Katastrofa smoleńska. Prokuratura Krajowa o ustaleniach TVN24: Nie wykluczyliśmy żadnej z wersji

"Nieprawdą jest, jakoby w postępowaniu w sprawie tragedii w Smoleńsku wykluczono którąś z rozważanych przyczyn katastrofy" - przekazała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. To reakcja na doniesienia TVN24 na temat ustaleń biegłych z międzynarodowego zespołu. Jak dodała PK, "w śledztwie smoleńskim nadal weryfikowane są wszystkie przyjęte wersje zdarzenia".

Telewizja TVN24 podała w niedzielę, że biegli z międzynarodowego zespołu powołanego przez Prokuraturę Krajową nie znaleźli w ciałach ofiar katastrofy smoleńskiej dowodów na wybuch. Taki wniosek oznacza, że wbrew temu, co twierdzili członkowie podkomisji Antoniego Macierewicza, na pokładzie maszyny nie doszło do eksplozji.

Dokument opracowywali biegli z zakresu medycyny sądowej ze Szwajcarii, Portugalii, Danii, Francji oraz Polski.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Do sprawy odniosła się w poniedziałkowym oświadczeniu Prokuratura Krajowa. Podkreślono, że "nieprawdą jest, jakoby w postępowaniu w sprawie tragedii w Smoleńsku wykluczono którąś z rozważanych przyczyn katastrofy".

"W śledztwie smoleńskim nadal weryfikowane są wszystkie przyjęte wersje zdarzenia" - zaznaczyła prokuratura.

Smoleńsk, miejsce katastrofy samolotu prezydenckiego, 11 kwietnia 2010 r.Międzynarodowi biegli: Brak obrażeń wskazujących na wybuch w Smoleńsku

W oświadczeniu czytamy również, że "decyzje procesowe w tej sprawie prokuratorzy będą podejmować na podstawie ekspertyzy Międzynarodowego Zespołu Biegłych do Wydania Opinii Kompleksowej, który wykorzystuje w swojej pracy opinie kilku zespołów eksperckich odpowiedzialnych za poszczególne dziedziny wiedzy".

"Międzynarodowy Zespół Biegłych ds. Medycyny Sądowej, na którego opinię powołują się media, jest tylko jednym z nich. Dziennikarze odwołują się do wyrwanych z kontekstu fragmentów postanowienia prokuratora, podczas gdy konkluzja opinii Zespołu brzmi: "W oparciu jedynie o dostępne dane medyczno-sądowe nie ma możliwości dokonania ustaleń o charakterze rekonstrukcyjnym", co oznacza, że nie można odtworzyć przyczyn i przebiegu katastrofy" - wskazuje PK.

Zobacz wideo Czarzasty o komisji weryfikacyjnej: To jest następny element teatru PiS przed wyborami

Prokuratura Krajowa: Nie otrzymaliśmy jeszcze wszystkich opinii

Polscy śledczy twierdzą również, że opinia międzynarodowego zespołu była w niektórych elementach "niejasna i niepełna". 

"Biegli w kilku przypadkach nie wykluczyli hipotezy o gwałtownym wyzwoleniu energii o charakterze eksplozji. W tej sytuacji prokurator zwrócił się do biegłych o ustosunkowanie się do tych wniosków" - napisano w komunikacie.

Antoni Macierewicz podczas prezentacji raportu dot. katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez podkomisję Macierewicza, 11 kwietnia 2022 r.Nowe fakty ws. katastrofy smoleńskiej. "PiS ma alergię na prawdę"

Prokuratura zaznacza, że do wydania pełnej opinii przez międzynarodowy zespół "konieczne będzie m.in. zakończenie analiz wszystkich opinii fizykochemicznych, mechanoskopijnych, jak i wspomnianych medyczno-sądowych".

"Do tej pory prokuratora nie otrzymała jeszcze wszystkich opinii z zakresu badań fizykochemicznych zamówionych w renomowanych zagranicznych ośrodkach naukowych. Przed zakończeniem tych prac wszelkie przesądzające informowanie o przyczynach katastrofy będzie nieuprawnioną spekulacją" - podsumowano. 

Raport komisji Millera. Przyczyny katastrofy w Smoleńsku 

Polska komisja pod przewodnictwem Jerzego Millera wyjaśniająca przyczyny katastrofy została powołana 15 kwietnia 2010 r. przez MON. Badała okoliczności tragedii równolegle do rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK). W jej skład wchodziło 34 ekspertów z różnych dziedzin, m.in. piloci cywilni i wojskowi, a także prawnicy specjalizujący się w prawie lotniczym i meteorolodzy. 29 lipca 2011 roku komisja wydała raport, w którym opisano okoliczności tragedii i jej przyczyny.

Barbara NowackaBiegli pewni - w Smoleńsku nie było wybuchu. Nowacka: Nie chodzi o prawdę

Bezpośrednią przyczyną katastrofy 10 kwietnia 2010 roku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania (100 metrów), przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią. Rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg - przerwanego lądowania w sytuacji, kiedy wiadomo, że lądowanie może zakończyć się niepowodzeniem - było spóźnione.

Według ekspertów z komisji Millera właśnie złamanie procedur bezpieczeństwa przez pilotów tupolewa doprowadziło do zderzenia z feralną brzozą, którego skutkiem było oderwanie fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu, przechyłu i zderzenia z ziemią.

*** 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: