Zbigniew Ziobro zareagował we wtorek 16 maja na przytyk ze strony Mateusza Morawieckiego. Premier stwierdził bowiem, że "Solidarnej Polsce (aktualnie Suwerenna Polska - red.) nie wyszła za bardzo reforma sądownictwa". Minister sprawiedliwości poniekąd zgodził się ze słowami szefa rządu. "Pełna zgoda, że reforma sądownictwa nie wyszła w pełni tak, jak wspólnie chcieliśmy. Tyle że - przypomnę - najpierw zablokowały ją weta prezydenta. A potem unijny szantaż, którym od lat tłumaczy Pan brak swojej zgody na dalszą reformę sądownictwa. Apel do mnie o podjęcie zmian w sądownictwie przyjmuję w dobrej wierze" - napisał na Twitterze Zbigniew Ziobro.
Mateusz Morawiecki został poproszony w środę 17 maja przez dziennikarza TVN24 o komentarz do wpisu Ziobry, w którym polityk stwierdził, że to premier "nie dawał zgody na dalszą reformę sądownictwa". Minister miał też przesłać szefowi rządu "gotowe od czterech lat projekty ustaw", które rzekomo mają być blokowane przez premiera.
- Oczywiście ani ja, ani Rada Ministrów nie blokuje żadnych ustaw. Minister sprawiedliwości wnosił wiele ustaw, one były dyskutowane. Całokształt reformy wyszedł tak, jak wyszedł. Warto znosić drobne uszczypliwości na rzecz tak wielkiego dzieła, jakim jest nasz program, który realizowaliśmy przez ostatnie osiem zdań. Aż trudno wymienić te wszystkie tak wspaniałe programy, które wprowadziliśmy - odpowiedział Mateusz Morawiecki.
- Pan minister musi się teraz jakoś tak trochę tłumaczyć z tego, że te postępowania są takie przydługie cały czas. Wiele jest do zrobienia jeszcze. Będziemy to nadal naprawiać - dodał dalej już nieco bardziej uszczypliwie premier. Wówczas Morawiecki został zapytany o to, czy brak reformy sądownictwa nie obciąża też jego, jako szefa rządu. Według Morawieckiego od początku PiS przekazał kwestie reformy "koalicjantowi".
- Wiedział on, że to skomplikowana reforma. Jedne rzeczy wychodzą mu lepiej, inne - słabej. Ta kwestia musi być nadal reperowana - dodał Morawiecki.