"Bez cenzury, bez poprawności politycznej". Mentzen i Bosak zrobili razem podcast

Marta Nowak
"Wypełniają lukę medialną", cytują Kaczmarskiego i bronią Polaków przed jedzeniem robactwa. Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen z Konfederacji zaczęli prowadzić wspólny podcast. A oto o czym i w jaki sposób rozmawiają - pisze Marta Nowak z Gazeta.pl.

Tło z czarnej wyciszającej gąbki, stół, kawka, mikrofony i oni - dwaj współprzewodniczący Konfederacji, gładko ogoleni, w solennych marynarkach. Podcast "Bosak & Mentzen" oglądam na YouTube, ale jest też dostępny w licznych aplikacjach w wersji audio. Odcinki trwają od dwudziestu kilku do nawet czterdziestu minut. Format ewidentnie się rozwija: na pewnym etapie oprócz dżingla pojawia się czołówka wideo, jest obraz z trzech kamer i eleganckie zbliżenia na rozmówców. Mentzen i Bosak też się rozwijają. Jak to przy wspólnym podcaście, z każdym odcinkiem coraz bardziej się docierają, robią się swobodniejsi. Rozmowa płynie wartko.

Zobacz wideo Prof. Przemysław Sadura o Konfederacji w Porannej Rozmowie Gazeta.pl

No dobrze, ale o czym to jest?

Podcast Bosaka i Mentzena traktuje - w największym skrócie - o polityce. Panowie omawiają sejmowe aktualności, bieżącą sytuację w Polsce, plany rządu. W rozmowach przewijają się m.in. inflacja, podatki, zbrojenia, mieszkalnictwo, polityka Unii Europejskiej, protesty rolników czy osób z niepełnosprawnościami. Jest punktowanie PiS: Bosak i Mentzen omawiają choćby "Willę Plus". Każdy z odcinków, może poza tym z pytaniami od widzów (jeszcze do niego wrócimy), to zasadzie skrót z komentarzem tego, co akurat dzieje się w życiu politycznym.

Jeżeli ktoś jest spragniony smaczków: w podcaście pojawiają się żarty, na przykład z Trzaskowskiego i tego, jak "stylizuje swój gabinet na antykwariat". W kontekście szkolnictwa Mentzen opowiada, że PiS zbudował system indoktrynujący uczniów, a jeśli kiedyś użyje go Lewica, to "będą wychodziły z tej linii produkcyjnej takie małe Zandbergi i to w ogóle będzie dramat". Obrywa się także PSL. To w odniesieniu do ich postulatu odpartyjnienia państwa Mentzen cytuje Jacka Kaczmarskiego: "uczciwość sławi sprzeniewierca, o spokój apeluje furiat, o dietę z warzyw - ludożerca". W kwestii diet erudycję pokazuje z kolei Bosak. Przy jakże ważnym wątku żywności ze świerszczy wspomina literaturę obozową i to, że więźniom w gułagu też mógł "trafić się jakiś robaczek". Ale zasadniczo program jest poważny. To nie żadne "oranie lewaka" czy inna "filozofia XD".

Uwaga, teraz będą pochwały. Mentzen i Bosak są niezłymi podcasterami. Mówią jasno, spokojnie i konkretnie. Podpierają się mądrze wyglądającymi danymi, na przykład tabelami ze strony Sejmu, na których widać, jak głosowały które partie (zwykle po to, by zarzucić opozycji, że głosuje razem z PiS, a Konfederacja nie). Zręcznie dobierają tematy: sporo mówią o tym, o czym akurat jest głośno, ale nie trzymają się kurczowo najgorętszych medialnych nagłówków. Po prostu urodzeni publicyści!

Politycy i komentatorzy, czyli podcast hybrydowy

I tutaj docieramy do sedna sprawy. Podcast ma taką formułę, że chwilami można wręcz zapomnieć, że prowadzący to nie żadni zawodowi komentatorzy, tylko politycy podczas kampanii wyborczej. Bosak i Mentzen przez lwią część rozmów relacjonują bieżące wydarzenia. O propozycjach własnej partii wspominają dość nienachalnie. Dopiero w 10. odcinku pada "pierwsza obietnica wyborcza" (Mentzen zapowiada, że jeśli zostanie ministrem finansów, skończy się pobieranie podatku Belki). Szefowie Konfederacji chcą oczywiście promować własne ugrupowanie i zniechęcać do innych - jak to politycy w czasie kampanii wyborczej - ale robią to w quasi-medialnej formule. I sami to zaznaczają. W końcówce ósmego odcinka mówią, że programy w tradycyjnej telewizji rzekomo nie dotykają ważnych dla ludzi tematów, a posłowie Konfederacji są uciszani przez prowadzących, gdy próbują je poruszać. Na szczęście oprócz telewizora jest podcast "Bosak & Mentzen". Na YouTube ten fragment odcinka nosi tytuł "Konfederacja wypełnia medialną lukę!".

Ten produkt wam dostarczamy i z tego produktu korzystajcie

- mówi Bosak. Ten podcast to doskonały wytwór systemu, w którym politycy, zamiast robić politykę (czyli przedstawiać swój program i rozwiązania), robią za specjalistów od polityki (czyli oceniają i komentują działania innych). Kończy się to tak, że siedzą Bosak z Mentzenem i prezentują przegląd tygodnia dla zabieganych. Bo dokładnie w ten sposób część widzów odbiera podcast. Oto próbka komentarzy:

Dziękuję za kolejną dawkę rzetelnych wiadomości
Tego potrzebowałem! W jednym filmie mam podsumowanie wszystkich ważnych wydarzeń ostatniego czasu. Nie muszę codziennie szukać
Mój ulubiony program o polityce!

Q&A: wyjście z roli

W tym kontekście ciekawy jest odcinek szósty, w którym Mentzen i Bosak odpowiadają na nadesłane pytania. Nie jest to program na żywo, pytania są już wybrane i wydrukowane, a prowadzący odczytują je z kartki. Niemniej jednak widzowie nie pytają o metapolityczne komentarze na temat rządu, tylko o samą Konfederację. I możemy się dowiedzieć czegoś więcej o planach i poglądach Bosaka i Mentzena.

I tak na pytanie o podejście do zmian klimatu lider Nowej Nadziei odpowiada, że nie popiera śmiecenia w lesie, ale "czym innym jest dbanie o środowisko, o klimat, a czym innym są jakieś totalitarne pomysły". Ten sam Mentzen, który w innym momencie podcastu twierdzi, że Konfederacja myśli na 30 i 40 lat do przodu, w kwestii katastrofy klimatycznej pozostaje nieugięty.

Nawet jeżeli się okaże, że (…) przyjdą te huragany, kwaśne deszcze, wichury, kryzys migracyjny itd., to i tak wybieram to, a nie tę totalitarną Koreę Północną, którą nam tutaj planują. Wolę mierzyć się z huraganami, wolę mierzyć się z jakimiś kryzysami, niż żyć przez całe życie w niewoli.

Inne pytanie dotyczy tego, jaki jest plan Konfederacji na zwiększenie poparcia wśród kobiet. Tu Bosak tłumaczy, że demograficznie w Polsce to mężczyźni są mniejszością. A Mentzen - który chce karać za przerwanie własnej ciąży - chwyta się gospodarki jak tonący brzytwy.

To jest źle postawione pytanie. Kobiety w Polsce pełnią taką samą rolę jak mężczyźni. Pracują, zarabiają pieniądze, płacą podatki, zakładają firmy, są w zarządach dużych firm (…). Kobiety mają dokładnie te same problemy, co mężczyźni i rozwiązania podatkowe czy gospodarcze rozwiązują też problemy kobiet.

Obu panom udaje się za to uniknąć raf językowych, na których łatwo się rozbić przy trudnym temacie płci. Mentzenowi prawie wyrywa się żeńska końcówka ("członkinie"), ale w porę się reflektuje i kończy: "człon... ków". A Bosak zaznacza: "będziemy pracować nad tym, żebyśmy mieli jak najwięcej wyborców wszystkich dwóch płci. Bo w inne nie wierzymy". 

I na koniec jeszcze jedno interesujące pytanie: o polityczną strategię, czyli o to, jak Konfederacja chce przekroczyć 10% poparcia w wyborach. Mentzen wyjaśnia, że trzeba w tym celu wykonać dużo ciężkiej pracy, żeby ludzie poznali program ich partii. Bosak natomiast punktuje konkurencję: 

Prawdziwym wyzwaniem jest to, żebyśmy przekroczyli 20, 30, 40 procent. Musimy dotrzeć do ludzi, którzy mają inne poglądy, i przekonać ich, że nasze rządzenie w przyszłości będzie dla nich korzystniejsze (...) niż pozostałe, konkurencyjne opcje polityczne. Jesteśmy w stanie to zrobić. Te inne siły deklarują cele nieosiągalne. Deklarują je cynicznie, hipokrytycznie. Niekiedy deklarują je po to, żeby nigdy ich nie zrealizować, a ukrywają swój prawdziwy program rządzenia.

W kontekście tego ostatniego, jakże ciekawego zdania: odcinek z Q&A został nagrany, zanim zrobiło się głośno o "100 ustawach Mentzena", które ten przedstawił w 2019 r., a dzisiaj są dogodnie niedostępne dla ludzkich oczu. To te ustawy, w których obecny współprzewodniczący Konfederacji proponował więzienie za aborcję, legalne pochwalanie ideologii totalitarnych czy opcję rozwodu tylko za zgodą biskupa.

I o które - o, ironio! - nie chce być pytany, bo teraz "próbuje przebić się do wyborców z przekazem o niskich i prostych podatkach".

Więcej o: