Andrzej Duda przeszkodzi Tuskowi w rozliczeniu PiS? "Będzie słaby, skłonimy go do współpracy"

- Wygramy wybory i prezydent będzie bardzo słaby - powiedział Donald Tusk, pytany o to, czy w rozliczaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości po ewentualnej wygranej opozycji nie przeszkodzi mu Andrzej Duda. - Nie zakładam, że prezydent Duda będzie dalej brnął w te bardzo dwuznaczne, czasami wprost niekonstytucyjne działania, w momencie, kiedy zniknie parasol PiS - dodał lider PO.
Zobacz wideo Hołownia i Kosiniak-Kamysz idą razem. "Podjęliśmy decyzję o wspólnym starcie w nadchodzących wyborach"

W lutym Donald Tusk zapowiedział, że jeśli opozycja wygra wybory, zostanie zrealizowany program "Cela plus", czyli rozliczenie osób odpowiedzialnych za rozkradanie publicznych pieniędzy. Lider Platformy Obywatelskiej podkreślił, że stanie się to w ciągu stu dni. O tę deklarację polityk został zapytany w rozmowie z "Super Expressem". - Podstawowym narzędziem jest poparcie ludzi przy wyborach. To znaczy, że ten będzie robił porządki, kto wygra wybory, kto jest zdeterminowany, a narzędzia są do dyspozycji i leżą na stole - zaznaczył. Jak dodał, "w Polsce jak tlenu potrzebujemy takiego elementarnego pojednania". - Nigdzie na świecie nie doszło do pojednania bez rozliczenia tych, którzy okradali ludzi z ich pieniędzy, z ich marzeń, z ich życia. Te narzędzia leżą na stole. Większość decyzji, które doprowadziły do załamania systemu prawnego w Polsce, to były decyzje niekonstytucyjne, niezgodne z prawem i zostały de facto wprowadzone siłą, ponieważ niezgodnie z prawem - stwierdził i zaznaczył, że ład prawny zostanie przywrócony przy pomocy narzędzi politycznych.

DLOKA Niebotyczny majątek Pudzianowskiego. Tyle zarabia na walkach. 200 tys. zł to był początek

Donald Tusk: Wygramy wybory i prezydent będzie bardzo słaby

Donald Tusk był dopytywany o to, czy w tych "porządkach" po Prawie i Sprawiedliwości nie przeszkodzi mu prezydent Andrzej Duda, którego kadencja potrwa jeszcze dwa lata. - Wygramy wybory i prezydent będzie bardzo słaby. Nie chcę się wyzłośliwiać. Nie będę komentował pana prezydenta, jego osobowości, talentów politycznych. Wygramy te wybory i sytuacja w relacji przyszły rząd - prezydent zmieni się diametralnie - powiedział. Dodał, że nie zakłada, iż prezydent "będzie dalej brnął w te bardzo dwuznaczne, czasami wprost niekonstytucyjne działania, w momencie, kiedy zniknie parasol PiS". - Nie chodzi o to, że liczę na współpracę. Jestem przekonany, że po wygranych wyborach skłonimy prezydenta do współpracy - stwierdził.

Więcej o: