Mateusz Morawiecki wraz z Mariuszem Błaszczakiem odwiedzili w środę rano Zakłady Mechaniczne "Bumar-Łabędy" S.A. w Gliwicach. W swoim wystąpieniu premier odniósł się krytycznie do Donalda Tuska. - Niszczyciel polskiego przemysłu, grabarz przemysłu zbrojeniowego, przypomniał sobie o nim i zaczął opowiadać farmazony - powiedział Morawiecki. Nie był to koniec wątku lidera PO.
Wzakładach Bumar-Łabędy mają być produkowane armatohaubice Krab. W planach znajduje się również stworzenie centrum napraw czołgów Leopard. Premier podczas wizyty zadeklarował, że zrobi wszystko, żeby Łabędy miały szansę na rozwój. Ponadto podkreślił, że za czasów rządów Tuska przemysł zbrojeniowy nie funkcjonował najlepiej. Jak stwierdził Morawiecki "taką przyszłość dla polskiej zbrojeniówki szykowała PO i realizowała PO".
- Panie Tusk, jak pan ma odwagę, to niech pan pójdzie do tych zwolnionych pracowników, tylko proszę ubrać grubą kufajkę, żeby pana kijami nie obili za mocno - mówił Morawiecki.
- Nie może być tak, że facet jeździ po Polsce i kłamie w żywe oczy. To tak jakby bandyta wszedł do sklepu z porcelaną, potłukł prawie wszystkie zastawy, pozostałe ukradł i jeszcze wychodząc, zadzwonił na policję i powiedział, że jakiś rabunek w sklepie ktoś dokonał. Dajcie spokój, przecież takie coś, to jest kpina w żywe oczy - ocenił premier.
Wypowiedź premiera była nawiązaniem do wtorkowych słów Donalda Tuska. Polityk poruszył sprawę zakładów zbrojeniowych w Stalowej Woli. Zdaniem szefa PO ludzie zastanawiają się, dlaczego rząd woli zaopatrywać się w Korei, zamiast produkować sprzęt wojskowy w Polsce. Słowa lidera PO odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych.
Polska Grupa Zbrojeniowa odniosła się do tej wypowiedzi na Twitterze. We wpisie poinformowano, że produkcja dynamicznie się rozwija. Kolejka zamówień na produkcję armatohaubic Krab ma być wypełniona do 2027 roku. Ponadto portfolio spółki jest powiększane o kolejne produkty.