Janusz Kowalski ukarany za słowa o "propagandzie LGBT". "Zero merytoryki, 100 proc. mowy nienawiści"

Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski został ukarany naganą przez Komisję Etyki Poselskiej. Polityk na Twitterze stwierdził, że "potrzebna jest ustawa o ochronie dzieci przed propagandą LGBT". "Wizytówką posła stało się ubliżanie wszystkim, w tym Komisji. Zero merytoryki, 100 proc. mowy nienawiści" - napisała w mediach społecznościowych szefowa komisji Monika Falej.
Zobacz wideo Śmiszek: Promować to można chipsy albo kurczaka w supermarkecie, a nie homoseksualizm

"Dzieci mają mieć dzieciństwo, a nie stawać się ofiarami tęczowej ideologii. Potrzebna jest ustawa o ochronie dzieci przed propagandą LGBT. Wzrost liczby okaleczeń i samobójstw wśród dzieci - poddawanych presji zastanawiania się nad swoją seksualnością - to głośny dzwonek alarmowy!" - napisał pod koniec października poseł Solidarnej Polski.

Poseł Solidarnej Polski ukarany przez Komisję Etyki Poselskiej

Naganę w sprawie skandalicznego wpisu złożyła posłanka Lewicy Beata Maciejewska. 

"Komisja Etyki ukarała NAGANĄ Janusza Kowalskiego za jego haniebne słowa wobec osób LGBT, jako odpowiedzialnych za okaleczenia i samobójstwa dzieci" - przekazała przewodnicząca Komisji Etyki Poselskiej Monika Falej i dodała, że: "wizytówką posła stało się ubliżanie wszystkim, w tym Komisji. Zero merytoryki, 100 proc. mowy nienawiści".

"To dobry znak, że polski Sejm potrafi stanąć po stronie praw człowieka" - napisała posłanka Maciejewska.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Janusz Kowalski komentuje: Ustawiono na mnie atak

W rozmowie z Interią Janusz Kowalski skomentował decyzję komisji. Stwierdził, że przez godzinę, zamiast zajmować się sprawami ważnymi dla rolników [poseł Kowalski jest również wiceministrem rolnictwa - red.], musiał zajmować się "ustawką dwóch lewicowych działaczek, którym najwyraźniej się nudzi". - Skoro ustawiono na mnie atak, to wiadomo, że musiało zakończyć się to naganą - powiedział.

- Wezwałem przewodniczącą, by przestała niszczyć autorytet Komisji. Ten organ powinien zajmować się sprawami etycznymi, a nie politycznymi. Można mnie pozwać do sądu, rozmawiać na otwartej przestrzeni, a nie dyskutować za pomocą ustawek - dodał polityk.

Więcej o: