Tobiszowski przyznał, że "dał" kolegów na stanowiska. Lewica składa wniosek do prokuratury

- Jeżeli pan eurodeputowany Tobiszowski rzeczywiście mówi, że załatwiał pracę, to już dziś zapowiadam, że jutro Lewica złoży wniosek do prokuratury. To jest przestępstwo urzędnicze i podlega pod ściganie z przepisów antykorupcyjnych - zapowiedział w programie "Kropka nad i" Krzysztof Gawkowski z Lewicy.

Dziennikarze "Czarno na białym" przeanalizowali finansowanie kampanii wyborczych kandydatów PiS w ostatnich wyborach do europarlamentu. W zeszłym tygodniu opublikowano materiał pokazujący, że w sumie 22 osoby ze spółek należących do PKN Orlen przekazały na kampanię wyborczą Beaty Szydło i Joanny Kopcińskiej w sumie po 74 500 dla każdej z nich.

Członkowie państwowych spółek górniczych wpłacali pieniądze na kampanię europosła

W poniedziałek wyemitowano kolejny reportaż. W materiale "Do spółki z PiS. Kopalnia interesów" pokazano, kto wpłacał na kampanię europosła PiS Grzegorza Tobiszowskiego.

W ciągu pierwszych 11 tygodni kampanii do europarlamentu na fundusz wyborczy PiS ze wskazaniem na Tobiszowskiego wpłynęły zaledwie 24 tysiące złotych. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy, w kolejnych dwóch tygodniach darowizn gwałtownie przybyło. Wpłacali m.in. ludzie zatrudnieni w państwowych spółkach górniczych, które będąc wiceministrem energii nadzorował Tobiszowski.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

W materiale przedstawiono, że wpłaty na kampanie Tobiszowskiego dokonali m.in. Krzysztof Mikuła (wówczas członek Rady Nadzorczej PGG i wiceprezes Węglokoksu), Marek Palka (wówczas prezes EkoProHut w grupie Huta Łabędy), Marek Akciński (wówczas członek Rady Nadzorczej i Zarządu Huty Pokój) czy Jacek Srokowski (wówczas wiceprezes JSW Innowacje).

Część z wymienionych osób zmieniała stanowiska pomiędzy tymi spółkami lub też awansowała w strukturach jednej grupy kapitałowej. Tobiszowski przyznał się, że część z osób, które wpłacały fundusze, awansowały, dzięki niemu. - Ja się przyznaję do Mikuły. To jest mój kolega. Ja mojego kolegę dałem na stanowisko - mówił Tobiszowski. Z kolei Mikuła odpowiadał, że dostał prace, ponieważ wygrał konkurs.

Nowe stanowisko zdaniem Tobiszowskiego dzięki jego "pomocy" uzyskał również Marek Akciński. Europoseł tłumaczył, że "dał go do rady nadzorczej, aby pilnował Huty Pokój". 

 - Na pewno pan minister w żaden sposób nie ingerował ani w żaden sposób nie działał w Hucie Pokój SA. (...) Nie czułem żadnego problemu moralnego. Wpłaty dokonałem dobrowolnie, bez żadnych nacisków i bez żadnych uzgodnień z kimkolwiek - oświadczył Akciński

Zdaniem Tobiszowskiego "nie ma nic zdrożnego, jeśli będący ktoś ministrem da na stanowisko swojego kolegę", a dziennikarze TVN24 "szukają sensacji".

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk: PiS jest mniej uczciwe od złodzieja

Poseł Lewicy deklaruje. Będzie wniosek do prokuratury ws. finansowania kampanii Tobiszowskiego

Do wyznań polityka Prawa i Sprawiedliwości w programie "Kropka nad i" odniósł się poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski. Szef klubu zadeklarował, że jeżeli Tobiszowski rzeczywiście załatwił pracę w spółkach, to we wtorek Lewica złoży wniosek do prokuratury.

- To jest przestępstwo urzędnicze i podlega również pod ściganie z przepisów antykorupcyjnych - mówił Gawkowski.

- Wierzę, że Ziobro w tej sprawie nie będzie miał wyboru, podejmuje decyzję, wysyła wniosek o uchylenie immunitetu do Parlamentu Europejskiego - mówił dalej Gawkowski. Stwierdził, że "to jest właśnie przykład tego, jak ta czarna ośmiornica obsiadła spółki Skarbu Państwa". 

Z kolei Joanna Mucha z Polski 2050 stwierdziła, że "poza utrzymaniem władzy, drugim celem PiS-u jest tworzenie własnej oligarchii". - My jako opozycja naprawdę mamy wielkie zadanie, żeby w przyszłej kadencji tego typu rzeczy w ogóle nie były możliwe - powiedziała.

Więcej o: