Ziobryści grożą wyjściem z rządu. Znamy "czerwoną linię" Solidarnej Polski

Jacek Gądek
Solidarna Polska może wyjść z rządu Zjednoczonej Prawicy, jeśli premier Mateusz Morawiecki w negocjacjach z Komisją Europejską przekroczy "czerwoną linię". A jest nią zgoda na rozszerzenie tzw. testu bezstronności sędziego tak, by sędziowie z urzędu mogli siebie nawzajem testować - ustaliła Gazeta.pl. Według polityków SP doprowadzi to do "totalnego chaosu" w sądach, a pieniądze na KPO mogą z Unii Eyropejskiej i tak nie popłynąć.
Zobacz wideo Zbigniew Ziobro zostanie odwołany? Wypij: to będzie bardzo ciekawe głosowanie

O napięciu między Solidarną Polską pisaliśmy tutaj. Z naszych rozmów wynika, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro - w skrajnym scenariuszu przewidywanym przez stronnika premiera Mateusza Morawieckiego - może nie doczekać na tym stanowisku do Sylwestra, do końca tego roku. Jednocześnie także politycy Solidarnej Polski mówią, że sami mogą uznać koalicję z PiS za zerwaną przez partię Jarosława Kaczyńskiego, jeśli PiS za namową Morawieckiego zdecyduje się przekroczyć zarysowaną przez nich "czerwoną linię" ws. negocjowanego właśnie przez obóz premiera porozumienia z Komisją Europejską, by odblokować środki na KPO.

- Możemy uznać przyjęcie takiego ustępstwa [ws. rozszerzenie testu sędziego - red.] wobec Komisji Europejskiej za zerwanie koalicji - mówi jeden ze współpracowników ministra sprawiedliwości.

A skoro premier Mateusz Morawiecki dąży do jak najszybszego dealu z Komisją Europejską, może nawet przed Świętami Bożego Narodzenia, to stąd grudzień będzie w polityce gorący. Ale także ze względu na to, że Rada Unii Europejskiej będzie się zajmowała trzema nowymi podatkami, wobec których Solidarna Polska żąda weta, jeśli tylko one będą głosowane, tymczasem premier o wetach nie mówi.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch, prezydent Andrzej Duda oraz szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP Jakub KumochJakub Kumoch odejdzie z Kancelarii Prezydenta. Ma wyjechać na ambasadora

Najistotniejszy dla ziobrystów jest jednak wspomniany test bezstronności sędziego. Według ziobrystów jego rozszerzenie tak, że każdy sędzia mógłby decydować o tym, czy takowy test wobec innego sędziego będzie przeprowadzał, a następnie to czynił, oznacza "totalny chaos" w sądach. - Test sędziego z urzędu to chaos w każdym sądzie. To 3 tys. sędziów i miliony wyroków do podważenia - przekonuje jeden z nich.

Według polityków SP, premier nie wie, jakie skutki przyniesie taka zmiana upowszechniająca test sędziego. - A my, kiedy zacznie się masowe paraliżowanie sądów, nie weźmiemy za to odpowiedzialności - mówi jeden ze współpracowników Ziobry.

Z absolutną pewnością o tym, że upowszechnienie testu sędziego oznaczałby koniec Zjednoczonej Prawicy, ziobryści powiedzieć nie chcą. Uznają jednak to za najbardziej prawdopodobną decyzję partii, gdyby jej władze formalnie już miały o tym decydować.

Inny polityk SP mówił nam już wcześniej, że ich formacja "jest już od dawna gotowa na najgorszy dla Polski scenariusz, czyli koniec obozu Zjednoczonej Prawicy". A kolejny dodawał: - Liczymy się z tym, że możemy opuścić rząd. Jeśli PiS chcąc ulec UE jest gotowe zerwać koalicję poprzez pozbawianie Polski części suwerenności, to nas może nie być w takiej koalicji. No i w ten sposób PiS będzie mieć opozycję po prawej stronie.

Test bezstronności sędziego został wprowadzony do prawa w połowie lipca nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa prezydenta Andrzeja Dudę. W Sejmie test ten został nieco ograniczony poprawkami Solidarnej Polski. Zakłada on, że każdy podsądny - np. powód - może wystąpić do sądu, by zbadał jego zastrzeżenia do sędziego z jego sprawy. Potwierdzenie zarzutów skutkuje wyłączeniem sędziego z konkretnej sprawy, ale nie uchyla jego statusu jako sędziego. Obecnie takie testowanie ma bardzo ograniczoną skalę, a wniosków o to jest niewiele.

Więcej o napięciu między PiS a Solidarną Polską przeczytasz w tekście: "Ziobro może nie dotrwać w rządzie do Sylwestra". Szykuje się bardzo gorący grudzień.

Więcej o: