Prof. Matczak o zmianach w Kodeksie Wyborczym: Ja bym nie panikował. Nie sądzę, że to są złe pomysły

- Nie ma tutaj możliwości, moim zdaniem, żeby mówić, że to jest zmiana niekonstytucyjna albo że to jest zmiana, która doprowadza do czegoś złego. Jeżeli ludzie chcą głosować, to należy im to umożliwić - ocenił proponowane zmiany w Kodeksie Wyborczym prof. Marcin Matczak.

- Nie sądzę, że są to złe pomysły - skomentował w programie "Rozmowa Piaseckiego" antenie TVN24 zmiany w Kodeksie Wyborczym prof. Marcin Matczak. - Ryzykowne byłoby mówienie, że trzeba ludziom utrudniać głosowanie. Oczywiście są to ruchy, które partia rządząca proponuje, żeby uzyskać lepszy wynik. Nie jest to nic nowego. Wcześniej partie, które rządziły Polską, też tak robiły - dodał konstytucjonalista.

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego stwierdził, że potrafi sobie wyobrazić gorsze zmiany w ordynacji wyborczej, które mogłyby doprowadzić do "przekręcenia" wyborów. - Oczywiście tego nie można wykluczyć - dodał.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

- Bardzo często jest tak, że, jak otwiera się okno legislacyjne, żeby nad czymś pracować, to można się później spodziewać takiej wrzutki. Trzeba być bardzo ostrożnym - ocenił prof. Matczak.

Prof. Matczak o zmianach w Kodeksie Wyborczym: Ja bym w tym przypadku nie panikował

Konstytucjonalista stwierdził, że trudno przedstawić argument przeciwko temu, że "jeśli człowiek chce głosować, a jego mobilność jest ograniczona, to nie powinno mu się tego ułatwiać". - Nie ma możliwości mówić o tym, że ta zmiana jest nie konstytucyjna, albo, że jest to zmiana, która doprowadza do czegoś złego. Jeżeli ludzie chcą głosować, to należy im to umożliwić - powiedział prof. Matczak.

- Trzeba mieć nadzieje, że mądrość Polaków, którzy obserwują, jak działa polityka, doprowadzi do tego, że nie będą głosowali na zły rząd, nawet jeżeli będą dowożeni do urn wyborczych - dodał profesor.

Prof. Matczak podkreślił, że nie chce wyjść na osobę, która nagle zaczyna kibicować temu, co robi Prawo i Sprawiedliwość. Zaznaczył, że wciąż jest osobą strasznie krytyczną wobec tej partii.

- Natomiast są zmiany złe, neutralne i dobre. Nie można powiedzieć, że każda zmiana, która ma umożliwić ludziom głosowanie, jest zła. Ja bym w tym przypadku nie panikował. Nie uważałbym, że każda zmiana, która ma umożliwić głosowanie jest zła, natomiast należy się spodziewać, że obok zmiany neutralnej mogą pojawić się zmiany bardzo złe - zaznaczył.

Zdaniem konstytucjonalisty opozycja w tej sprawie powinna "bardzo dokładnie patrzeć na ręce PiS-u".

Zobacz wideo PPS pójdzie z Platformą? Rozenek: Rozmowy z Donaldem Tuskiem są dla mnie zaszczytem

PiS wniósł do Sejmu projekt nowelizacji Kodeksu Wyborczego

Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości wniosła do Sejmu projekt nowelizacji Kodeksu Wyborczego.

Zdaniem autorów przygotowanych zmian, "mają one wpłynąć na zwiększenie frekwencji w wyborach przeprowadzanych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej". Zakładają między innymi zwiększenie dostępu do lokali wyborczych dla mieszkańców małych miejscowości. W projekcie zaproponowano darmowy dowóz do lokali wyborczych dla osób z niepełnosprawnościami oraz tych, które ukończyły 60 lat.

"Transport do lokalu wyborczego zapewnia wójt gminy, w której w dniu wyborów nie funkcjonuje gminny przewóz pasażerski, albo najbliższy przystanek oddalony jest o ponad 1,5 km od lokalu wyborczego" - zakłada projekt nowelizacji.

Ponadto przewiduje on możliwość utworzenia obwodowych komisji wyborczych w mniejszych miejscowościach, liczących 200 lub 300 osób. Wcześniej w obwodzie do głosowania musiało mieszkać co najmniej 500 osób. Projektowana ustawa likwiduje też odrębne komisje - do przeprowadzenia głosowania w obwodzie i do ustalania wyników głosowania. Członkowie komisji nie będą też mogli dzielić na grupy robocze, by policzyć głosy. Liczenie głosów ma przeprowadzić cała komisja, a karty go głosowania mają być okazywane całej komisji.

Politolog o zmianach w Kodeksie Wyborczym: Nie sądzę, żeby te zmiany stały się rewolucyjnym czynnikiem

Według dr. hab. Rafała Chwedoruka zmiany proponowane przez PiS nie staną się rewolucyjnym czynnikiem. - Nawet gdyby nie było wszystkich popełnionych przez PiS błędów, sama demografia postawiłaby partię w najlepszym razie na granicy wyniku dającego szansę na jakąś koalicję. Teraz sama podwózka problemu partii nie rozwiąże - mówił w rozmowie z Gazeta.pl wykładowca UW.

Zdaniem naukowca zmiany proponowane przez PiS mogłyby przynieść efekt, ale raczej ilościowy niż jakościowy. - Innymi słowy, proponowane rozwiązania dotyczą grup społecznych i tak już nadreprezentowanych w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości - osoby starsze, mieszkańcy najsłabiej zurbanizowanych obszarów - zwraca uwagę i dodaje, że ewentualna premia, którą dzięki nowym przepisom uzyskałoby PiS, będzie zbyt mała, aby znacząco wpłynąć na wynik wyborczy.

Więcej o: