"Ziobro może nie dotrwać w rządzie do Sylwestra". Szykuje się bardzo gorący grudzień

Jacek Gądek
- Stawiam, że Zbigniew Ziobro może nie dotrwać w rządzie do Sylwestra - mówi jeden z członków rządu sprzyjający Mateuszowi Morawieckiemu. Powód? Spodziewany i zawarty za plecami Ziobry deal premiera z Komisją Europejską ws. KPO i stanowisko rządu wobec nowych unijnych podatków. - No to PiS będzie mieć opozycję po prawej stronie - odparowuje współpracownik ministra sprawiedliwości. Grudzień, wedle zgodnych przewidywań rozmówców z przeciwnych flanek Zjednoczonej prawicy, będzie bardzo gorący.
Zobacz wideo Paweł Szrot o KPO: prezydent Andrzej Duda ma powody do swojego sceptycyzmu

Ziobrysta: - My jesteśmy już od dawna gotowi na najgorszy dla Polski scenariusz, czyli koniec obozu Zjednoczonej Prawicy.

Powody narastającego napięcia w obozie rządzącym są dwa podstawowe.

Pierwszy: spodziewany deal rządu PiS z Komisją Europejską ws. KPO - porozumienie to jest budowane zupełnie za plecami Solidarnej Polski. Minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel. Sęk jeździ do Brukseli, by uzyskać gwarancję, że jeśli obóz PiS spełni bardzo konkretne warunki, to pieniądze na KPO zostaną odblokowane.

Negocjacje z KE ws. KPO

Najistotniejszą kwestią sporną z UE jest tzw. test bezstronności sędziego, którego oczekuje Bruksela i który jest zapisany w "kamieniach milowych" do KPO. Obecnie taki test w polskim prawie istnieje na mocy prezydenckiej ustawy o Sądzie Najwyższym z czerwca, ale test ten został bardzo ograniczony przez poprawki Solidarnej Polski. Rozszerzanie testu poprzez danie sędziom powszechnej możliwości testowania się nawzajem, to wedle SP totalny chaos w sądownictwie - ziobryści nie chcą się więc na to zgodzić.

Ziobrysta o upowszechnianiu testu sędziego: - Nie poprzemy i będziemy rozmawiać o naszym wyjściu z rządu.

Obóz premiera Mateusza Morawieckiego, który ma tu wsparcie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, dąży do jak najszybszego porozumienia z Komisją Europejską, ignorując sprzeciwy SP. Po osiągnięciu porozumienia z KE, PiS chce wyjść z projektem ustawy, która ten deal będzie wcielać w życie. Projekt może zostać złożony do laski marszałkowskiej nawet na ostatnim planowym posiedzeniu Sejmu w tym roku (13-15 grudnia) i przejść wtedy pierwsze czytanie.

Nie wszyscy wokół premiera spodziewają się odejścia Ziobry z rządu - inny nasz rozmówca przewiduje, że mimo wszystko Solidarna Polska ostanie się w namiocie ZP. Dla obozu premiera najlepszą opcją jest zresztą pokazanie, że ziobrystów można zignorować, obejść w Sejmie, a i tak będą sejmowym zapleczem dla rządu większościowego.

KPO - sprawa nr 1 dla Morawieckiego

Pieniądze z KPO są dla Morawieckiego sprawą nr 1 - i to nawet za cenę rządu mniejszościowego. Jak ujawniliśmy w Gazeta.pl, ostatnimi tygodniami premier rozmawia w małych grupkach z posłami PiS - przekonuje ich, że bez pieniędzy z UE na KPO budżet państwa na 2023 r. będzie się rozlatywał, a winnym braku euro jest Ziobro. - Starał się pokazywać, że Ziobro jest szkodnikiem - opisuje jeden z uczestników, polityk PiS, takiej rozmowy z premierem w Sejmie.

Ziobrysta komentuje: - Mateusz Morawiecki prowadzi politykę zastraszania, więc straszy, że nie będzie pieniędzy, a sam szykuje kolejne ustępstwa wobec Brukseli.

Ponadto, choć temat zmiany premiera w PiS ucichł po wrześniowej próbie, to wiosną może wrócić. Premier notuje w ostatnim badaniu zaufania CBOS wzrost, ale zima - co publicznie przyznają ważni politycy ZP - może źle wpłynąć na notowania PiS. - Wiosną, gdy może wrócić temat zmiany premiera, te pieniądze już muszą być - mówi jego stronnik. Wciąż zamrożone miliardy euro byłyby bowiem koronnym dowodem na klęskę polityki Morawieckiego, a ich przypływ dowodem na skuteczność. Pieniądze będą tarczą premiera przed próbami odwołania go.

Drugi powód narastającego napięcia między PiS a Solidarną Polską to decyzje ws. unijnych podatków, które zapaść mogą - choć wcale nie muszą, bo póki co przewidziana jest dyskusja o nich - już 6 grudnia na posiedzeniu Rady UE. Chodzi o podatki na potrzeby zasobów własnych Unii: z handlu emisjami CO2, podatku od śladu węglowego (CBAM) i podatku od międzynarodowych korporacji. Przeciwnicy dealu z Komisją Europejską żądają wet Polski, jeśli te podatki będą głosowane. Europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski przekonywał, że tymi wetami można wymusić coś na KE, ale prezes PiS uznał, że to tylko "kapiszony", więc wet nie należy się spodziewać.

Solidarna Polska idzie na konfrontację

Solidarna Polska nie uznaje tych wet za "kapiszony", ale za ostrą amunicję - żąda ich od rządu, który popiera. Ziobryści wyznaczają teraz swoje czerwone linie, których przekroczenie będzie oznaczać uruchomienie ostrych reakcji.

Dla ekipy Morawieckiego irytujący jest upór w ściganiu małej grupki sędziów - takich jak Igor Tuleya, Piotr Gąciarek czy Paweł Juszczyszyn - co tylko zaognia relacje z Brukselą. Akurat wobec Tuleyi Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN - na nią wpływu Ziobro już nie ma - wydała orzeczenie pozytywne dla niego, bo uchyliła decyzję Izby Dyscyplinarnej (w niej zasiadali ludzie bliscy ministrowi sprawiedliwości), czym przywróciła go do pracy. Dla ziobrystów przychylne sędziom decyzje nowej izby SN - IOZ - to kompromitacja i bezprawie.

- Jaki jest sens tłuczenia się z paroma sędziami? I to o jakieś bzdury? - irytuje się stronnik premiera.

"Liczymy się z tym, że możemy opuścić rząd"

Tworzy się masa krytyczna do przesilenia w obozie ZP.

Ziobrysta: - Liczymy się z tym, że możemy opuścić rząd. Jeśli PiS chcąc ulec UE jest gotowe zerwać koalicję poprzez pozbawianie Polski części suwerenności, to nas może nie być w takiej koalicji. No i w ten sposób PiS będzie mieć opozycję po prawej stronie.

Politycy SP są przyzwyczajeni do gróźb ze strony premiera, a i też do własnych gróźb odejścia z obozu ZP.

Najbardziej poważna taka próba miała miejsce w 2020 r., gdy - co wynika z e-maili ujawnianych przez Poufną Rozmowę - Morawiecki chciał zastąpić ziobystów PSL-em. A co więcej: premier wskazywał, że trzeba by Ziobrę zastąpić kimś z prawej flanki PiS, a Solidarną Polskę prześwietlić i grillować zarzutami dot. ich partyjnych finansów.

- Dwa lata temu Morawiecki też chciał nas wywalić i co? I nic. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nas straszy - mówi współpracownik Ziobry.

Więcej o: