Czarnek wybacza Terlikowskiemu, ale chce przeprosin. Chodzi o słowa o "ponownym gwałcie na dziecku"

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek poinformował, że wystosował do Tomasza Terlikowskiego pismo z żądaniem przeprosin. "Minister Edukacji Narodowej, który uczestniczy w nagonce na rodziców dziecka, które zostało wykorzystane seksualne, nie powinien być ministrem ani dzień dłużej" - pisał o Czarnku publicysta.

W TV Republika Przemysław Czarnek powiedział, że "obdarza" Tomasza Terlikowskiego "chrześcijańską miłością bliźniego" i mu wybacza. - Natomiast proszę, aby stanął na wysokości zadania, znalazł te ogromne zapewne pokłady honoru, które ma i przeprosił. Nie znam rodziców dziecka, o którym mówił, ani tego dziecka. Nie mówiłem ani o tych rodzicach, ani o dziecku - powiedział szef MEiN. 

Zobacz wideo Andrzej Duda zawetował "lex Czarnek". "Dzisiaj potrzebna nam jest jedność i zgoda"

Przemysław Czarnek: Wystosowałem pisemne wezwanie do Terlikowskiego

Jak stwierdził, w wypowiedzi dla TVP Info podkreślał, że "nie można mówić o ofiarach". Komentarz Terlikowskiego nazwał skandalem. 

- To, że pan Tomasz Terlikowski rzucił się na mnie w sytuacji, kiedy nigdy nie mówiłem o ofierze i dokładnie podkreślałem, że nie wolno mówić o ofierze i nazywa mnie jeszcze w ten sposób, oskarżając mnie o ponowny gwałt na dziecku, jest po prostu znieważaniem ministra edukacji i nauki. To jest zupełnie oczywiste, dlatego dzisiaj wystosowałem jeszcze pisemne wezwanie do pana Tomasza Terlikowskiego. Mam nadzieję, bo jest jeszcze chwilka czasu, że pan Tomasz Terlikowski znajdzie w sobie te wielkie na pewno pokłady honoru i przeprosi - powiedział w środę Czarnek. 

Krzysztof F. podczas konferencji ''Substancje psychoaktywne, postawy i zachowania - raport z badań'' w 2011 r.Krzysztof F. usunięty z PO po wniosku marszałka Geblewicza

W ubiegłym tygodniu Radio Szczecin opisało sprawę byłego pracownika Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie, który w lipcu 2021 roku został skazany m.in. za pedofilię i nakłanianie do spożycia narkotyków. Krzysztof F. skrzywdził dwoje dzieci, które w chwili popełnienia przestępstwa miały 13 i 16 lat.

Publikacja Radia Szczecin szybko stała się obiektem krytyki, ponieważ zawarte w niej szczegóły na temat politycznej działalności F. pozwoliły na zidentyfikowanie rodziców ofiar (matka jest osobą publiczną). Krytycy zwracali uwagę, że bez większych problemów na podstawie artykułu da się ustalić tożsamość także samych skrzywdzonych dzieci. Od początku krytycznie o tekście pisał m.in. publicysta Tomasz Terlikowski. 

"Nie ma pojęcia, czym jest zbrodnia pedofilii"

Przemysław Czarnek sprawę skazanego pedofila komentował w TVP Info. Jak mówił, "środowiska lewicowo-liberalne w Polsce, które jawnie opowiadają się za demoralizacją, występują przeciwko wartościom rodziny, opowiadają się za środowiskami, które absolutnie wykraczają poza granice, normy znane społeczeństwu opartemu na wartościach, wstydzą się tego, że prawomocnie skazywane są osoby, które są blisko związane z liderami tego środowiska".

Kmieciak pisze do REM ws. tekstu o pedofilu. Sakiewicz straszy prokuraturąKmieciak pisze do REM ws. tekstu o pedofilu. Sakiewicz straszy prokuraturą

- Szkoda, którą ma z kolei społeczeństwo, polega na tym, że przez tak długi okres nikt o tym nie wiedział, bo było to ściśle ukrywane. To, że sąd w sposób niejawny rozpatrywał tę sprawę i na tajnych rozprawach, żeby nie naruszać dóbr ofiary, to jest zupełnie jasne. My o ofierze też nie rozmawiamy. My mówimy nie o ofierze, tylko o sprawcy. O pedofilu, który został uznany za pedofila prawomocnym orzeczeniem sądu i jako taki powinien być pokazany pedofil, żeby wszyscy się wystrzegali kontaktu z nim, bo jest po prostu niebezpieczny dla społeczeństwa. Ukrywanie faktu, że jest to pedofil skazany prawomocnym wyrokiem sądu, jest tak naprawdę działaniem na szkodę społeczeństwa - mówił. 

Do komentarza Czarnka odniósł się Terlikowski. "Minister Edukacji Narodowej, który uczestniczy w nagonce na rodziców dziecka, które zostało wykorzystane seksualne, nie powinien być ministrem ani dzień dłużej. On uczestniczy w ponownym gwałcie na tym dziecku. On pokazuje, że nie ma pojęcia czym jest zbrodnia pedofilii" - napisał na Twitterze. Za ten wpis minister domaga się przeprosin.

"Chętnie wykażę przed sądem, dlaczego fakt, że nie potępia się dziennikarzy, którzy ujawniają dane skrzywdzonego dziecka jest uczestniczeniem w nagonce na niego i na jego rodzinę. I chętnie uzasadnię, dlaczego oznacza to dla tego dziecka wtórny gwałt. Jeśli minister tego nie rozumie, to oznacza, że nie nadaje się na ministra edukacji narodowej, bo o przestępstwach seksualnych nie wie nic, a od ochrony dzieci ważniejsze dla niego jest polityczny interes. Tyle. Nic więcej" - pisał później Terlikowski.

Więcej o: