Jakub Kumoch odejdzie z kancelarii Andrzeja Dudy. Ma wyjechać na ambasadora

Jacek Gądek
Prezydencki minister i szef Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch odejdzie z Kancelarii Prezydenta i wyjedzie na placówkę dyplomatyczną w roli ambasadora - ustaliła Gazeta.pl. Ma się to stać w najbliższych paru miesiącach. W KP wokół Kumocha trwa już od miesięcy ostry konflikt. Z kolei sama wpadka z rozmową prezydenta z fałszywym Emmanuelem Macronem jest w KP wskazywana jako polityczna odpowiedzialność ministra, choć - mówią inni - jego biuro zostało pominięte przy łączeniu feralnej rozmowy.
Zobacz wideo Andrzej Duda: Prawdopodobne, że rakieta została wystrzelona przez OPL Ukrainy i nieszczęśliwie spadła na nasze terytorium

Jak mówią nasi rozmówcy z obozu rządzącego, to na niego spada polityczna odpowiedzialność za wpadkę z rozmową prezydenta Andrzeja Dudy z fałszywym prezydentem Francji, bo jest szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. A co do realnej odpowiedzialności, to zdania w otoczeniu prezydenta są już podzielone, a kancelaria nie chce upubliczniać wyników własnego dochodzenia.

Sam Jakub Kumoch odmówił nam komentarza.

Wedle naszych informacji Kumoch chciał już parę miesięcy temu sam odejść z Kancelarii Prezydenta. W otoczeniu prezydenta od miesięcy trwa też konflikt o obecność Kumocha. Temat jego powrotu do dyplomacji w charakterze ambasadora - wcześniej był nim m.in. w Turcji - przewijał się w rozmowach w Pałacu Prezydenckim już od dość dawna.

- Już parę miesięcy temu był w Kancelarii Prezydenta temat powrotu Kumocha na jakąś placówkę dyplomatyczną. Sam chciał odejść, ale prezydent poprosił, by jeszcze został - mówi nam osoba z kręgów dyplomatycznych w obozie rządzącym.

Wedle naszych informacji MSZ sondowało w minionych miesiącach, czy Kumoch wyjechałby jako ambasador do Niemiec, Izraela albo Ukrainy. Ale ze względu na sytuację właśnie w Ukrainie, a zwłaszcza na tym odcinku działa Kumoch, Andrzej Duda nie chciał, aby odchodził z jego kancelarii.

Władimir Putin zdaje się oderwany od rzeczywistościBalcer: polskie marzenia to rozpad Rosji, ale dziś to jest myślenie życzeniowe

Temat odejścia Kumocha z Pałacu Prezydenckiego wrócił po wpadce Kancelarii Prezydenta z połączeniem Andrzeja Dudy z rosyjskimi pranksterami, którzy zadzwonili w nocy z 15 listopada do polskiego prezydenta  i udało im się porozmawiać z Andrzejem Dudą. Było to ledwo po wybuchu rakiety we wsi Przewodów na Lubelszczyźnie. Eksplodowały tam resztki rakiety przeciwlotniczej wystrzelonej przez stronę ukraińską, która chciała strącić wystrzelone przez Rosjan rakiety wycelowane w infrastrukturę krytyczną Ukrainy na zachodzie tego kraju - w wyniku niezamierzonego wypadku zginęło dwóch Polaków.

Tej nocy Duda rozmawiał m.in. z prezydentem USA i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Rozmowy odbywały się na zwykłej linii, bo liderzy ci byli na szczycie G20 na Bali. Połączenia były bardzo słabej jakości, a rozmowa z fałszywym Emmanuelem Macronem - w istocie z Rosjanami podszywającymi się pod prezydenta Francji - odbyła się tuż po tej z autentycznym kanclerzem Scholzem. Tej nocy politycy i pracownicy żonglowali rozgrzanymi telefonami. Jak podała oficjalnie Kancelaria Prezydenta, zlecono potem wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, z którego wniosek był taki: złamano procedurę stworzoną w 2021 r. na okoliczność połączeń telefonicznych prezydenta z innymi przywódcami.

Kancelaria Prezydenta nie upubliczniła szczegółowych wyników tego dochodzenia. W Kancelarii Prezydenta nie ma woli, by ujawnić pełne wyniki postępowania. - Andrzej Duda nie chce nikomu robić krzywdy - słyszymy.

Wśród naszych rozmówców z otoczenia prezydenta nie ma zgodności, kto ponosi winę za wpadkę. Jeden z rozmówców: - Kumoch realnie nie ponosi za nią odpowiedzialności, ale polityczna jako na szefa Biura Polityki Międzynarodowej spada na niego - mówi osoba z kręgów dyplomatycznych. - Biuro Kumocha nie brało udziału w łączeniu tej rozmowy. Pominięto je w tym procesie - podkreśla jeden z rozmówców.

Inni nabierają wody w usta. A kolejny jest pewien, że wina leży po stronie Biura, którym kieruje Kumoch. - Po prostu nie zastosowano istniejącej instrukcji - słyszymy od niego. I dodaje: - Nie był to wypadek przy pracy, ale efekt pracy i swobodnego podejścia do procedur - mówi osoba z otoczenia prezydenta.

O postępowaniu wyjaśniającym mówił i Kumoch, i szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot. - Postępowanie, które zlecił pan prezydent, pozwoliło wyciągnąć wnioski w postaci konsekwencji personalnych wobec określonych osób, które dopuściły się błędów - mówił Szrot. Jak dodawał, "nie ma co ukrywać, tutaj się bijemy z pokorą we własne piersi". Podkreślał też, że presja i wielkie emocje tamtego dnia nikogo nie tłumaczą. Zlecono też przeszkolenie pracowników KPRP.

W Pałacu Prezydenckim jest też złość na to, jak sprawa z nieszczęsną rozmową z pranksterami została publicznie zakomunikowana. Kancelaria przedstawiała bowiem na Twitterze wersję, że "w trakcie połączenia [z fałszywym Macronem - red.] prezydent Andrzej Duda zorientował się po nietypowym sposobie prowadzenia rozmowy przez rozmówcę, że mogło dojść do próby oszustwa i zakończył rozmowę". Z nagrania ujawnionego w sieci przez rosyjskich pranksterów to jednak nie wynika, bo na upublicznionym przez Rosjan nagraniu prezydent i fałszywy Macron się pożegnali. Pranksterzy przed publikacją, jak można usłyszeć w otoczeniu prezydenta, nieco przemontowali tę rozmowę, wycinając fragmenty niekorzystne dla Rosjan, a wskazujące na to, że prezydent zorientował się, że nie rozmawia z autentycznym Macronem.

Za autora takiej wersji zdarzeń, którą KPRP opublikowała na Twitterze, w Pałacu Prezydenckim wskazywany jest Kumoch, który był przy telefonicznej rozmowie Dudy z osobą podszywającą się pod Macrona.

W Kancelarii Prezydenta od miesięcy panuje wokół ministra ostry konflikt. Jak słyszymy od osób z otoczenia prezydenta, jednych drażni bardzo bezpośredni sposób bycia i zarządzania przez szefa Biura Polityki Międzynarodowej. Z kolei sojusznicy ministra upatrują w negatywnych medialnych publikacjach o nim inspirację z samego wnętrza Kancelarii Prezydenta.

Jakub Kumoch pozostaje w Kancelarii Prezydenta, ale - wedle naszych informacji - do czasu aż wyjedzie w roli ambasadora do jednego z ważniejszych krajów. A to ma zająć do kilku miesięcy.

- Zostanie w Kancelarii Prezydenta tak długo, jak będzie to konieczne ze względu na sytuację w Ukrainie. A nasze możliwości wspierania Ukraińców już się powoli kończą, więc już niedługo - mówi nasze źródło w KPRP. Przechodząc w zeszłym roku do Kancelarii Prezydenta, Kumoch zrezygnował z roli ambasadora w Turcji.

Jakub Kumoch jest szefem Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy od lipca 2021 r. Z wykształcenia jest orientalistą i politologiem. Od 2016 r. do 2020 r. pełnił funkcję ambasadora w Szwajcarii i Liechtensteinie, a od marca 2020 do lipca 2021 r. w Turcji. Wedle informacji na stronach KPRP, mówi biegle po turecku, angielsku, francusku, chorwacku, hiszpańsku, rosyjsku, niemiecku i włosku, a posługuje się również ukraińskim i arabskim.

Więcej o: