Srebrna, dwie wieże i taśmy prawdy Jarosława Kaczyńskiego. O co chodzi w tej aferze?

W Srebrnej aferom nie ma końca. W 2019 r. "Gazeta Wyborcza" opublikowała nagrania rozmów Jarosława Kaczyńskiego z austriackim architektem, który pracował nad projektem biurowca, składającego się z dwóch wież. Tak zwane K-Tower miały stanąć w centrum Warszawy na działce użytkowanej przez spółkę Srebrna, ale z projektu ostatecznie się wycofano, a austriacki architekt nie dostał wynagrodzenia. Afery ze Srebrną mają nie tylko biznesowy aspekt. Jacek Gądek z Gazeta.pl dotarł do pracowników spółki, którzy skarżą się na warunki pracy w tej firmie.

Afera w sprawie spółki Srebrna ciągnie się od 2019 roku, gdy "Wyborcza" opublikowała tzw. taśmy prawdy Jarosława Kaczyńskiego. O co dokładnie w niej chodzi?

Zobacz wideo Janusz Lewandowski: Nie dziwię się zapobiegliwości środowiska Kaczyńskiego wokół Srebrnej

Afera w spółce Srebrna - media i wybory przeszkodziły Kaczyńskiemu w wybudowaniu dwóch wież

W 2001 roku Fundacja Prasowa "Solidarność" przekazała wszystkie udziały w Srebrnej na rzecz Fundacji Nowe Państwo, założonej przez abp. Tadeusza Gocłowskiego, Krzysztofa Czabańskiego, Jarosława Kaczyńskiego i samą FPS. Wówczas spółka Srebrna nabyła dwie nieruchomości sąsiadujące z rodzinną willą Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu. W budynkach tych znajduje się izba pamięci i siedziba Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego. Na tym nie koniec - spółka wynajęła też część willi prezesa PiS, gdzie planowany był lokal dla ochrony

W 2012 roku FPS zostaje zlikwidowana. Spółka Srebrna została wówczas przekazana Instytutowi im. Lecha Kaczyńskiego, w której członkiem rady nadzorczej jest Jarosław Kaczyński. Instytut wszedł w posiadanie 5883 udziałów Srebrnej. Dwa udziały w spółce posiada nawet wieloletnia sekretarka prezesa PiS - Barbara Skrzypek. 

Spółka Srebrna chciała wybudować dwie bliźniacze wieże, które składałyby się na jeden kompleks biurowy. Budynek wysoki na 190 metrów miał powstać na działce w centrum Warszawy, którą w latach 90. uwłaszczyło środowisko Porozumienia Centrum - ruch, z którego wywodzi się Prawo i Sprawiedliwość. W budynku miały znajdować się apartamenty, hotel, a także siedziba fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. 

Przeczytaj więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Jarosław KaczyńskiKaczyński niczego się nie nauczył. Mówi o "dobieraniu się do pięciolatków"

W styczniu 2019 roku "Wyborcza" opublikowała nagrania rozmów między Jarosławem Kaczyńskim i austriackim architektem Geraldem Birgfellnerem, który w latach 2017-2018 pracował nad projektem biurowca. Pracę zlecił mu sam prezes PiS.  Austriak, który jest członkiem rodziny prezesa PiS (jest mężem Karoliny - córki Jana Marii Tomaszewskiego, kuzyna Kaczyńskiego), stwierdził, że wykonał zlecenie, za które chciał 1,3 mln euro wynagrodzenia. Warto dodać, że po wybudowaniu wież architekt miałby otrzymać 3 proc. wartości inwestycji - około 9 mln euro. Projekt budowy dwóch wież miał być jednak tajny, a Birgfellner musiał prowadzić go nie przez spółkę Srebrna, ale firmę o nazwie Nuneaton. Miał od Srebrnej wszystkie pełnomocnictwa, a w ciągu 14 miesięcy odbył 160 spotkań, w tym 16 z samym prezesem PiS.

Po 14 miesiącach spółka Srebrna nie chciała zapłacić Birgfellnerowi umówionej sumy. Austriak interweniował u "wujka" Kaczyńskiego (jak sam o nim mówił). Prezes PiS przekonywał go jednak, że nie ma wpływu na decyzje Srebrnej. Architekt zaczął wówczas nagrywać spotkania na Nowogrodzkiej. Z taśm dowiedzieliśmy się, że kredytu na budowę biurowca (w kwocie ok. 15,5 mln euro) miał udzielić kontrolowany przez państwo Bank Pekao SA.

Jak podaje "Wyborcza", Jarosław Kaczyński wstrzymał budowę wież - najpewniej z przyczyn politycznych. Prezes PiS chciał, by prezydentem Warszawy został Patryk Jaki. Po wygranej Rafała Trzaskowskiego obawiał się, że plany budowy zablokuje warszawski ratusz. - Jeśli nie wygramy wyborów, to nie zbudujemy wieżowca w Warszawie - słychać Kaczyńskiego na nagraniach.

W styczniu 2019 roku pełnomocnicy Birgfellnera (Jacek Dubois i Roman Giertych) wysłali do prokuratury zawiadomienie o "uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego". Austriak zarzucił prezesowi PiS "dokonanie oszustwa wielkich rozmiarów". W związku z tym architekt był siedmiokrotnie przesłuchiwany. Kaczyński do dziś nie został przesłuchany w tej sprawie ani razu. Postępowanie przygotowawcze prowadziła prokuratorka Renata Śpiewak, która potem została awansowana. Austriak domagał się też od Kaczyńskiego zwrotu 50 tys. zł, które przekazał ks. Rafałowi Sawiczowi (ksiądz przyznał, że wziął pieniądze). W lutym 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał jednak postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa ws. zawiadomienia Geralda Birgfellnera

W Srebrnej bez zmian. Po Kujdzie nastał czas na Kujdę

W latach 1995-1998 i 2008-2015 prezesem zarządu Srebrnej był Kazimierz Kujda, który - jak się okazało - w PRL-u był współpracownikiem SB. Obecnie prezeską zarządu jest jego żona - Małgorzata Kujda. Członkami zarządu są przyjaciółka Kaczyńskiego - Janina Goss i asystent prezesa PiS - Jacek Cieślikowski. Radę nadzorczą tworzą Halina Wojnarska (żona byłego posła PiS Adama Lipińskiego), Barbara Skrzypek (była sekretarka Kaczyńskiego), Jacek Rudziński (kierowca, asystent i ochroniarz prezesa PiS), Grzegorz Tomaszewski (brat cioteczny prezesa PiS) i Mirosława Romanowska (współpracowniczka Lecha Kaczyńskiego).

15 listopada 2022 roku ukazał się materiał Jacka Gądka dla portalu Gazeta.pl. Dziennikarz dotarł do listu pracowników spółki Srebrna, który został wysłany do Jarosława Kaczyńskiego. Pracownicy skarżą się w nim na warunki pracy i współpracy z Małgorzatą Kujdą i Janiną Goss. Więcej na ten temat w artykule poniżej:

Jarosław KaczyńskiPracownicy Srebrnej skarżą się na przyjaciółki Kaczyńskiego i błagają go o pomoc

Więcej o: