na swojej klapie. Jako polityk oceniam działania innych polityków po skutkach. Mogę powiedzieć dzisiaj tylko tyle: nie Donald Tusk jest dla nas punktem odniesienia, nie Platforma, dla prac sztabu PiS punktem odniesienia są Polacy - zaznaczył.

Donald Tusk we Jeleniej Górze o "rządach łajdaków"

- Miejcie odwagę powiedzieć im głośno: Przeproście i spadajcie. W Waszym interesie jest, żeby rządów PiS nie było ani w Bogatyni, ani na Dolnym Śląsku, ani w Polsce - podkreślił w czwartek w Jeleniej Górze przewodniczący PO Donald Tusk. Były premier mówił o działaczach i politykach z Bogatyni, którzy są związani z obozem rządzącym i, zdaniem którego, są synonimem "nieszczęścia", jakie Polsce zgotowała partia Kaczyńskiego w czasie ośmiu ostatnich lat.

- Zawieźcie i przeczytajcie to Kaczyńskiemu w sobotę. Bogatynia nie zasłużyła na rządy łajdaków. Nie ma żadnego powodu, żebyśmy znosili rządy takich gości. Ich jedyny pomysł to zwalenie winy na Tuska, UE, Niemców i Czechów - mówił.

- Oskarżam was, panie Morawiecki i panie Kaczyński, o kompletne zaniedbanie w kwestii polityki migracyjnej. Odpowiecie za to jesienią, kiedy oddacie władzę  - nawiązał do kwestii migracji i relokacji uchodźców szef PO. - Zapytajcie Morawieckiego, dlaczego pozwolił na utratę kontroli nad liczbą migrantów, którzy przyjeżdżają do Polski. 135 tysięcy migrantów z państw muzułmańskich wpuszczono do Polski w 2022 roku. Oskarżam pisowski rządu o ściągnięcie niekontrolowanej liczby migrantów. PiS ściągnął z państw muzułmańskich 50 razy więcej niż my w ostatnim roku rządu Platformy. Równocześnie uruchomili kampanię propagandy i nienawiści - ocenił Tusk.

Więcej o: