Sikorski tłumaczy się ze słów o rozbiorze Ukrainy. I wypomina Morawieckiemu spotkania z Orbanem

Radosław Sikorski broni swojego wywiadu w Radiu Zet, atakując wszystkich, którzy, jak twierdzi, nie poświęcili 20 minut na wysłuchanie całej rozmowy. "Znane powiedzenie mówi, że piękno tkwi w oku patrzącego. W polityce afery tkwią w uchu słyszącego" - zaczął swój wpis były szef polskiej dyplomacji i stwierdził, że "nieżyczliwe ucho aktywnie afery szuka, gotowe dowolnie spreparować każde słowo".

W poniedziałek Radosław Sikorski na antenie Radia ZET odpowiedział na pytanie, czy jego zdaniem polskie władze rozważały "rozbiór Ukrainy". W odpowiedzi Radosław Sikorski stwierdził, że na początku wojny polski rząd miał moment zawahania.

To teza, którą promuje w mediach rosyjska propaganda i którą przywołała rzeczniczka MSZ Rosji. - Myślę, że miał moment zawahania w pierwszych 10 dniach wojny, gdy wszyscy nie wiedzieliśmy, jak ona pójdzie, że może Ukraina upadnie - ocenił były szef polskiej dyplomacji. Dodał, że gdyby nie bohaterstwo prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i pomoc Zachodu, "to różnie mogło być".

Nieco ponad dobę po wywiadzie Sikorski zamieścił na Facebooku długi wpis, w którym zarzuca wszystkim komentującym jego wywiad, że nie poświęcili czasu na wysłuchanie całości. 

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Zalewski: Rozumiałem Niemcy na samym początku wojny, dziś nie rozumiem, czemu tak się zachowują

Sikorski tłumaczy się ze słów o rozbiorze Ukrainy. Wypomina Morawieckiemu spotkania z Orbanem

"Trudno liczyć na to, by rosyjska propaganda była zainteresowana zapoznaniem się z pełną wypowiedzią przed jej przekręceniem. Ale od polskich mediów i tak zwanych komentatorów oczekiwałbym poświęcenia dwudziestu minut na wysłuchanie mojej rozmowy w Radiu Zet, która wywołała jednakowe oburzenie takich ludzi jak Przemysław Czarnek, Mateusz Morawiecki i rzeczniczka rosyjskiego MSZ" - podkreślił.

We fragmencie dotyczącym wojny za naszą wschodnią granicą przypomniałem, że Kreml już kilka lat temu czynił aluzje do podboju Ukrainy, a niektórzy poplecznicy Putina proponowali Polsce rozbiór sąsiada. Powiedziałem też, że Kreml byłby przeszczęśliwy, gdyby Polska lub Węgry się na taki krok zdecydowały

- tłumaczył Sikorski.

"Chodziło oczywiście o 'moment zawahania' w polityce wobec Ukrainy. Dość przypomnieć, że już wiedząc od Amerykanów o rosyjskich planach agresji, polski premier spotykał się w Warszawie i Madrycie z przedstawicielami prorosyjskich radykałów z całej Europy na czele z Viktorem Orbanem i Marine Le Pen" - dodaje polityk we wpisie.

Były szef dyplomacji zaznaczył, że "na szczęście [rząd] ostatecznie nie poszedł drogą swoich zagranicznych sojuszników i dziś poparcie dla Ukrainy jest bodaj jedyną kwestią, w której panuje w Polsce ponadpartyjna zgoda". 

Europoseł PO nie pominął okazji, by zaatakować rządzących. Wypomniał im, jak wielkim oburzeniem zareagowali, kiedy w 2011 mówił o tym, że "bardziej niż niemieckich czołgów boi się niemieckiej bezczynności".

Dzisiaj ci sami ludzie przyjmują niemieckie baterie Patriot do ochrony polskiego nieba i mają pretensje do Niemiec, że… nie wysyłają do Ukrainy swoich czołgów

- zakończył Sikorski swój wywód. 

W poniedziałek na występ byłego szefa polskiej dyplomacji w Radiu Zet zareagował premier. "Wypowiedź Radosława Sikorskiego nie różni się niczym od rosyjskiej propagandy. Były minister spraw zagranicznych musi ważyć słowa. Oczekuję wycofania tych haniebnych stwierdzeń. Wzywam opozycję do odcięcia się od deklaracji Radosława Sikorskiego" napisał na Twitterze Mateusz Morawiecki.

Zacharowa zachwycona Sikorskim. "Zdumiewające rewelacje"

"Cóż za zdumiewające rewelacje zwolenników prawa międzynarodowego wychodzą na jaw każdego dnia. Były polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział, że Warszawa rozważała opcję podziału Ukrainy na początkowym etapie specjalnej operacji wojskowej Rosji" - napisała Zacharowa na Telegramie. 

Do wpisu rzeczniczka rosyjskiego resortu spraw zagranicznych dołączyła swoje słowa z 23 maja 2022 r. o tym, że prezydent Ukrainy ustalił specjalny status cudzoziemców, Polaków, w Ukrainie. "Pod pozorem zachowania własnej tożsamości reżim kijowski ją niszczy. Teraz robi coś bezprecedensowego - legalizuje de facto zajęcie swojego kraju" - stwierdziła, atakując Ukraińców i Polaków. 

Słowa Zacharowej przytoczył Paweł Szrot z Kancelarii Prezydenta RP. "To była kwestia czasu. A stwierdzenie "rząd się wahał" to ordynarne kłamstwo. Wsparcie Prezydenta Andrzeja Dudy i uzbrojenie z Polski docierały na Ukrainę jeszcze przed otwartą agresją. Tak czy inaczej, Radosław Sikorski stał się bohaterem kremlowskiej propagandy i musiał to przewidywać" - skwitował szef gabinetu Andrzej Dudy.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: