Wiemy, co Duda zrobi z ustawą wiatrakową. Jest kluczowa dla pieniędzy z UE

Jacek Gądek
Prezydent Andrzej Duda da zielone światło wiatrakom, jeśli ustawa 10H nie będzie zbyt mocno zliberalizowana - ustaliła Gazeta.pl. A nie będzie. Ustawa wiatrakowa to jeden z "kamieni milowych" niezbędnych do wypłaty pieniędzy na KPO. Sprawa dla Andrzeja Dudy jest kłopotliwa, bo nie raz krytycznie mówił o energetyce wiatrowej na lądzie i podpisał ustawę, która niemal zupełnie zatrzymała budowę wiatraków.
Zobacz wideo Ustawa o SN przeszła przez Sejm. Joanna Kluzik-Rostkowska: projekt trafia do Senatu i będzie tam poprawiany

Osoba z Pałacu Prezydenckiego: - Ustawa wiatrakowa to jeden z kamieni milowych, których prezydent w ogóle nie znał i nie uczestniczył w ich negocjowaniu z Komisją Europejską. Niech sobie więc rząd radzi z realizacją kamieni, które sam ustalił.

PiS sobie więc radzi, jak może. Kancelaria premiera, wedle naszych informacji z obu stron, nie konsultowała się nawet z Pałacem Prezydenckim ws. ustawy wiatrakowej. Premier Mateusz Morawiecki kilka tygodni temu pofatygował się osobiście na posiedzenie sejmowego zespołu (złożonego głównie z posłów PSL) ds. energetyki odnawialnej, żeby szukać wsparcia dla liberalizacji ustawy wiatrakowej.

A ustawa ta jest dla rządu PiS ogromnie ważna. Bez niej nie będzie ani jednego euro z Unii Europejskiej na polski Krajowy Plan Odbudowy (36 mld euro). A najbardziej to zależy premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, który prze do wypełniania "kamieni milowych".

Mateusz Morawiecki, Jarosław Kaczyński i Mariusz BłaszczakKomisja PiS ds. rosyjskich wpływów może się nadziać na weto prezydenta

W Zjednoczonej Prawicy nie ma jednak zgodności co do tej ustawy. O ile bowiem PiS jest gotowe ustawę nowelizować, to Solidarna Polska (20 głosów) jest temu przeciwna. Ziobryści zresztą przy tej okazji mówią z przekąsem: - Proszę zerknąć do programu PiS. To my jesteśmy wierni programowi, pod którym szliśmy do wyborów.

I faktycznie. Obóz PiS w 2015 r. obiecywał - i słowa dotrzymał - że zaostrzy przepisy dotyczące stawiania elektrowni wiatrowych. W 2016 r. Sejm uchwalił ustawę 10H zakładającą, że wiatraki można stawiać w odległości co najmniej 10-krotności wysokości wiatraka od zabudowań (i nie mniej niż kilometr). Zwolennikiem takiego zaostrzenia był także Andrzej Duda - w kampanii prezydenckiej 2015 r. zabiegał mocno o głosy na wsi, a tam wiatraki budzą ogromne emocje. Choć z perspektywy mieszkańców miast - zwłaszcza większych - wiatraki są dobre i basta, to dla mieszkańców wsi ryzyko powstania farmy wiatraków w niewielkiej odległości od zabudowań i działek, które mogłyby być w przyszłości zabudowane, to realna, ogromna obawa. Ustawa 10H z 2016 r. w praktyce zatrzymała powstawanie wiatraków na lądzie.

"Kamień milowy" KPO zakłada konieczność jej liberalizacji. Chcą jej także formacje opozycyjne. Różnią się tylko skalą, stąd PSL, Polska2050 oraz Koalicja Obywatelska złożyły własne projekty, a Senat dołożył kolejny. Z kolei projekt rządu PiS zakłada, że decyzja o możliwości lokalizowania elektrowni wiatrowych będzie należała od gmin. Miejscowy plan - wedle tego projektu - będzie mógł określać inną, niż wyznaczona przez regułę 10H, odległość elektrowni wiatrowej od budynku mieszkalnego (ale nie mniejszą niż 500 m).

Marszałek sejmu Elżbieta Witek wyjęła leżące od miesięcy projekty wiatrakowe - są one w porządku obrad Sejmu w nowym tygodniu. I wtedy też może zostać już uchwalona.

A jeśli ustawa wiatrakowa - w wersji bliskiej projektowi rządowemu - trafi już na biurko prezydenta? Wówczas, wedle informacji Gazeta.pl, Andrzej Duda ją najpewniej podpisze. Mimo krytycyzmu.

Prezes TK Julia Przyłębska (od połowy grudnia 2022, wg sześciu sędziów TK: była prezes, skończyła się jej 6-cio letnia kadencja) podczas ceremonii w Pałacu Prezydenckim, Warszawa, 14 stycznia 2019 r.Kulisy puczu przeciw Julii Przyłębskiej. Buntowników jest więcej, niż się podpisało

Z Pałacu Prezydenckiego płyną jednak publicznie sygnały o wątpliwościach co do tej ustawy. Największym sceptykiem w Pałacu Prezydenckim jest doradca Andrzeja Dudy - Paweł Sałek. A to dlatego, że Sałek pochodzi ze szkoły nieżyjącego już prof. Jana Szyszko, byłego ministra środowiska w rządach Prawa i Sprawiedliwości. - Jeśli ta ustawa zostanie zmieniona, to wzbudzi ogromne emocje na terenach wiejskich - mówił niedawno w TVN.

Ewentualne weto prezydenta nie powinno być straszne PiS-owi. A to dlatego, że PiS i opozycja mogłyby je odrzucić. Byłby to wtedy pierwszy w ciągu całej prezydentury Andrzeja Dudy taki przypadek.

Najgorszy z perspektywy premiera byłby scenariusz odesłania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie prewencyjnym. To bowiem ogromne ryzyko uśmiercenia ustawy, bo TK już zaraz może być - z uwagi na bunt sędziów przeciwko Julii Przyłębskiej - zupełnie sparaliżowany i nie zdołałby nawet rozpatrzyć w pełnym składzie wniosku prezydenta. Zarzutów co do sprzeczności z konstytucją nikt w Pałacu Prezydenckim nie formułuje, więc odsyłanie ustawy do TK wydaje się mało prawdopodobne.

Więcej o: