Joanna Scheuring-Wielgus usłyszała zarzuty ws. protestu w kościele. "Nie przyznałam się do winy"

Posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus usłyszała zarzuty złośliwego przeszkadzania w wykonywaniu aktów religijnych i obrazy uczuć religijnych. Sprawa ma związek z protestem parlamentarzystki ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Parlamentarzystka nie przyznała się do winy.

Wniosek o uchylenie immunitetu parlamentarzystce złożył do marszałkini Sejmu Elżbiety Witek w grudniu 2020 r.  prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Toruńska prokuratura chciała podstawić posłance Lewicy zarzuty "złośliwego przeszkadzania" w wykonywaniu aktów religijnych oraz obrażania uczuć religijnych.

Na początku listopada Sejm ostatecznie uchylił posłance immunitet. We wtorek usłyszała ona zarzuty w toruńskiej prokuraturze. Joannie Scheuring-Wielgus grozi kara do dwóch lat więzienia.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Nie przyznałam się do winy. Złożyłam krótkie wyjaśnienia. Powiedziałam, że 25 października 2020 roku wspólnie z mężem weszliśmy do kościoła - w ciszy. Każdy z nas trzymał w ręku hasła. Byliśmy w kościele ok. 60 sekund. (...) Był to protest przeciwko wtrącaniu się Kościoła w życie intymne kobiet - mówiła w cytowanej przez Wp.pl depeszy PAP.

Zobacz wideo Wypij o koalicji z PiS-em: To jest nauczka, którą bierzemy w kieszeń i idziemy w przyszłość

Joanna Scheuring-Wielgus z prokuratorskimi zarzutami

Przypomnijmy: 25 października 2020 roku Joanna Scheuring-Wielgus wraz z mężem Piotrem Wielgusem protestowała przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.

W kościele św. Jakuba w Toruniu, gdzie 17 lat wcześniej Wielgusowie brali ślub, para stanęła z transparentami: "Kobieto! Sama umiesz decydować" oraz "Kobiety powinny mieć prawo decydowania, czy urodzić, czy nie, a nie państwo w oparciu o ideologię katolicką".

SejmSejm uchylił immunitet Scheuring-Wielgus. Budka sam zrzekł się swojego

W ubiegłym roku Sąd Rejonowy umorzył sprawę dotyczącą samego Piotra Wielgusa ze względu na to, że zdarzenie "nie nosiło znamion czynu zabronionego". Decyzję tę po zażaleniu złożonym przez prokuraturę podtrzymał Sąd Okręgowy.

W lipcu posłanka usłyszała prokuratorskie zarzuty w innej sprawie. Ma odpowiadać za powieszenie w 2018 r. kartki z napisem "Baby Shoes Remember" na bramie toruńskiej katedry.

***

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: