Müller o eksplozji w KGP: O konsekwencjach zdecydują wyniki prowadzonego śledztwa

- Czekamy na rezultaty prowadzonego śledztwa i oczywiście to śledztwo będzie i jego wyniki będą decydowały o ewentualnym wyciąganiu konsekwencji - powiedział rzecznik rządu Piotr Müller. Jak dodał, "ta sytuacja będzie bardzo rzetelnie i głęboko wyjaśniana, bo oczywiście nie można przejść z nią do porządku dziennego".

Rzecznik rządu na piątkowej konferencji prasowej został zapytany o wybuch, do którego doszło w środę w Komendzie Głównej Policji. Piotr Müeller podkreślił, że do udzielania wszelkich informacji właściwa jest teraz prokuratura, która rozpoczęła odpowiednie działania od razu po tym wydarzeniu. - Wraz z kolejnymi informacjami, które będą potwierdzone i zweryfikowane, stosowne komunikaty będzie wydawało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji - przekazał.

Piotr Muller komentuje sprawę wybuchu w KGP

Na pytanie dziennikarzy, czy Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk ostanie zdymisjonowany, odpowiedział, że nie ma na razie takiej decyzji.

 W tej chwili czekamy na rezultaty prowadzonego śledztwa i oczywiście to śledztwo będzie i jego wyniki będą decydowały o ewentualnym wyciąganiu konsekwencji. Na dzisiaj jest na to za wcześnie, ale ta sytuacja będzie bardzo rzetelnie i głęboko wyjaśniana, bo oczywiście nie można co do tej sytuacji przejść do porządku dziennego

- powiedział.

Stacja RMF FM podaje, że w najbliższym czasie komendant ma stawić się w prokuraturze. Zostanie przesłuchany w charakterze świadka. W postępowaniu status pokrzywdzonych mają trzy osoby, w tym Jarosław Szymczyk.

Zobacz wideo Mieszkaniec z gminy Dołhobyczów znał jedną z ofiar wybuchu

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl 

Kamiński: Wyjaśniamy to ze stroną ukraińską

O sprawę wybuchu w gmachu KGP był też pytany w piątek w Sejmie szef MSWiA. Mariusz Kamiński przekazał dziennikarzom, że "komendant był z wizytą roboczą u służb partnerskich w Ukrainie".

- Komendant otrzymał oficjalny prezent, który nie okazał się tym, co gospodarze powiedzieli. Wyjaśniamy to ze stroną ukraińską - podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. Dodał, że będą kolejne komunikaty w tej sprawie. 

Wcześniej ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji potwierdziło, że w środę o godzinie 7:50 w pomieszczeniu sąsiadującym z gabinetem komendanta głównego policji w gmachu Komendy Głównej doszło do eksplozji. Jak napisano w komunikacie, "eksplodował jeden z prezentów", które komendant Jarosław Szymczyk otrzymał w czasie roboczej wizyty w Ukrainie w dniach 11-12 grudnia. Spotkał się wtedy z kierownictwami ukraińskiej policji i służby do spraw sytuacji nadzwyczajnych.

Szef MSWiA Mariusz Kamiński twierdzi, że komendant główny policji nie wiedział, czym jest prezent, który otrzymał w czasie wizyty roboczej na Ukrainie. Prokuratura prowadząca postępowanie w sprawie wybuchu uznaje generała Szymczyka za pokrzywdzonego. Szef polskiej policji trafił na kilka godzin do szpitala - podało Radio ZET. 

Podstawą śledztwa prokuratury jest nieumyślne spowodowanie eksplozji, zagrażającej zdrowiu i życiu wielu osób i mieniu w wielkich rozmiarach. - Bezpośrednio po zdarzeniu prokuratorzy z tutejszej jednostki wykonali czynności procesowe. Status pokrzywdzonych mają aktualnie trzy osoby, w tym komendant główny policji - przekazał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Marcin Saduś, cytowany m.in. przez wp.pl.

Więcej o: