Marcin Przydacz, wiceszef MSZ, tłumaczy słowa Kaczyńskiego o kobietach. "O to chodziło w tej myśli"

- Myślę, że debata na temat tego, dlaczego w Polsce rodzi się mniej dzieci, jest uprawniona. Natomiast każdy ma prawo używać takich argumentów, jakie uważa za słuszne - w taki sposób w programie "Kawa na ławę" słowa Jarosława Kaczyńskiego skomentował wiceszef MSZ, Marcin Przydacz. Lider PiS powiedział wcześniej, że kobiety w Polsce nie rodzą dzieci, bo "dają w szyję".

Jarosław Kaczyński podczas sobotniego spotkania stwierdził, że kobiety w Polsce nie rodzą dzieci, bo "dają w szyję". - Jeżeli się utrzyma taki stan, że do 25. roku życia dziewczęta, młode kobiety piją tyle samo, co ich rówieśnicy, to dzieci nie będzie. Bo pamiętajcie, mężczyzna, żeby popaść w alkoholizm, to musi pić nadmiernie przez dwadzieścia lat, przeciętnie, jeden krócej, drugi dłużej, bo to zależy od cech osobniczych. A kobieta tylko dwa - mówił prezes PiS (uwaga, to nie są informacje poparte żadnymi badaniami naukowymi, mogą być wręcz szkodliwe, cytat oryginalny - red.).

-  Ja nie jestem zwolennikiem bardzo wczesnego macierzyństwa, no bo kobieta też musi dojrzeć do tego, żeby być dobrą matką. Ale... no jak do 25. roku daje w szyję... - mówił dalej. Spotkały go za to głosy krytyki.

Przydacz tłumaczy słowa Kaczyńskiego: Każdy ma prawo używać takich argumentów, jakie uważa za słuszne

W programie "Kawa na ławę" w TVN 24 politycy odnieśli się do wypowiedzi lidera PiS. Wiceminister Marcin Przydacz stwierdził, że problem z dzietnością dotyczy nie tylko Polski, ale całej Europy. - Tych dzieci rodzi się mniej z różnych powodów. Myślę, że warto się zastanawiać z jakich powodów - a to zmian społecznych, a to z innych przyzwyczajeń, z faktu, że kobiety później zaczynają w ogóle zakładać rodziny i tak dalej. Więc myślę, że debata na temat tego, dlaczego w Polsce rodzi się mniej dzieci, jest uprawniona. Natomiast każdy ma prawo używać takich argumentów, jakie uważa za słuszne - powiedział.

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

- Myślę, że chodziło w tej myśli o to, że teraz się później zakłada rodziny - zaznaczył.

Z kolei doradca prezydenta Andrzeja Dudy, profesor Andrzej Zybertowicz. stwierdził, że wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego jest wykorzystywana przez opozycję do celów politycznych.

-  Zamiast oferować Polakom racjonalną dyskusję o racjonalnych problemach, pastwicie się nad poszczególnymi problemami, których nie potraficie zrelacjonować - mówił. - Proszę odtworzyć ciąg rozumowania prezesa, to pan zobaczy, że to był element diagnozy pewnego problemu - skwitował.

Opozycja krytykuje Kaczyńskiego. "Stary kawaler powiedział tyle, ile wie o kobietach"

Słowa Kaczyńskiego wywołały oburzenie wśród polityków opozycji. Magdalena Sroka z Porozumienia stwierdziła, że powodem małej dzietności na pewno nie jest alkoholizm wśród kobiet.

- Wolałabym nie wchodzić w ciąg myślowy prezesa Kaczyńskiego z szacunku do polskich kobiet. Kobiety na pewno same doskonale by sobie poradziły, a na pewno debata starszych panów w garniturach nie pomoże poprawie dzietności w polskim społeczeństwie - mówiła.

- Stary kawaler powiedział tyle, ile wie o kobietach - dodała Urszula Pasławska z klubu Koalicja Polska-PSL. - Z jednej strony nie dziwi mnie ta wypowiedź, bo w ciągu ostatnich lat zostało zrobione tak wiele złego przeciwko kobietom - mówiła dalej posłanka.

Z kolei zdaniem Krzysztofa Śmiszka słowa Jarosława Kaczyńskiego są obraźliwe dla milionów kobiet. - Najpierw Kaczyński zgotował dwa lata temu piekło kobietom w Polsce, wpływając - w sposób pośredni lub bezpośredni - na zakaz aborcji w Polsce, dziś oskarża kobiety o to, że nie rodzą dzieci, bo są alkoholiczkami czy nadużywają alkoholu - mówił. 

Poseł Lewicy dodał, że słowa Kaczyńskiego to "element żenującego tournee nienawiści, które kontynuuje prezes Kaczyński od paru miesięcy".

Zobacz wideo Girzyński: Myślę, że wyborcy czekają na emeryturę Tuska i Kaczyńskiego
Więcej o: